luty 2021

Na świat przyszedł szczeniak z sześcioma łapami

W zeszłym tygodniu w klinice weterynaryjnej w Oklahoma City w USA urodził się niezwykły szczeniak z sześcioma nogami! Małemu australijskiemu Border Collie nadano imię Skipper. Weterynarze uważają, że Skipper nie rozdzielił się w macicy z innym szczeniakiem. Jednak ta patologia nie przeszkadza szczenięciu w normalnym funkcjonowaniu. Wszystkie nogi psa poruszają się i reagują na bodźce, Skipper dobrze je i rośnie, chociaż weterynarze zwracają uwagę, że w przyszłości może on potrzebować fizjoterapii.

 

 

Wady wrodzone Skippera nazywane są Monocephalus dipygus i Monocephalus rachipagus dibrachius tetrapus. Oznacza to, że zwierzę ma jedną głowę i jedną klatkę piersiową, ale dwa obszary miednicy z dwoma drogami moczowymi, dwoma układami rozrodczymi.

 

Szczeniak ma również dwa ogony i sześć nóg. Zwykle zwierzęta z tą patologią umierają. Dlatego weterynarze początkowo myśleli, że Skipper był pierwszym żywym psem urodzonym z takimi deformacjami. Jednak pierwszy znany przypadek tak niesamowitego porodu miał miejsce w 2019 roku w Wielkiej Brytanii.

 

Wtedy to sześcionożne szczenię Roux urodziło się czarnemu labradorowi, który założył rodzinę i nadal szczęśliwie w niej żyje. Skipper jest teraz karmiony butelką w klinice. Lekarze twierdzą, że wszystkie organy psa funkcjonują dobrze, ale na razie szczeniak wymaga ciągłych przeglądów.

 

„Porusza się dobrze, dobrze się odżywia i nie ma problemów trawiennych” - napisali weterynarze na Facebooku. „Jest na najlepszej drodze do szczęśliwego i zdrowego życia”.

 




Na wyspie Borneo złapano ptaka, którego ostatnio widziano 180 lat temu

W latach czterdziestych XIX wieku podczas wyprawy do Indii Wschodnich złapano tajemniczego ptaka, którego biolog Charles Lucien Bonaparte, bratanek cesarza Napoleona, nazwał mysią tymelią czarnobrązową (Malacocincla perspicillata). Od tego czasu ptak nigdy nie był widziany na wolności, a jedynym dowodem na jego istnienie było wypchane zwierzę z jasnożółtym szklanym okiem.

 

 

 

Jednak w październiku ubiegłego roku dwóm mieszkańcom wyspy Borneo udało się złapać nieznanego ptaka w prowincji Południowy Kalimantan. Sfotografowali ją i wypuścili, po czym przesłali zdjęcia obserwatorom ptaków. Lokalni eksperci zidentyfikowali gatunek ptaka, zwracając uwagę na jego dobrze rozwinięty dziób, czekoladowy kolor i charakterystyczne czarne paski na oczach. Nawiasem mówiąc, same oczy okazały się kasztanowe, a nie żółte, jak u wypchanego osobnika.

 

Wątpliwości co do istnienia grasicy czarnobrązowej potęgowało niejasność co do tego, kiedy i gdzie znaleziono pierwszy okaz. Wielu ornitologów uważało, że niemiecki przyrodnik Karl Schwaner odkrył go na wyspie Jawa, ale w 1895 roku szwajcarski ornitolog Johann Buttikofer dowiedział się, że w czasie pierwszego złapania ptaka Schwaner przebywał na Borneo.

 

„Obecne znalezisko potwierdza fakt, że ptak występuje endemicznie na południowo - wschodnim Borneo i kończy się stuletni spór” - komentuje Panji Gusti Akbar, rzecznik indonezyjskiego Towarzystwa Ornitologicznego.

 

W sumie na terytorium archipelagu indonezyjskiego żyje ponad 1700 gatunków ptaków, ale wiele z niedostępnych wysp nadal pozostaje niezbadanych. Tylko w zeszłym roku odkryto tu pięć nowych gatunków i taką samą liczbę podgatunków ptaków śpiewających.

 

„To niesamowite uczucie uświadomić sobie, że ostatnim razem, gdy tymelia czarnobrązowa była widziana na wolności, Darwin's Origin of Species nie została jeszcze opublikowana, a wymarły już wędrowny ptak był jednym z najpospolitszych stworzeń na naszej planecie” - mówi Dean Lee Young, współautor badań i przedstawiciel BirdLife International. „Kto wie, jakie inne tajemnice skrywają lasy deszczowe Borneo?"




Naukowcy zrekonstruowali DNA mamuta sprzed ponad miliona lat

Biolodzy odtworzyli starożytne DNA trzech mamutów z syberyjskiej wiecznej zmarzliny. Wiek dwóch okazów przekracza milion lat. Nikomu wcześniej nie udało się odzyskać tak starożytnego materiału genetycznego. Badanie, którego wyniki zostały opublikowane w czasopiśmie Nature, pozwoliło nam dowiedzieć się więcej o ewolucji mamutów.

 

 

Na przykład okazało się, że we wczesnym plejstocenie na wschodzie Syberii istniały dwie niezależne populacje tych roślinożerców, a mamuty północnoamerykańskie Kolumba wywodzą się z hybryd między tymi liniami ewolucyjnymi. Ponadto naukowcy odkryli, że ponad milion lat temu przodkowie mamutów włochatych przeszli wiele adaptacji do życia w zimnym klimacie.

 

Dzięki nowoczesnej technologii specjaliści byli w stanie wyodrębnić i przeanalizować DNA ze szczątków dawno martwych istot żywych, od nosorożców włochatych i neandertalczyków po wilki. Jednak istniejące metody mają ograniczenia. Okazało się, że po 2 – 2,6 miliona lat pradawne DNA jest tak fragmentaryczne, że przywrócenie jego integralności nie jest już możliwe. Co więcej, najstarsze próbki genetyczne dostępne do badań są znacznie młodsze niż ten teoretyczny limit. Do tej pory rekord starożytności znajdował się w DNA konia w wieku 780 - 560 tysięcy lat.

 

Z powodu niedoboru próbek DNA, które mają blisko milion lat, rekonstrukcja historii ewolucji wielu gatunków pozostaje problematyczna. Na przykład różne gatunki mamutów (Mammuthus) zamieszkują Eurazję i Amerykę Północną od 2,5 miliona lat temu, ale związek między nimi jest raczej słabo poznany.

 

Aby dowiedzieć się więcej o ewolucji mamutów, zespół kierowany przez Toma van der Valka z Centrum Paleogenetyki w Sztokholmie próbował wyodrębnić DNA z zębów trzonowych trzech osobników, które żyły we wczesnym i środkowym plejstocenie i zostały znalezione w wiecznej zmarzlinie na północnym wschodzie Syberii. Dwa okazy, nazwane Krestovka i Adycha (na cześć rzek, w pobliżu których dokonano znalezisk), przypominają strukturą mamuty stepowe (M. trogontherii), a eksperci szacują ich wiek na 1,2 – 1,0 mln lat. Jednak trzeci mamut, Czukoczja, jest bardziej podobny do mamuta włochatego (M. primigenius). Wiek tego okazu wynosi 0,8 - 0,5 miliona lat.

 

Materiał genetyczny Krestovka, Adycha i Czukczeja był znacznie bardziej uszkodzony niż próbki DNA mamutów z późnego plejstocenu. Niemniej jednak, stosując szereg nowych podejść, eksperci byli w stanie odtworzyć pełne genomy mitochondrialne wszystkich trzech osobników. Ponadto częściowo zrekonstruowali genomy jądrowe mamutów. W przypadku Krestovki naukowcy odtworzyli 49 milionów par zasad, Adycha - 884 miliony, a dla Czukcziego - 3,67 miliarda.

 

Stosując metodę zegara molekularnego do genomów mitochondrialnych trzech mamutów, van der Valk i jego współpracownicy określili ich wiek. Okazało się, że wszystkie okazy są starsze niż pierwotne szacunki. Krestovka żyła ok. 1,65 mln lat temu, Adycha - 1,34 mln lat temu, a Czukoczja - 0,87 mln lat temu. Analiza oparta na genomie jądrowym, którą specjaliści przeprowadzili dla Adycha i Czukczeja, wykazała podobne wyniki, tj. odpowiednio 1,28 i 0,62 mln lat. W ten sposób naukowcy wyodrębniki DNA z dwóch kopii starszych niż milion lat. Wcześniej nie było to możliwe nie tylko w przypadku mamutów, ale także innych zwierząt kopalnych.

 

Dzięki rekonstrukcji DNA zespół van der Valk ma okazję dowiedzieć się więcej o ewolucyjnej historii gatunku mamut. Porównując mitochondrialne i jądrowe DNA trzech osobników z wczesnego i środkowego plejstocenu z danymi genetycznymi osobników żyjących w późniejszych czasach, autorzy doszli do wniosku, że Adycha i Czukoczja należą do populacji, która dała początek wszystkim mamutom włochatym. Ale Krestovka żył jeszcze przed rozdzieleniem linii ewolucyjnych mamutów włochatych i mamutów północnoamerykańskich Kolumba (M. columbi), to znaczy przed pojawieniem się mamutów w Nowym Świecie. Najwyraźniej jego gałąź oddzieliła się od linii wszystkich innych mamutów między 2,66 a 1,78 miliona lat temu.

 

Wyniki analizy wskazują, że we wczesnym plejstocenie na wschodzie Syberii żyły co najmniej dwie izolowane populacje mamutów (być może były to nawet różne gatunki). Krestovka należała do jednego z nich, a druga, do której należała Adycha, stała się przodkiem mamutów włochatych. Naukowcy uważają, że mamuty północnoamerykańskie Columbus są wynikiem skrzyżowania tych dwóch populacji. Według ich obliczeń udział linii Krestovka wynosi 38 – 43 proc., a Adycha 57–62 proc.

 

Prawdopodobnie pierwszymi mamutami, które zasiedliły Amerykę Północną około 1,5 miliona lat temu, byli krewni Krestovki. Następnie, około 420 tysięcy lat temu, skrzyżowały się z mamutami włochatymi, co doprowadziło do pojawienia się mamutów Kolumba. Początkowy wkład obu populacji w genom gatunku hybrydowego był w przybliżeniu równy. Mamuty włochate później ponownie skrzyżowały się z mamutami.

 

Amy Columbus, przekazując ostatnie dodatkowe warianty genetyczne, które stanowiły około dwunastu procent genomu. W tym przypadku przepływ genów był jednokierunkowy i nie wpływał na mamuty włochate. Odkrycia są sprzeczne z popularną hipotezą, że mamuty Kolumba są potomkami mamutów południowych (M. meridionalis).

 

Dodatkowa analiza ujawniła więcej informacji na temat tego, jak mamuty włochate stały się ekspertami w przetrwaniu w zimnym klimacie. W tym celu autorzy wybrali zmiany genetyczne, które zaszły u mamutów z późnego plejstocenu w porównaniu do słoni azjatyckich i afrykańskich i wpłynęły na produkcję białek. Okazało się, że Adycha (bardziej przypominająca mamuta stepowego) i Czukczi (wczesny mamut włochaty) miały już większość wariantów genetycznych typowych dla mamutów włochatych późnego plejstocenu (ich udział wynosił odpowiednio 85,2 i 88,7 proc.).

 

Następnie van der Valk i jego współautorzy zbadali 91 wariantów genetycznych związanych z określonymi przystosowaniami mamutów włochatych do życia w Arktyce. Wśród nich są geny regulujące wzrost włosów, termoreceptory, gromadzenie się białego i brązowego tłuszczu oraz rytmy dobowe. Okazało się, że 87% takich genów występuje w genomie Adycha, a 89% w genomie Czukczego.

 

Zdaniem naukowców oznacza to, że mamuty stepowe, które żyły na Syberii, nabyły już długie włosy i inne fizjologiczne adaptacje. Nie znaleziono śladów szybkiej selekcji odpowiadającej przyspieszonej adaptacji do życia na północy w środkowym plejstocenie. Jednak analiza zmian w dobrze zbadanym genie TRPV3, który odpowiada za pracę termoreceptorów, rysuje bardziej złożony obraz. Z czterech podstawień aminokwasów charakterystycznych dla mamutów włochatych z późnego plejstocenu, tylko dwa znaleziono w Czukczji. Wskazuje to, że adaptacja tych stworzeń do życia na północy była procesem stopniowym i trwała przez setki tysięcy lat.

 

Mówiąc o mamutowym DNA, ludzie są przede wszystkim zainteresowani możliwością klonowania tych zwierząt. Na razie rodzą się pytania, czy jest to technicznie możliwe i czy jest to dopuszczalne z etycznego punktu widzenia.

 




Mały rekin z ludzką twarzą został złapany w rybacką sieć w pobliżu Indonezji

W morzu pływają wszelkiego rodzaju dziwaczne i piękne stworzenia, ale rybak u wybrzeży Indonezji był zdezorientowany, gdy natknął się na coś zupełnie nieznanego. Rekin z ludzką twarzą wpadł do jego sieci.

 

 

Abdullah Nuren złapał najpierw wielkiego rekina w wodach Rote Ndao we wschodniej prowincji Nusa Tenggara, a kiedy rozciął jego brzuch, znalazł w nim trzy małe rekiny. Jeden z nich miał wyraźnie „ludzki” wygląd z dwoma dużymi okrągłymi oczami pod pyskiem.

 

„Początkowo znalazłem rekina matkę złapaną w sieć trawlera” - wyjaśnił Nuren. „Następnego dnia rozciąłem brzuch rekina matki i znalazłem w jej brzuchu trzy młode. Dwa wyglądały jak matka, a jeden miał ludzką twarz”.

 

Nuren pokazał dziwnego rekina swojej rodzinie i znajomym. Mówi, że sąsiedzi zaproponowali, że okupią od niego rybę mutanta, ale ten odmówił.

 

„Mój dom jest pełen ludzi, którzy chcą zobaczyć rekina” - powiedział. „Wiele osób chce go kupić, ale zatrzymam to dla siebie. Myślę, że przyniesie mi to szczęście” - tłumaczy rybak.

 




Bakterie jelitowe termitów przyspieszą produkcję biopaliw

Potencjalnym źródłem biopaliw jest słoma pszeniczna. Ale zanim słoma będzie mogła zostać przekształcona w użyteczne produkty w biorafineriach, polimery, które ją tworzą, muszą zostać rozbite na bloki budulcowe. Naukowcy odkryli, że drobnoustroje w jelitach niektórych termitów rozkładają ligninę, szczególnie silny polimer słomy.

 

 

W słomie i innym suszonym materiale roślinnym trzy główne polimery , tj. celuloza, hemiceluloza i lignina, są wplecione w złożoną trójwymiarową strukturę. Pierwsze dwa polimery to polisacharydy, które można rozbić na cukry, a następnie przekształcić w paliwo w bioreaktorach. Z drugiej strony lignina to aromatyczny polimer, który można przekształcić w przydatne chemikalia przemysłowe. Enzymy grzybowe mogą rozkładać ligninę, która jest najtrudniejszym z trzech polimerów do degradacji. Naukowcy poszukują enzymów bakteryjnych, które ułatwiają produkcję.

 

Naukowcy zbadali proces, w którym mikroby owadów drzewiastych rozkładają ligninę w słomie pszenicy i ustalili, w jaki sposób zmieniają ten materiał.

 

Naukowcy wyselekcjonowali 500 jelit z każdego z czterech wyższych gatunków termitów, aby oddzielić beztlenowe bioreaktory, a następnie słomę pszenicy jako jedyne źródło węgla. Po dwudziestu dniach porównali skład strawionej słomy z nietraktowaną słomą. Stwierdzono, że wszystkie mikrobiomy jelitowe rozkładają ligninę (do 37%), chociaż wydajniej rozkładają hemicelulozę (51%) i celulozę (41%). Zmieniła się również lignina pozostająca w słomie - część jej podjednostek uległa utlenieniu.

 

Naukowcy zasugerowali, że skuteczna degradacja hemiceluloz przez drobnoustroje może również zwiększyć degradację ligniny usieciowanej z polisacharydami. W przyszłych pracach naukowcy chcą zidentyfikować mikroorganizmy, enzymy i szlaki degradacji ligniny odpowiedzialne za te skutki, które mogłyby zostać wykorzystane w zakładach przetwórstwa lignocelulozy.

 




Naukowcy odkryli super roślinę, która pochłania brudne powietrze z dróg

Odmiany krzaczaste irga dobrze radziły sobie w obszarach o dużym natężeniu ruchu, podczas gdy inne rośliny wykazały lepsze właściwości do chłodzenia budynków i powstrzymywania powodzi. Naukowcy odkryli super roślinę, który pochłania brudne powietrze z dróg.

 

 

 

Naukowcy z Królewskiego Towarzystwa Ogrodniczego w Wielkiej Brytanii zbadali skuteczność żywopłotów w pochłanianiu zanieczyszczenia powietrza, porównując różne rodzaje krzewów, w tym irgę, głóg i tuję. Okazało się, że na terenach o dużym natężeniu ruchu, gęste zarośla irga włochata Cotoneaster franchetti były co najmniej o 20% skuteczniejsze w pochłanianiu brudnego powietrza niż inne krzewy. Na obszarach o słabym natężeniu ruchu różnice nie były tak oczywiste.

 

„Odkryliśmy, że tam, gdzie panuje duży ruch, lepiej jest sadzić gatunki o bardziej złożonej i gęstej koronie oraz twardych i włochatych liściach” - powiedziała dr Tihana Blanusa, naczelna autorka artykułu. „W zaledwie siedem dni taki jednometrowy żywopłot może oczyścić ilość powietrza, którą zanieczyszcza samochód podczas osiemsetkilometrowej podróży”.

 

Zdaniem naukowców irga najlepiej sadzić przy drogach o dużym natężeniu ruchu, ale np. bluszcz jest bardziej odpowiedni do chłodzenia budynków. Głóg i ligustr pomagają złagodzić skutki letnich burz, zmniejszając poziom powodzi na określonym obszarze.

 




Grzyby „udają” pachnące kwiaty, aby oszukać pszczoły

Naukowcy odkryli, że niektóre grzyby są w stanie „tworzyć” sztuczne kwiaty, które wyglądają i pachną jak prawdziwe kwiaty, aby oszukać pszczoły i inne owady zapylające.

 


W szczególności mówimy o grzybie pasożytniczym Fusarium xyrophilum, który infekuje piękną roślinę Xiris rosnącą w Gujanie (Ameryka Południowa). Grzyb uniemożliwia Xiris „wytwarzanie” własnych kwiatów poprzez „hakowanie” układu rozrodczego rośliny i tworzenie sztucznych kwiatów w całości złożonych z tkanki grzyba.

 

Podróbki mają taki sam rozmiar i kształt jak oryginał oraz odbijają światło ultrafioletowe, przyciągając owady zapylające, głównie pszczoły. Co więcej, sztuczne kwiaty wydzielają nawet zapach, dzięki czemu wyglądają jeszcze bardziej atrakcyjnie! Oszustwo jest tak przekonujące, że pszczoły i inne owady nie wahają się lecieć do kwiatu, mając nadzieję, że skorzystają z nektaru i pyłku. Ale zamiast tego zostają całkowicie pokryte zarodnikami grzybów i stają się nieświadomymi nosicielami pasożyta na inne rośliny xiris, zarażając je również.

 

Takie fałszowanie nie jest rzadkością w przyrodzie. Grzyb Monilina infekuje liście borówki, „zamieniając” je w sztuczne kwiaty, które są zdolne do wydzielania aromatu i cukru, aby przyciągać owady w tym samym celu, aby dalej rozprzestrzeniać własne zarodniki.

 




Krowa wtargnęła na szpitalną izbę przyjęć i wywołała chaos

Niezwykły incydent wydarzył się w Kolumbii. Krowa wpadła na izbę przyjęć szpitala.

 

Nagranie CCTV pokazuje, jak zwierzę wpada do poczekalni i zaczyna się chaos. Jedna z kobiet została ranna w oczekiwaniu na badanie.

 

Wychodząc ze szpitala, krowa wpadła do pobliskiej piekarni. Po drodze uszkodziła dwa samochody i cztery motocykle.

 

Nie opisano dokładnie, co wywołało agresję zwierzęcia.

 




Bill Gates nie chce, żebyś jadł prawdziwą wołowinę - dlaczego zachęca cię do całkowitego przejścia na mięso syntetyczne?

W nowym wywiadzie dla MIT Tech Review Bill Gates powiedział, że uważa, że ​​bogate kraje powinny przejść w 100% na syntetyczne mięso. Wołowina hodowana w laboratorium będzie bardzo zbliżona do wołowiny ze świata rzeczywistego, ale nie do końca, jak zauważa Gates:

 

 

„Możesz przyzwyczaić się do różnicy w smaku, a mówią, że z czasem sprawimy, że mięso będzie jeszcze smaczniejsze”.

 

Gates twierdzi, że 80 najbiedniejszych krajów przez jakiś czas będzie jadło prawdziwą wołowinę. Ważne jest, aby przez chwilę podkreślić. W przyszłości wszyscy przejdziemy na sztuczne mięso. Tylko po co?

 

Odpowiedzią jest rzekoma zmiana klimatu. Niestety, same krowy wytwarzają metan, który jest gazem cieplarnianym. Ponadto potrzebują infrastruktury, tj. ziemi, traktorów, ciężarówek, przemysłu chemicznego i tak dalej. Szacuje się, że bydło i ich magazyny obornika emitują prawie jedną trzecią światowej emisji metanu.

 

Krótko mówiąc, wpływ mięsa na środowisko w dużym stopniu zależy od sposobu jego uprawy. Krowy pasące się na naturalnych łąkach, bo często są hodowane w Europie, praktycznie nie zanieczyszczają środowiska, ponieważ cykl jest zamknięty. Trawa trafia do krowy, CO2 i obornik na trawę, mięso do ludzi.

 

„Czy zauważyłeś też, jak często mięso jest krytykowane za ten niefortunny metan? Pola ryżowe, o których często się nie wspomina, emitują tylko o jedną trzecią mniej metanu niż zwierzęta gospodarskie. Jednak ani pola ryżowe, ani krowy nie są porównywalne z naturalnymi źródłami metanu pod względem emisji metanu”.

 

Popularny rolnik (i dziennikarz motoryzacyjny) tak skomentował wpływ hodowli zwierząt na środowisko:

 

„Dlatego może być konieczne zapewnienie, aby krowy pasły się na naturalnych polach, a nie w ciasnych gospodarstwach przez dwanaście miesięcy w roku. Przejście na mięso syntetyczne wyłącznie w bogatych krajach prawdopodobnie nie będzie największym wyzwaniem środowiskowym”.

 

„Przecież naturalne murawy są zdrowsze niż, powiedzmy, duże pożółkłe pola jednej uprawy, często uprawiane w celu produkcji czystych paliw, poza tym same pola są poważnym problemem środowiskowym”.




Brazylijscy naukowcy proponują szczepienie małp w celu zwalczania pandemii

Na razie pomysł ten ma na celu wyłącznie zapobieganie pandemii żółtej febry, ale w przyszłości metoda ta może stać się jedną z najbardziej odpowiednich w walce z zakażeniami odzwierzęcymi.

 

 

Badacze z Brazylii zaproponowali szczepienie zwierząt, aby zapobiec gwałtownemu rozprzestrzenianiu się żółtej febry, która jest przenoszona z małp na ludzi poprzez ukąszenia komarów.

 

Według lekarzy średnio około 15 procent zarażonych umiera z powodu żółtej febry, a nowa pandemia może mieć katastrofalne konsekwencje dla Brazylii. Jak zauważono, w dużych miastach tylko około 50 procent mieszkańców zostało zaszczepionych przeciwko tej chorobie, co może wynikać z nieufności ludności do urzędników państwowych.

 

Każdego roku z powodu żółtej febry umiera około 30 tys. osób. Zdaniem ekspertów szczepienie małp w Brazylii przynajmniej zapobiegnie wzrostowi tych wartości. Wcześniej na wsiach lokalne władze próbowały zwalczać rozprzestrzenianie się choroby niszcząc populacje tych zwierząt, co uznano za nieskuteczny sposób walki z infekcją.

 

„Jeśli zaszczepisz małpy, będziesz mieć mniej osobników przenoszących chorobę. To jest odporność stada… małpy są naszymi strażnikami, pokazują, kiedy nadchodzi żółta febra ”- wyjaśnił biolog Carlos Ramon Ruiz-Miranda z Uniwersytetu Stanowego Północnego Rio de Janeiro.

 

W ramach eksperymentu lekarze planują udać się do dżungli, aby zaszczepić przedstawicieli tamaryn złocistych. Wcześniej siedlisko tych małp gwałtownie się zmniejszyło, dlatego zbliżyły się do ludzi, zwiększając w ten sposób ryzyko rozprzestrzeniania się choroby między zwierzętami i ludźmi.