Sierpień 2020

Udomowienie zmniejszyło mózg kur

Kury nigdy nie miały reputacji inteligentnych zwierząt, a naukowcy z Uniwersytetu w Linköping w Szwecji odkryli dlaczego. Hodowla eksperymentalna wykazała, że udomowienie ptaka 10 tys. lat temu spowodowało skurczenie się jego mózgu i zmniejszenie lęku przed ludźmi.

 

 

Na Ziemi jest 22,7 miliardy sztuk drobiu. Gdyby kurczaki nie były zjadane, liczba ta byłaby ponad pięciokrotnie wyższa. Są hodowane na wszystkich kontynentach świata, z wyjątkiem Antarktydy. Wszystkie dzisiejsze udomowione kury pochodzą od czerwonych ptaków dżungli, które pochodzą z Azji Południowo-Wschodniej. Czerwony ptak dżungli różni się od ideału na podwórku. Jest nie tylko dużo mniejszy od nowoczesnego ptaka domowego, ale także bardziej przerażający.

 

Czerwony ptak dżungli zmienił się w kurczaka w stosunkowo krótkim czasie. Naukowcy tworzyli go przez dziesięć pokoleń ptaków. Jednocześnie naukowcy wyhodowali drób, który nie boi się ludzi i jest jednocześnie bardzo płochliwy.

 

Okazało się, że pierwsza grupa, zgodnie z oczekiwaniami, była bardziej uległa i mniej obawiała się nagłych ruchów, które mogą jej przeszkadzać. Co ciekawe, mózgi ptaków stały się mniejsze, podobnie jak mózgi kurczaków domowych. Stwierdzono, że spadek był szczególnie zauważalny w prymitywnym pniu mózgu, który bierze udział w odpowiedzi na stres.

 

W eksperymentach, w których ptaki były narażone na potencjalnie przerażające bodźce, takie jak migające światła, kurczaki z mniejszymi mózgami szybciej ignorowały bodziec. Jednak inne funkcje mózgu, takie jak uczenie się asocjacyjne, nie zostały znacząco dotknięte.

 




Słonie trzymane w niewoli otrzymają medyczną marihuanę w celu zmniejszenia stresu

Przedstawiciele warszawskiego zoo powiedzieli, że będą podawać słoniom medyczną marihuanę, aby sprawdzić, czy poziom stresu słoni ulegnie zmniejszeniu.

 

 

Konopie medyczne są używane na całym świecie w leczeniu psów i koni, ale do niedawna nie było żadnych inicjatyw, aby leczyć nią słonie.

 

Eksperci z warszawskiego zoo zaaplikują słoniom afrykańskim wysoce skoncentrowany płynny kannabidiol. Słonie będą zażywać narkotyku przez trąbę. Według weterynarzy z zoo kanabidiol wywoła euforię u słoni i nie będzie miał negatywnego wpływu na wątrobę oraz nerki zwierząt.

 

Przedstawiciele ZOO stawiają swoją inicjatywę jako próbę znalezienia naturalnej alternatywy dla istniejących metod radzenia sobie ze stresem, zwłaszcza związanym z przyjmowaniem leków.

 

Eksperyment, w którym słonie przyjmą medyczną marihuanę, potrwa co najmniej dwa lata. Lekarze weterynarii będą regularnie sprawdzać poziom stresu zwierząt, mierząc ich poziom hormonów i analizując ich zachowanie. Jeśli projekt się opłaci, to medyczna marihuana trafi nie tylko do słoni, ale także do innych zwierząt żyjących w niewoli.

 
Konopie dla słoni z Warszawskiego ZOO - dr Agnieszka Czujkowska

We współpracy z dobrekonopie.pl rozpoczynamy projekt, podczas którego sprawdzimy wpływ olejków CBD z konopi siewnych na nastrój naszych zwierząt. Na początek programem objęliśmy słonicę Fredzię ze Słoniarnia i Nosorożce Warszawskiego ZOO, która po niedawnej śmierci Erny - szefowej słoniowego stada - była nieco zestresowana i ma niewielkie problemy z ustaleniem swojej pozycji w stadzie. Olejek CBD Fryderyka będzie otrzymywała wraz z pokarmem, ale także zgodnie z zaleceniem, spróbujemy go podawać bezpośrednio do jamy ustnej (skuteczniej wchłania się przez błonę śluzową). Ekstrakty z konopi siewnych (Cannabis sativa L.) zawierają pełne spektrum związków występujących w tych roślinach, w tym niepsychoaktywny kannabidiol - główny składnik, od którego pochodzi skrót CBD. O nowym projekcie badawczym opowiada dr Agnieszka Czujkowska - lekarz weterynarii Warszawskiego ZOO. Włączcie dźwięk! #konopiedlasłoni #SłoniarniaiNosorożceWarszawskiegoZOO #DobreKonopiepl #AkademiaDobrychKonopi

Opublikowany przez Warszawskie ZOO Piątek, 14 sierpnia 2020



Jesiotr atlantycki w królewskiej spiżarni - wyjątkowe odkrycie na statku, który zatonął w 1495 roku

Naukowcy z Uniwersytetu w Lund w Szwecji wiedzą teraz, co duński król Hans oferował lokalnym władzom, zdobywając szwedzki tron w 1495 roku. Był to dwumetrowy jesiotr atlantycki. Dobrze zachowane resztki ryb znaleziono w zeszłym roku na zatopionym statku na dnie Bałtyku. Jesiotra zidentyfikowano za pomocą analizy DNA.

 

W środku lata 1495 roku król Danii Hans płynął z Kopenhagi do Kalmaru w Szwecji na królewskim statku flagowym. Na pokładzie znajdowały się najbardziej prestiżowe towary, jakie mógł zapewnić duński dwór królewski. Król Hans miał spotkać się ze Stenem Sture Starszym, aby w rezultacie objąć szwedzki tron. Jego celem było zademonstrowanie mocy i wielkości.

 

Kiedy jednak statek zrównał się z Ronneby w Blekinge, które w tamtym czasie było terytorium duńskim, na pokładzie wybuchł pożar i statek zatonął. Króla nie było tej nocy na pokładzie, ale załoga i ładunek zatonęły wraz ze statkiem, który nadal spoczywa na morskim dnie.

 

Dzięki unikalnemu środowisku Morza Bałtyckiego, tj. z beztlenowym dnem morskim, niskim zasoleniem i brakiem robaków, wrak jest bardzo dobrze zachowany. Ponadto naukowcy wiedzą teraz, co znajdowało się w królewskiej spiżarni, tj. w drewnianej beczce z resztkami ryb w środku.

 

Ze względu na specjalną strukturę szkieletu naukowcy od razu ustalili, że są to szczątki jesiotra, ale na oko nie można było określić, jaki to gatunek. Do niedawna uważano go za jesiotra europejskiego, żyjącego w Morzu Bałtyckim. Analiza DNA wykazała jednak, że jest to odmiana atlantycka. Naukowcom udało się również określić długość ryby (około dwa metry) i zademonstrować, w jaki sposób została przycięta. Obecnie jesiotr atlantycki jest zagrożony wyginięciem.

 




Rekin bez skóry i zębów został złapany w morzu u wybrzeży Sardynii

W pobliżu wybrzeży Sardynii rybacy złowili rekina, który nie miał zębów ani skóry. Prawdopodobnie stracił skórę z powodu narażenia na chemikalia lub zbyt dużo utlenionej wody. Pod wszystkimi innymi względami żarłacz był całkowicie zdrowy, więc nie mógł umrzeć z przyczyn naturalnych. Rybacy byli zszokowani takim odkryciem, bo nikt wcześniej czegoś takiego nie widział.

 

 

Rekin wpadł w sieci rybaków w lipcu ubiegłego roku. Zaraz po tym niezwykłe zwierzę zostało przekazane specjalistom z Uniwersytetu w Cagliari. Naukowcy potwierdzili, że rekin nie miał skóry i zębów. Sugerowano również, że mogło to nastąpić w wyniku narażenia na utlenioną wodę lub chemikalia. Warto zauważyć, że ostatnio ocean nagrzewa się i utlenia dość szybko ze względu na fakt, że klimat zaczął się gwałtownie zmieniać.

 

Ponadto ciało rekina przybrało żółtawą barwę. Wyjątkami były skrzela, oczy i brzuch. Zamiast zębów były prymitywne struktury, które można było zobaczyć tylko przy użyciu specjalnego sprzętu.

 

Niesamowitym było to, że rekin wciąż trwał i przetrwał nawet bez skóry i zębów. W żołądku zwierzęcia znaleziono resztki innych stworzeń. Dokładny stan, w jakim się znajdowały, wskazuje, że rekin połykał swoje ofiary w całości, ponieważ po prostu nie miał możliwości żucia ani rozszarpywania na kawałki. Ponadto polował na małe osobniki, które można było połknąć bez większych trudności.

 




Świnie spontanicznie uratowały rybę leżącą na brzegu

Według Republic World, film przedstawiający prosięta ratujące rybę leżącą na lądzie i wpychający ją do wody stał się bardzo popularny w mediach społecznościowych.

 

W niedzielę 23 sierpnia urzędnik indyjskiej służby leśnej opublikował jedenastosekundowy film przedstawiający rybę leżącą na brzegu.

 

Prosiaczki podchodzą do niej i zaczynają wpychać ją do wody. Po kilku próbach zwierzętom udało się przywrócić rybę do jej naturalnego siedliska. Nagranie doczekało się tysięcy odsłon i komentarzy.

 

Jeden z użytkowników napisał: „Nie ma znaczenia, czy ryba jest żywa, czy martwa. Intencje są szlachetne. Nawet ludzie uciekają z miejsc, w których ofiary walczą o życie ”.

 

Inny subskrybent zauważa: „Zwierzęta to rozumieją, ludzie nie… To smutne”.




Rzadki gatunek wieloryba został wyrzucony przez fale na brzeg w Wielkiej Brytanii

Młody, martwy wieloryb został wyrzucony na brzeg na plaży w Suffolk.

 

Trzymetrowy ssak został znaleziony na plaży North Lowestoft w sobotę rano.

 

Eksperci uważają, że jest to wal dwuzębny (delfin Soverby'ego, Mesoplodon bidens), gatunek wieloryba nazwany na cześć przyrodnika Jamesa Sauerby'ego.

 

Zwierzęta te są rzadko widywane i zwykle można je spotkać tylko w głębinach.

 




Armia meduz utworzyła „galaretową” zaporę na brzegu Morza Azowskiego

Mieszkańcy Berdiańska i okolic, po zorganizowaniu spływu na łodziach u wybrzeży Morza Azowskiego, napotkali przeszkodę nie do pokonania w postaci tysięcy meduz zgromadzonych w akwenie.

 

 

Obszar, uważany za ulubione miejsce spotkań meduz, przyciągnął w tym roku dziesiątki razy więcej stworzeń. Zdaniem naukowców terytorium skupisk meduz zależy od kierunku prądu morskiego i temperatury wody. Często fale wyrzucają na brzeg dużą liczbę stworzeń.

 

Zastępca dyrektora Instytutu Badawczego Rybołówstwa i Ekologii Morskiej Ukrainy Konstantin Demjanenko powiedział, że wzrost populacji meduz wynika z faktu, że woda morska stała się bardziej słona.

 




Rekin ucztujący na tuszy wieloryba przestraszył turystów, wpadając na ich skuter wodny

Dwóch poszukiwaczy mocnych wrażeń, którzy odkryli ogromne zwłoki humbaka u wybrzeży Long Island w stanie Nowy Jork w USA, natknęło się na morskiego drapieżnika, który żywił się szczątkami.

 

 

Rekin, który odgryzł kilka kawałków tuszy wieloryba, podpłynął do małego skutera wodnego i uderzył go z impetem.

 

„Byliśmy zszokowani, kiedy odkryliśmy ogromną padlinę wieloryba. Kilka minut później zobaczyliśmy, jak znikąd pojawił się rekin, który zaczął odgryźć kawałki, a potem podpłynął do nas i uderzył w skuter wodny. W tym momencie nie mieliśmy nawet czasu, żeby się przestraszyć, ale teraz wydaje nam się, że przeżyliśmy naprawdę ekscytujące chwile w naszym życiu ”- napisał w komentarzu do filmu Jack Kolar, jeden z turystów.

 




Kot odmroził łapki i trzeba je było amputować – lekarze wydrukowali nowe kończyny

W październiku 2018 r. kotka Dimka trafiła do nowosybirskiej przychodni weterynaryjnej „Best”. Z powodu odmrożeń Dimka straciła cztery łapy, ogon i uszy. Weterynarze, na prośbę właścicielki, postawili kotkę z powrotem na nogi. W maju 2019 roku dla zwierzęcia wykonano tytanowe protezy bioniczne przednich i tylnych nóg, wydrukowane na drukarce 3D. Zaprojektowali je nowosybirscy lekarze Natalja Ulanowa i Sergiej Gorszkow.

 

 

Dimka szybko przyzwyczaiła się do sztucznych łap, znowu nauczyła się biegać, myć i rozciągać. Kot chodził po klinice i bez problemu pokonał napotkane po drodze progi. Dodatkowo, podczas pobytu w klinice, Dimka zaprzyjaźniła się z Ryżikiem, kolejnym kotem z tytanowymi nogami (ten też był tam operowany).

 

W grudniu 2019 roku, siedem miesięcy po operacji, w przychodni weterynaryjnej ukazał się film o dalszym życiu Dimki. Wszczepienie protez bionicznych, czyli ich zespolenie z kością i skórą, zakończyło się sukcesem. Najważniejsze, że nie doszło do odrzucenia kończyn. Na filmie Dimka jest już w domu, a nie w klinice i poluje na koc. Nie ma już pazurów, więc kot używa zębów.

 

Specjaliści z kliniki twierdzą, że Ryżik i Dimka to pierwsze koty na świecie, które otrzymały protezy wszystkich czterech łap.

 




Niemiecki cyrk sprzedaje słoiki z odchodami lwów

Podobno pieniądze nie śmierdzą, ale lukratywne przedsięwzięcie wymyślone przez niemiecki cyrk jest dowodem na to, że pieniądze naprawdę śmierdzą. Cyrk Krone w Monachium sprzedaje lwią kupę. Podczas pandemii cyrkom nie wolno występować, więc wiele z nich walczyło o utrzymanie się na powierzchni w ciągu ostatnich kilku miesięcy.

 

 

W cyrkach ze zwierzętami jest jeszcze gorzej, ponieważ codziennie trzeba tam karmić dziesiątki stworzeń. Wielu cyrkowców zmuszonych było myśleć nieszablonowo i w niekonwencjonalny sposób. Cyrk Krone w Monachium w Niemczech wpadł na śmierdzący, ale lukratywny pomysł na sprzedaż słoików z odchodami 26 lwów i tygrysów po 5 euro za sztukę.

 

Ten szalony pomysł zaczął się jako żart, który miał rozśmieszyć ludzi i pomyśleć o Covid-19, ale słoiki z odchodami dużego kota okazały się tak popularne, że w cyrku otworzono mały sklep. Zainteresowani kupujący mogą kupić dowolną liczbę opakowań z kupą od 10:00 do 14:00.

 

Wierzcie lub nie, ludzie nie kupują słoików z kałem tylko po to, aby wspierać Krone Circus i jego zwierzęta, lub oferować je przyjaciołom jako żart. Wielu nabywców faktycznie robi z nich dobry użytek. Odchody lwów i tygrysów wydają się być doskonałym środkiem do zwalczania szkodników i cieszą się zaufaniem wielu klientów firmy Krone.

 

„Powiedziano mi, że odchody lwów trzymają koty z dala od ogrodu i od tamtej pory dowiedzieliśmy się, że utrzymuje on również zwierzęta z dala od samochodu, w którym niszczone są przewody elektryczne, głównie przez gryzonie” - powiedział Reuterowi Martin Lacey, pogromca lwów.

 

Pogromca lwów dodał, że najmniejsza ilość odchodów lwów lub tygrysów rozmieszczonych w strategicznych miejscach może chronić nieruchomości i sprzęt przed kotami i dzikami. Jego skuteczność odstraszania zwierząt została doceniona w Internecie.