Styczeń 2021

Japońscy biolodzy wyjaśniają zainteresowanie kotów kocimiętką

Badania wykazały, że kluczowe odurzające chemikalia zawarte w roślinach aktywują systemy opioidowe kotów w taki sam sposób, jak heroina i morfina u ludzi, chroniąc je jednocześnie przed komarami.

 

 

 

Według japońskich badaczy łaknienie kotów na kocimiętkę (Nepeta cataria) i poligamiczną aktynidię (Actinidia polygama) można wytłumaczyć nie tylko działaniem narkotycznym, ale także zdolnością niektórych ich aktywnych składników do odstraszania komarów – napisano na stronie Uniwersytetu Prefektury Iwate.

 

Naukowcy ustalili, że kocimiętka i jej odpowiednik, poligamiczna aktynidia, zawierają związki chemiczne zwane irydoidami. Związki te odpowiadają w roślinach za ochronę przed mszycami, stanowiąc jednocześnie jedną z przyczyn euforycznego efektu, jaki koty spotykają w kontakcie z roślinami. Chcąc dowiedzieć się więcej o działaniu tych substancji, biolog uniwersytecki Masao Miyazaki spędził pięć lat eksperymentując z połączeniami chemikaliów, takich jak kocimiętka i aktynidia poligamiczna, badając ich wpływ na koty.

 

W trakcie eksperymentów naukowiec i jego zespół ustalili, że nepetalaktol był głównym czynnikiem u kotów w obu roślinach i zasugerowali, że jego działanie może być podobne do działania heroiny i morfiny u ludzi. Prowadząc eksperymenty z udziałem tej substancji na zwierzętach, z których część nie miała kontaktu z nepetalaktolem, badacze zmierzyli poziom beta-endorfin we krwi, czyli jednego z „hormonów szczęścia” odpowiedzialnych za aktywację układu opioidowego w organizmie. Pomiary wykazały, że jedynymi przedstawicielami kotów, których układy opioidowe pozostawały nieaktywne, były te, które nie miały kontaktu z tą substancją.

 

Po pierwszym etapie badań jeden z naukowców przypomniał, że nepetalaktol ma również zdolność odstraszania owadów. Eksperci zasugerowali, że kontakt z kocimiętką może wynikać nie tylko z głodu narkotykowego, ale także z potrzeby zabezpieczenia się przed ukąszeniami. Dalsze eksperymenty wykazały, że koty, na których skórze osiadła substancja czynna Nepeta cataria i Actinidia polygama, dwukrotnie rzadziej spotykały się z aktywną uwagą komarów.

 

Mimo obfitości otrzymywanych informacji badaczom nadal trudno jest odpowiedzieć, która właściwość mięty decydowała kiedyś o kształtowaniu się uzależnienia od niej kotów. Aby jednak wyniki odkrycia nie poszły na marne, dziś naukowcy opatentowali pierwszy środek odstraszający owady na bazie nepetalaktolu.

 




W szwedzkim zoo uśmiercono tygrysicę z Covid-19

Według Nationella veterinärinstitutet (SVA), tygrysica, dwa lwy i pracownik ogrodu zoologicznego w mieście Boros w zachodniej Szwecji uzyskały pozytywny wynik testu na obecność Covid-19.

 

 

 

Instytut poinformował, że siedemnastoletnia tygrysica Nastasja została poddana eutanazji „ze względu na dobrostan zwierząt z powodu poważnych objawów oddechowych i neurologicznych” po tym, jak jej stan gwałtownie się pogorszył w ciągu kilku dni.

 

Dodano, że duży kot to starsze zwierzę, które ma słabe szanse na wyzdrowienie. Próbki zwierząt zbadano na obecność Covid-19, a 13 stycznia br. SVA potwierdziło pozytywne wyniki.

 

Samiec tygrys przebywający w zagrodzie z samicą również wykazuje „łagodne objawy ze strony układu oddechowego”. Ogród zoologiczny jest zamknięty w sezonie, a miejscowy lekarz weterynarii podjął „wewnętrzne środki bezpieczeństwa biologicznego”.

 

Na początku tego miesiąca trzy goryle uzyskały pozytywny wynik testu na obecność Covid-19 w zoo w San Diego. Wirusem zaraziły się również inne zwierzęta, w tym norki w Danii, psy w Kanadzie i kot w Wielkiej Brytanii.

 




W pobliżu Luwru w Paryżu złowiono ogromnego suma

Ogromnego suma wielkości dorosłego człowieka złowiono w pobliżu Luwru w Paryżu. Kiedy wędkarz wyciągnął ogromną rybę z Sekwany, wokół zaczęli gromadzić się zaskoczeni ludzie.

 

 

 

„Ktoś krzyknął, że to Loch Ness nad Sekwaną” - mówi Lina Lovisa Nilsson, która była świadkiem tej sceny i nagrała ją. „Ludzie nazywali tę rybę prehistorycznym dinozaurem i potworem”.

 

Nilsson sugeruje, że jest to jedna z największych ryb, jakie kiedykolwiek złowiono w centrum Paryża. Dowiedziała się, że długość największego suma złowionego w Sekwanie wynosi 1,9 metra. Według niej sum z okolic Luwru był z nim porównywalny pod względem wielkości.

 

„Nie widziałam czegoś takiego w żadnym z większych miast, które odwiedziłam” - mówi kobieta. W 2015 roku doniesiono, że wędkarz z Włoch Juri Grisandi złowił w rzece Pad dużego suma. Ryba ważyła około 120 kilogramów.

 




W Toronto została sfilmowana wiewiórka z nożem w łapkach

Mieszkanka kanadyjskiego miasta Toronto sfotografowała wiewiórkę na swoim podwórku, która trzymała nóż w łapach.

 

 


Andrea Diamond, która mieszka w okolicy Rosedale, twierdzi, że wiewiórki są częstymi gośćmi na jej podwórku, ale to, co zobaczyła ostatnim razem, sprawiło, że zaniemówiła.

 

Okazało się, że jeden z jej gości, przyszedł uzbrojony w nóż. Andrea opublikowała wideo na Twitterze z odpowiednim komentarzem.

 

„Myślę, że musimy przyzwyczaić się do wiewiórek uzbrojonych w noże! Kobieta dodała, że "zwierzę trochę pogryzło rękojeść, po czym upuściło ostrą broń, ale potem wiewiórka wróciła i ponownie ugryzła część rękojeści”.

 




Niezwykle ogromne ciało wieloryba znalezione u wybrzeży Włoch

Martwe zwierzę zostało wyrzucone przez fale na południowe wybrzeże kraju. Według Straży Przybrzeżnej jest to prawdopodobnie jeden z największych wielorybów, jakie kiedykolwiek widziano w Morzu Śródziemnym.

 

 

 

W niedzielę 17 stycznia br. funkcjonariusze Straży Przybrzeżnej zauważyli małego wieloryba w pobliżu Sorrento, popularnego celu turystycznego, który wkrótce wypłynął na otwarte morze, a później tego samego dnia zobaczyli zwłoki martwego, ale ogromnego ssaka morskiego.

 

Straż graniczna odholowała zwłoki giganta do portu w Neapolu i zajęło im to całą noc. W Neapolu biolodzy morscy i inni eksperci będą badać martwego wieloryba i spróbują ustalić przyczyny jego śmierci.

 




Czy koenzym Q10 to „magiczna” pigułka na choroby mitochondrialne, raka jelita grubego i tarczycy oraz na chorobę Crohna?

Koenzym Q10 (CoQ10) jest istotną cząsteczką syntetyzowaną w komórkach narządów i tkanek, a także można ją pozyskiwać z pożywienia. Naukowcom z Uniwersytetu w Granadzie w Hiszpanii po raz pierwszy udało się wykazać, że suplementy oparte na CoQ10 mogą wpływać na metabolizm siarkowodoru i jednego węgla oraz stać się użyteczną terapią uzupełniającą w niektórych chorobach.

 

 

Dwie najbardziej znane funkcje koenzymu Q10 to jego rola w wytwarzaniu użytecznej energii dla komórek oraz właściwości przeciwutleniające. W niektórych patologiach, a także podczas naturalnego procesu starzenia, dochodzi do obniżenia poziomu CoQ10 w komórkach, co prowadzi do pojawienia się różnych chorób o różnym stopniu nasilenia.

 

To z kolei doprowadziło do komercjalizacji suplementów opartych na CoQ10, chociaż efektów terapeutycznych przypisywanych tym suplementom przez długi czas nie można było wyjaśnić ich wpływem na produkcję energii lub redukcję stresu oksydacyjnego. Ale teraz wydaje się, że naukowcy z Uniwersytetu w Granadzie znaleźli dobry trop.

 

W swoich eksperymentach byli w stanie po raz pierwszy wykazać, że suplementy zawierające CoQ10 mogą modulować metabolizm siarkowodoru, który wyzwala „korzystne” zmiany w innych ważnych szlakach metabolicznych, w tym biosyntezie seryny, cyklu folianowym i metabolizmie nukleotydów.

 

Te szlaki metaboliczne są zmienione w chorobach, takich jak rak jelita grubego i tarczyca, choroba Leśniowskiego - Crohna i choroby mitochondrialne, więc suplementacja CoQ10 może być cenną terapią uzupełniającą.

 

Autorzy badania zwracają uwagę, że większość wyników uzyskano w hodowlach komórkowych, dlatego potrzebne są dalsze badania in vivo na modelach zwierzęcych. Będzie to wymagało, aby CoQ10 miał zwiększoną zdolność do wchłaniania przez przewód pokarmowy i był dostępny w różnych tkankach organizmu.

 




Dlaczego koty uderzają czołem w nogę właściciela

Według PetMD koty mają na czołach gruczoły zapachowe, które wydzielają feromony. Ponieważ koty używają zapachów do rozpoznawania przyjaznych form życia, zwierzę uderzające głową w osobę prawdopodobnie przekazują te feromony człowiekowi, informując go, że jest częścią jego stada.

 

 

Dzieje się tak nie tylko z ludźmi, ale także w środowisku z innymi kotami. Tak jednostka dominująca, która ma wyższy status w rodzinie, wyróżnia inne koty. Zdaniem ekspertów, koty „uderzają” głową nie po to, by podporządkować lub wyznaczyć terytorium, ale aby podkreślić „swoje” oraz dbać o wszystkich i troszczyć się.

 

Czasami jednak koty nie „uderzają” głowami, ale przytulają się do ludzi lub mebli. To zachowanie nie wskazuje już na czułe etykietowanie, ale na możliwe problemy zdrowotne. Przyciśnięcie głowy do ściany lub przedmiotów z charakterystycznymi objawami dyskomfortu (płaczliwe miauczenie i pomarszczony pyszczek) czasami wskazuje na choroby, takie jak nadciśnienie lub guz mózgu. W takich przypadkach zaleca się wtedy kontakt z weterynarzem.

 




Znaleziono możliwy związek między toksoplazmozą i rakiem mózgu

W samych Stanach Zjednoczonych około 40 milionów ludzi żyje z pasożytem Toxoplasma gondii w mózgu. Wcześniej nauka nie była świadoma wpływu tego pasożyta, którym ludzie zwykle zarażają się od kotów domowych, na poważne problemy zdrowotne u ludzi. Jednak autorzy najnowszego badania odkryli związek między toksoplazmozą a zwiększonym ryzykiem raka mózgu.

 

 


Autorzy badania, opublikowanego w The International Journal of Cancer, przeanalizowali dwa źródła danych, tj. American Cancer Society i Norwegian Cancer Registry, w celu porównania przypadków glejaka z obecnością przeciwciał przeciwko T. gondii w próbkach krwi od pacjentów. Okazało się, że istnieje wyraźny związek między tymi dwiema chorobami, chociaż naukowcy nie mogą wiarygodnie powiedzieć, że jedna z nich powoduje lub zwiększa szanse na rozwój drugiej.

 

Nie można argumentować, że posiadanie kota w domu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem raka mózgu, ale obie choroby są prawdopodobnie w jakiś sposób powiązane lub jedna z nich sprawia, że człowiek jest bardziej podatny na drugą. Mogą istnieć czynniki zakłócające, na przykład możliwe jest, że osoby z toksoplazmozą są bardziej narażone na inne przyczyny raka.

 

Pomimo wszystkich ograniczeń tego badania, z pewnością stwarza to warunki do prowadzenia większych i bardziej złożonych badań w tym obszarze.

 




Bakterie GMO nauczyły się produkować dziesięć razy więcej antybiotyków przeciwko gronkowcom

Modyfikacja genetyczna streptomycetes umożliwiła uzyskanie naturalnego środka przeciwdrobnoustrojowego w ilości wymaganej do zbadania jego właściwości. Białko zwane formikamycyną może być podstawą nowych obiecujących antybiotyków.

 

 

W wojnie ludzkości przeciwko chorobotwórczym bakteriom ludzie szybko tracą inicjatywę. Mikroby coraz lepiej przystosowują się do działania antybiotyków. Uznanym mistrzem w tej dyscyplinie jest oporny na metycylinę Staphylococcus aureus (MRSA). Tę infekcję niezwykle trudno jest stłumić znanymi metodami, a jeśli pacjent ma osłabiony układ odpornościowy, MRSA może wywołać całą gamę poważnych powikłań w możliwie krótkim czasie.

 

Jednak, jak to często bywa, w przyrodzie istnieje wiele rozwiązań tego problemu. Niektóre mikroorganizmy już dawno nauczyły się skutecznie przeciwstawiać się konkurencji. Na przykład bakterie z gatunku Streptomyces formicae wytwarzają specyficzne białko, tj. formikamycynę, które zabija inne drobnoustroje. Z nieznanych przyczyn gronkowiec złocisty nie jest w stanie uodpornić się na niego. Trzeba nauczyć się produkować wystarczającą ilość białka, aby zrozumieć właściwości tego naturalnego antybiotyku i dowiedzieć się, dlaczego jest tak skuteczny.

 

W warunkach naturalnych Streptomyces formicae uwalnia formikamycynę tylko w określonych okolicznościach. Naukowcy z John Innes Centre (Wielka Brytania) zbadali genom bakterii, aby stymulować ten proces. Znaleźli oba obszary odpowiedzialne za produkcję pożądanego białka i jego tłumienie. Eksperci ulepszyli dziedziczny materiał mikroorganizmów poprzez modyfikacje przy użyciu metody CRISPR / Cas9.

 

Powstały streptomycete GMO nie tylko posiada dwie kopie genów stymulujących od razu produkcję formikamycyny, ale także brakuje mu „hamulców”. W rezultacie produkcja naturalnego antybiotyku wzrosła dziesięciokrotnie bardziej niż najbardziej optymistyczne prognozy naukowców. Ponadto wyłączenie represora przyniosło dodatkową zaletę zmodyfikowanych bakterii. Teraz mogą wytwarzać formikamycynę w płynnym podłożu, co jest bardzo wygodne do przemysłowej produkcji antybiotyku.

 

Oczywiście nie jest to jeszcze przełom na drodze do stworzenia uniwersalnego leku na MRSA, ale duży krok. Mikrobiolodzy mają teraz możliwość uzyskania dużych ilości formikamycyny i szczegółowego jej zbadania. Pomoże to, jeśli nie opracuje na jego podstawie nowego antybiotyku, a przynajmniej wyciągnie wnioski na temat podatności na gronkowiec złocisty.

 

Specjaliści opublikowali szczegółowe informacje na temat swojej pracy w recenzowanym czasopiśmie Cell Chemical Biology.

 

Ciekawe jest to, że to nie ludzie byli pierwszymi, którzy nauczyli się używać paciorkowców przeciwko gronkowcom i innym bakteriom. Mrówki z gatunku Tetraponera penzigi żyją w symbiozie ze Streptomyces formicae, która zabija patogeny w organizmie i w siedliskach owadów.

 




Naukowcy tłumią koronawirusa składnikiem jadu węża

Rosyjscy naukowcy nauczyli się, jak tłumić koronawirusa za pomocą enzymu wchodzącego w skład jadu węża.

 

 

Rosyjscy naukowcy pod kierunkiem Jurija Utkina, kierownika Laboratorium Instytutu Chemii Bioorganicznej Rosyjskiej Akademii Nauk, zauważyli, że otoczka nowego typu koronawirusa (SARS-CoV-2) zawiera cząsteczki tłuszczowe, które są strukturalnie podobne do tych części błony komórkowej atakujących fosfolipazę A2 (PLA2), czyli jeden z kluczowych enzymów jadu żmij i innych węży.

 

Następnie biolodzy prześledzili, w jaki sposób fosolipazy oddziałują z cząsteczkami koronawirusa. Okazało się, że enzymy z jadu żmij Nikolskiego najlepiej tłumiły rozmnażanie wirusa. Te węże żyją w południowo - zachodniej Rosji, na Ukrainie i w Rumunii. Ich enzymy nie tylko hamowały rozprzestrzenianie się wirusa, ale także rozpuszczały cząsteczki wirusa.

 

Wykazaliśmy, że fosfolipaza A2 (PLA2) wyekstrahowana z jadu różnych gatunków węży jest w stanie w różnym stopniu chronić przed komórkami koronawirusa SARS-CoV-2 (Vero E6), szeroko stosowaną w eksperymentach z wirusami.

 

Eksperci uważają, że jad węża można wykorzystać do tworzenia leków atakujących wirusa. W szczególności naukowcy badają obecnie, czy związki występujące w ekstraktach z czarnej herbaty i piołunu są w stanie hamować reprodukcję SARS-CoV-2.