Styczeń 2021

Znaleziono możliwy związek między toksoplazmozą i rakiem mózgu

W samych Stanach Zjednoczonych około 40 milionów ludzi żyje z pasożytem Toxoplasma gondii w mózgu. Wcześniej nauka nie była świadoma wpływu tego pasożyta, którym ludzie zwykle zarażają się od kotów domowych, na poważne problemy zdrowotne u ludzi. Jednak autorzy najnowszego badania odkryli związek między toksoplazmozą a zwiększonym ryzykiem raka mózgu.

 

 


Autorzy badania, opublikowanego w The International Journal of Cancer, przeanalizowali dwa źródła danych, tj. American Cancer Society i Norwegian Cancer Registry, w celu porównania przypadków glejaka z obecnością przeciwciał przeciwko T. gondii w próbkach krwi od pacjentów. Okazało się, że istnieje wyraźny związek między tymi dwiema chorobami, chociaż naukowcy nie mogą wiarygodnie powiedzieć, że jedna z nich powoduje lub zwiększa szanse na rozwój drugiej.

 

Nie można argumentować, że posiadanie kota w domu wiąże się ze zwiększonym ryzykiem raka mózgu, ale obie choroby są prawdopodobnie w jakiś sposób powiązane lub jedna z nich sprawia, że człowiek jest bardziej podatny na drugą. Mogą istnieć czynniki zakłócające, na przykład możliwe jest, że osoby z toksoplazmozą są bardziej narażone na inne przyczyny raka.

 

Pomimo wszystkich ograniczeń tego badania, z pewnością stwarza to warunki do prowadzenia większych i bardziej złożonych badań w tym obszarze.

 




Bakterie GMO nauczyły się produkować dziesięć razy więcej antybiotyków przeciwko gronkowcom

Modyfikacja genetyczna streptomycetes umożliwiła uzyskanie naturalnego środka przeciwdrobnoustrojowego w ilości wymaganej do zbadania jego właściwości. Białko zwane formikamycyną może być podstawą nowych obiecujących antybiotyków.

 

 

W wojnie ludzkości przeciwko chorobotwórczym bakteriom ludzie szybko tracą inicjatywę. Mikroby coraz lepiej przystosowują się do działania antybiotyków. Uznanym mistrzem w tej dyscyplinie jest oporny na metycylinę Staphylococcus aureus (MRSA). Tę infekcję niezwykle trudno jest stłumić znanymi metodami, a jeśli pacjent ma osłabiony układ odpornościowy, MRSA może wywołać całą gamę poważnych powikłań w możliwie krótkim czasie.

 

Jednak, jak to często bywa, w przyrodzie istnieje wiele rozwiązań tego problemu. Niektóre mikroorganizmy już dawno nauczyły się skutecznie przeciwstawiać się konkurencji. Na przykład bakterie z gatunku Streptomyces formicae wytwarzają specyficzne białko, tj. formikamycynę, które zabija inne drobnoustroje. Z nieznanych przyczyn gronkowiec złocisty nie jest w stanie uodpornić się na niego. Trzeba nauczyć się produkować wystarczającą ilość białka, aby zrozumieć właściwości tego naturalnego antybiotyku i dowiedzieć się, dlaczego jest tak skuteczny.

 

W warunkach naturalnych Streptomyces formicae uwalnia formikamycynę tylko w określonych okolicznościach. Naukowcy z John Innes Centre (Wielka Brytania) zbadali genom bakterii, aby stymulować ten proces. Znaleźli oba obszary odpowiedzialne za produkcję pożądanego białka i jego tłumienie. Eksperci ulepszyli dziedziczny materiał mikroorganizmów poprzez modyfikacje przy użyciu metody CRISPR / Cas9.

 

Powstały streptomycete GMO nie tylko posiada dwie kopie genów stymulujących od razu produkcję formikamycyny, ale także brakuje mu „hamulców”. W rezultacie produkcja naturalnego antybiotyku wzrosła dziesięciokrotnie bardziej niż najbardziej optymistyczne prognozy naukowców. Ponadto wyłączenie represora przyniosło dodatkową zaletę zmodyfikowanych bakterii. Teraz mogą wytwarzać formikamycynę w płynnym podłożu, co jest bardzo wygodne do przemysłowej produkcji antybiotyku.

 

Oczywiście nie jest to jeszcze przełom na drodze do stworzenia uniwersalnego leku na MRSA, ale duży krok. Mikrobiolodzy mają teraz możliwość uzyskania dużych ilości formikamycyny i szczegółowego jej zbadania. Pomoże to, jeśli nie opracuje na jego podstawie nowego antybiotyku, a przynajmniej wyciągnie wnioski na temat podatności na gronkowiec złocisty.

 

Specjaliści opublikowali szczegółowe informacje na temat swojej pracy w recenzowanym czasopiśmie Cell Chemical Biology.

 

Ciekawe jest to, że to nie ludzie byli pierwszymi, którzy nauczyli się używać paciorkowców przeciwko gronkowcom i innym bakteriom. Mrówki z gatunku Tetraponera penzigi żyją w symbiozie ze Streptomyces formicae, która zabija patogeny w organizmie i w siedliskach owadów.

 




Naukowcy tłumią koronawirusa składnikiem jadu węża

Rosyjscy naukowcy nauczyli się, jak tłumić koronawirusa za pomocą enzymu wchodzącego w skład jadu węża.

 

 

Rosyjscy naukowcy pod kierunkiem Jurija Utkina, kierownika Laboratorium Instytutu Chemii Bioorganicznej Rosyjskiej Akademii Nauk, zauważyli, że otoczka nowego typu koronawirusa (SARS-CoV-2) zawiera cząsteczki tłuszczowe, które są strukturalnie podobne do tych części błony komórkowej atakujących fosfolipazę A2 (PLA2), czyli jeden z kluczowych enzymów jadu żmij i innych węży.

 

Następnie biolodzy prześledzili, w jaki sposób fosolipazy oddziałują z cząsteczkami koronawirusa. Okazało się, że enzymy z jadu żmij Nikolskiego najlepiej tłumiły rozmnażanie wirusa. Te węże żyją w południowo - zachodniej Rosji, na Ukrainie i w Rumunii. Ich enzymy nie tylko hamowały rozprzestrzenianie się wirusa, ale także rozpuszczały cząsteczki wirusa.

 

Wykazaliśmy, że fosfolipaza A2 (PLA2) wyekstrahowana z jadu różnych gatunków węży jest w stanie w różnym stopniu chronić przed komórkami koronawirusa SARS-CoV-2 (Vero E6), szeroko stosowaną w eksperymentach z wirusami.

 

Eksperci uważają, że jad węża można wykorzystać do tworzenia leków atakujących wirusa. W szczególności naukowcy badają obecnie, czy związki występujące w ekstraktach z czarnej herbaty i piołunu są w stanie hamować reprodukcję SARS-CoV-2.

 




Stwierdzono, że muchy domowe są trudne do złapania z powodu ich tylnych skrzydeł

Naukowcy odkryli, że niektóre muchy używają przezroczników jako dodatkowego mechanizmu podnoszącego. To pozwala im startować i poruszać się w przestrzeni pięć razy szybciej niż ich krewni. Wiele much domowych jest bardzo trudnych do złapania. Udaje im się uciec przed zbliżającymi się niebezpieczeństwami, startując w ułamku sekundy. Używają głównie oczu, aby uniknąć niebezpieczeństwa. Naukowcy z Case Western Reserve University w Stanach Zjednoczonych odkryli nowy mechanizm, który pomaga tym muchomom uchodzić cało z opresji.

 

 

Zespół opublikował szczegóły badania w czasopiśmie Proceedings of the Royal Society B: Biological Science.

 

Wszystkie muchy mają skrócone tylne skrzydła, których owady używają jako zmysłów. Skrzydła pomagają muchom zachować równowagę i ustabilizować ciało podczas lotu. Jednak kaliprata, tj. grupa obejmująca muchy domowe i muchy, nauczyła się ich używać do odpychania powierzchni. Obserwacje owadów pokazały, że kalipraty poruszają się rytmicznie z przezroczami, gdy stoją.

 

„Wiemy, że są jedyną grupą, która to robi. Ale przyczyna takiego zachowania pozostaje tajemnicą”- powiedziała Alexandra Jager, autorka pracy.

 

Jarger i jej zespół sprawdzili, czy to zachowanie wpływa na startowanie owadów. Przy pomocy szybkich kamer sfilmowali loty ponad 20 gatunków much. W rezultacie okazało się, że kalipraty startują około pięć razy szybciej niż inne muchy. Naukowcy uważają, że zdolność do szybkiego startu pozwala tej grupie muchówek uniknąć szkód. To jeden z powodów, dla których tak trudno je złapać.

 

„Uważamy, że może istnieć ścieżka od kantara do łap, która pozwala owadom na szybszy start - działa to podobnie jak odruch” - wyjaśnił Jarger.

 

Naukowcy usunęli również aureole z eksperymentalnych owadów. Okazało się, że pogarsza się nie tylko koordynacja ruchów, ale także prędkość pchania i lotu. Jarger sugeruje, że to zwolnione tempo zwiększa ilość informacji sensorycznych, które otrzymują muchy domowe, ale to, co mogą wyczuć i jak jest przetwarzane, pozostaje niejasne.

 

W ten sposób naukowcy odkryli, że przezrocze pomagają muchom poruszać się szybko, ale tylko w przypadku gatunków należących do grupy kalpratów.

 

„Przejście od parcia do lotu to wyzwanie. Użycie kantara pomaga muchom szybko się poruszać i powinno być korzystne dla owadów”- podsumowała Jessica Fox, członek zespołu badawczego.

 




Wstrzyknięcie wywaru z grzybów halucynogennych spowodowało, że wyrosły one w żyłach

Trzydziestoletni mężczyzna samodzielnie zrobił wywar z grzybów halucynogennych i wstrzyknął go do żyły, próbując złagodzić objawy choroby afektywnej dwubiegunowej i uzależnienia od opioidów, ale coś poszło nie tak. Kilka dni po zastrzyku mężczyzna znalazł się na oddziale intensywnej terapii, gdzie spędził osiem dni, ponieważ jego organy zaczęły szwankować.

 


Wstrzykując sobie wywar z grzybów halucynogennych, mężczyzna chciał złagodzić objawy choroby psychicznej, na którą cierpiał. Wcześniej członkowie jego rodziny zauważyli, że zaprzestał przyjmowania przepisanych leków, w wyniku czego jego stan psychiczny wahał się.

 

Okazało się, że w Internecie mężczyzna znalazł opis potencjalnego terapeutycznego działania halucynogenów, takich jak LSD i psilocybina, co skłoniło go do znalezienia rozwiązania. Jednak kilka dni po wstrzyknięciu jego stan zaczął się pogarszać. Pojawiła się senność, krwawe wymioty i biegunka, a skóra zaczęła żółknąć. Jednocześnie zauważono dziwne zjawisko - mężczyzna nie mógł prowadzić rozmowy. W szpitalu zaczęły zawodzić narządy, w tym nerki i wątroba, w wyniku czego pacjent musiał zostać przeniesiony na intensywną terapię.

 

Test krwi dał wynik pozytywny na infekcję bakteryjną wywołaną przez Brevibacillus i infekcję grzybiczą spowodowaną infekcją Psilocybe cubensis, to znaczy grzyby halucynogenne dosłownie wyrosły we krwi mężczyzny. Na szczęście antybiotyki i leki przeciwgrzybicze pomogły mu poradzić sobie z chorobą.

 

Niektóre badania sugerują, że psilocybina może być obiecująca w leczeniu depresji, lęku oraz nadużywania narkotyków i alkoholu, ale tylko wtedy, gdy jest przyjmowana z najwyższą ostrożnością. W większości badań psilocybinę podawano jako pigułkę i tylko sporadycznie jako zastrzyk dożylny, który zawierał starannie obliczoną dawkę i był podawany pod nadzorem lekarza.

 

Grzyby halucynogenne są spożywane rekreacyjnie jako herbata, mielone kapsułki z proszkiem lub polewy czekoladowe, ale można je jeść na surowo lub suszone i nigdy nie są wstrzykiwane bezpośrednio do krwiobiegu. Ich odbiór prowokuje pojawienie się odmiennych stanów świadomości w wyniku interakcji z pewnymi receptorami w mózgu, w szczególności psilocybina rozpada się na psylocynę, substancję działającą jak serotonina. Jednak takie zmienione warunki mogą wywoływać niepokój, strach i dezorientację, a także zwiększać ciśnienie krwi, wymioty, bóle głowy i skurcze żołądka.

 




Dym zakłóca lot motyli

Kontrolowane pożary służą do oczyszczania ziemi i usuwania resztek pożniwnych po żniwach. Ta metoda jest uważana za skuteczną, ale takie praktyki są naganne. Oprócz tego, że rolnik może utracić dopłaty, to mamy do czynienia z innymi konsekwencjami w postaci uwalniania małych cząstek, które mogą być szkodliwe dla zdrowia żywych istot. W szczególności autorzy niedawnych badań stwierdzili, że wysoki poziom dymu negatywnie wpływa na prędkość lotu owadów.

 

 

 

W badaniu grupa dorosłych motyli łopianowych latała w kontrolowanych środowiskach wypełnionych czystym lub zadymionym powietrzem. Naukowcy zapalili kadzidełka, które płonęły, uwalniając dym podobny do tego, jaki pozostał po tzw. „kontrolowanych” pożarach. Następnie zmierzyli zasięg, prędkość i czas lotu motyli w różnych warunkach.

 

Owady latające w zadymionym pomieszczeniu miały krótszy zasięg lotu i mniejszą prędkość, a im dłużej były narażone na dym, tym gorsze były ich osiągi. Naukowcy spekulowali, że maleńkie cząsteczki dymu osiadły na skrzydłach motyli, utrudniając im poruszanie się.

 

Zdolność motyli do latania jest ważna nie tylko dla ich przetrwania, ale także dla utrzymania stabilnego istnienia całego ekosystemu, ponieważ owady latające wolniej lub na krótszych dystansach nie mogą skutecznie migrować na nowe terytoria, a tym samym zapylać rośliny.

 




Wrony wiedzą, czym jest śmierć

Naukowcy potwierdzili, że wrony rozumieją, czym jest śmierć i bardzo się jej boją. Przygotowano straszny eksperyment, aby to udowodnić. Od dawna wiadomo, że wrony pamiętają twarze ludzi, którzy im dokuczyli i rozpoznają je po latach.

 

 


Naukowcy postanowili wykorzystać tę właściwość pamięci wrony, aby dowiedzieć się, czy wrony boją się swoich zmarłych współtowarzyszy. Najpierw jeden z uczestników eksperymentu „uzyskał zaufanie” wron. Zoolog Kaeli Swift z Waszyngtonu przynosił smakołyki wronom i starał się nie straszyć ptaków.

 

W drugiej części eksperymentu w wybrane przez wrony miejsce przybył człowiek z martwym ptakiem tego gatunku w rękach. Stał tam przez pół godziny, a przez cały ten czas wrony, zamiast częstować się jedzeniem przyniesionym przez człowieka, zbierały się i głośno krzyczały.

 

Istnieje kilka wersji wyjaśniających to zachowanie, ale główna jest taka, że ptaki ostrzegają się nawzajem o niebezpieczeństwie. Wrony przestraszyły się widoku martwego krewnego. Inni, oprócz zoologów, oglądający tą scenę, byliby jeszcze bardziej przerażeni, ponieważ człowiek z martwym czarnym ptakiem w rękach miał maskę na twarzy.

 

Maska została zaprojektowana tak, aby uniemożliwić wronom zapamiętanie prawdziwej twarzy tej konkretnie osoby (na wszelki wypadek - wrony, jak pamiętamy, są mściwe). Zdaniem naukowców maska została zaprojektowana tak, aby nadać twarzy „neutralny wyraz”, ale dla osoby, która obejrzała przynajmniej jeden horror, wyraźnie wyrażała śmiertelne zagrożenie.

 

Wrony powstrzymały się od posiłku następnego dnia, gdy zamaskowany mężczyzna wrócił bez martwego ptaka. Oznacza to, że wrony rozumieją, czym jest śmierć i boją się jej oraz wszystkiego, co z nią związane. Dalsze eksperymenty wykazały, że tylko zwłoki wrony przestraszyły żywe wrony. Inne martwe ptaki, nawet o porównywalnych rozmiarach, wrony ignorowały.

 




Brazylijskie plemię broni się przed Covid-19 za pomocą ziołowego wywaru

Fundacja Thomson Reuters podała, że z dala od laboratoriów największych światowych firm farmaceutycznych, w środku lasów deszczowych Brazylii, plemię Kayapo z Amazonii w stanie Para jest chronione przed Covid-19 dzięki pnącej herbacie.

 

 

 

Podczas pandemii nielegalni drwale i górnicy napadli na lasy deszczowe Amazonii, potencjalnie narażając plemiona leśne na ryzyko. Starszyzna Kayapo twierdzi, że medycyna naturalna chroni ich przed infekcją.

 

„Kora rośliny, którą plemię utrzymuje w tajemnicy, służy do parzenia herbaty, którą pije się trzy razy dziennie przez pięć dni” - wyjaśnia Po Ira, 23-letni Kayap z wioski Pikani.

 

„Lekarstwo jest bardzo silne. Po wypiciu czujesz się słaby, czasami oczy robią się czerwone i boli cię głowa, ale następnego dnia to działa. Budzisz się i czujesz się dobrze”- powiedział Po Ira, który wypił wywar po odkryciu, że w lipcu uzyskał pozytywny wynik testu na obecność Covid-19.

 

Chociaż nie ma naukowych dowodów na to, że herbata może pokonać wirusa, przywódcy plemienia Kayapo twierdzą, że wszyscy powinni pić ją jako środek zapobiegawczy przeciwko Covid-19. Według oficjalnych danych infekcja zabiła prawie 200 tys. Brazylijczyków.

 

Mieszkańcy wioski twierdzą, że herbata jest najlepszym sposobem na powstrzymanie pandemii, która niszczy ludność tubylczą, która, jak mówią, otrzymała ograniczone wsparcie od rządu federalnego.

 

Eksperci do spraw zdrowia ostrzegają, że nowa pandemia koronawirusa zagraża rdzennej ludności ze względu na ograniczony dostęp do opieki zdrowotnej w lasach deszczowych Amazonii lub jego brak, a także styl życia, który utrudnia dystans społeczny.

 

Plemiona żyjące w lasach Amazonii zostały szczególnie mocno dotknięte we wczesnych stadiach pandemii w Brazylii w zeszłym roku.

 

„Agencje rządowe nie podjęły działań na czas, aby nas chronić i sprawiły, że zaczęliśmy się zastanawiać, czy w ogóle troszczą się o ludy tubylcze” - powiedziała Kayapo Payakan, córka legendarnego przywódcy Kayap Paulinho Payakana, który zmarł w czerwcu 2020 na Covid-19.

 

Brazylijskie Ministerstwo Zdrowia odpowiedziało e-mailem na pytania fundacji, mówiąc, że ponad 400 pracowników służby zdrowia monitoruje i opiekuje się plemieniem Kayapo w Para oraz że rząd dostarcza wioskom maski ochronne i środki dezynfekujące.

 

Kiedy Kayapos zachoruje, zwykle najpierw zwracają się do swoich tradycyjnych przywódców, a do tradycyjnej medycyny tylko wtedy, gdy jest to konieczne - mówi dr Douglas Rodriguez, specjalista od zdrowia tubylców na Federalnym Uniwersytecie w São Paulo.

 

Według Kayapo herbata łagodzi objawy Covid-19, „ponieważ zawiera aktywne składniki lub składniki wzmacniające i nawilżające organism”.

 

Według oficjalnych danych w stanach Para i Mato Grosso żyje około 12 tys. Kayaków. Według miejscowej publicznej służby zdrowia od początku pandemii zginęło mniej niż dwadzieścia osób z powodu Covid-19.

 




W zoo w Nikaragui urodził się biały tygrys

Mała biała tygrysica imieniem Nieve (Śnieżna) urodziła się w zeszłym tygodniu w Narodowym ZOO Nikaragui, położonym w mieście Masaya, 20 km na południowy wschód od stolicy Managui, podaje AFP, powołując się na dyrektora zoo.

 

Narodziny tego niezwykle rzadkiego okazu są pierwszymi tego typu w zoo w Ameryce Środkowej.

 

„Nieve była leczona, ponieważ urodziła się z problemami oddechowymi i łagodnym przeziębieniem” - powiedział Eduardo Sacasa, dyrektor zoo.

 

Rodzice małej białej tygrysicy mają zwykły żółto - czarny kolor umaszczenia. Najwyraźniej Nieve nosi geny swojego białego dziadka.

 

Niezwykle rzadki biały tygrys swoje pochodzenie zawdzięcza naturalnej mutacji genetycznej tygrysa bengalskiego i nie był widziany na wolności w Indiach od lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku.

 

Tygrysy są generalnie klasyfikowane jako „zagrożone” przez Światową Unię Ochrony Przyrody. Według organizacji, obecnie ich liczba wynosi około 3800 w porównaniu ze 100 tys. sto lat temu. Na świecie żyje około 300 białych tygrysów. Rzadkie zwierzęta umieszczone są w ogrodach zoologicznych, głównie w USA, Niemczech, Francji i Meksyku.

 




Wiele ptaków nie przeżyło noworocznego fetowania i spadło na chodniki w Rzymie

Setki tusz pierzastych stworzeń zostało sfotografowanych i sfilmowanych przez przechodniów w kilku miejscach w Rzymie, w tym na stacji kolejowej Termini.

 

 

Jak podają lokalne media, ptaki nie przeżyły eksplozji produktów pirotechnicznych i ucierpiały na skutek niewydolności serca.

 

Kilku internautów zasugerowało, że incydent rzymski dobrze wróży na 2021 rok. Inni zarzucali miastu, że wcześniej nie wprowadziło zakazu stosowania fajerwerków w Rzymie.