Artysta namalował obrazy przy pomocy much

Museum of Contemporary Art w Los Angeles zorganizowało wystawę obrazów, które raczej słusznie uznane zostały obrzydliwymi. Znaczny wkład w ich powstanie odegrały muchy. W czasie posiłku owady te pozostawiają ślady, które w istocie rzeczy są ich wymiocinami, pisze Mercury News.

 

 



John Knuth, 35 -letni artysta mówi, że wykorzystał system trawienny much do tworzenia obrazów. Rozmiar największego dzieła wynosi 1,8 x 1,2 metra. W jego „malowaniu” wzięło udział około 55 tys. much.

 

 


Knut postanowił przyciągnąć muchy do sztuki przy użyciu cukru rozpuszczonego w wodzie razem z akwarelą. Zwabione przysmakiem owady, zaczęły tworzyć życiowe dzieła Knuta.

 



„Dorastałem, łapiąc węże i czytając książki Andy'ego Warhola. Kiedy postanowiłem zostać malarzem, zainteresowałem się sposobem roznoszenia chorób i jak to można ewentualnie wykorzystać do tworzenia dzieł sztuki.  Wiedziałem, że choroby rozprzestrzeniają się najczęściej przez układ pokarmowy. Wiedziałem, że muchy pozostawiają ślady, ale nie wiedziałem, jak to robią. Dowiedziałem się, że w czasie posiłku pozostawiają kropki, które są w istocie ich wymiocinami. Zacząłem więc eksperymentować, próbując uczynić z tych wymiotów jakiś wzorzec” – powiedział Knut.

 



Przeciętna mucha żyje około miesiąc. Obraz tworzy się przez trzy miesiące. Powstanie jednego płótna odzwierciedla pracę kilku pokoleń much. Ich wymiociny łączą się w linie.

 



„Larwy kupiłem od sprzedawcy. Zazwyczaj ludzie kupują je, jako przynętę do połowów ryb lub do karmienia innych zwierząt. Postawiłem dwa płótna naprzeciwko siebie. Między nimi umieściłem larwy i pokombinowałem tak, aby mogły one funkcjonować tylko w tej przestrzeni. Z larw rozwinęły się muchy. Dokarmiałem je farbami z cukru i wody, a te zabrały się do pracy”.

 


Malowidła tworzą serię pn.  Made in LA i były prezentowane na prestiżowej wystawie w Muzeum Sztuki Współczesnej w Los Angeles (MOCA).
 

Brak oceny