Opos cudem przeżył po tym, jak został postrzelony z kuszy

Kategorie: 

youtube.com
Opos stał się ofiarą ludzkiej głupoty. W tym przypadku nie tylko zaskakuje okrucieństwo człowieka, ale także duża wola i chęć przeżycia u zwierzęcia.

 
 
 
 
 
W piątek rano do kliniki weterynaryjnej w Kalifornii, współpracującej z organizacją Riverside County Animal Services, trafił poważnie ranny opos. Lekarze myśleli, że ludzie przynieśli martwego osobnika, ale ku zaskoczeniu wszystkich, ten był wciąż żywy.
 
 
 
Raniony strzałą w głowę opos, walczył o życie.
 
 
 
„Opos był bardzo zaniepokojony, starał się sam wydobyć strzałę z ciała" - powiedziała sierżant Cynthia Lee.
 
 
 
Na szczęście zdjęcie rentgenowskie wykazało, że wewnętrzne urazy nie zagrażają życiu zwierzęcia i szybko zdecydowano się na interwencję chirurgiczną.
 
 
 
Godne uwagi jest to, że tylko w niewielkim stopniu uszkodzona została tkanka płuc. Trzeba było niestety usunąć lewe oko, ale najważniejsze jest to, że opos żyje i ma się dobrze. Nadano mu imię Robin (na cześć Robin Hooda podobno).
 
 
 
„Żadne ze zwierząt, czy udomowione psy lub koty, lub inni mieszkańcy naszego otoczenia, nie zasługują na takie nadużycia" - powiedział Robert Miller, dyrektor kliniki weterynaryjnej.
 
 
 
Lekarze weterynarii będą nadal monitorować i dbać o Robina, aż ten w pełni wyzdrowieje. Potem opos przejdzie rehabilitację i zapewne powróci na wolność. Na razie policja poszukuje osoby, która ciężko raniła zwierzę.
 
 
 

 
 

Ocena: 

Nie ma jeszcze ocen



Skomentuj