Lipiec 2019

Dziesiątki tysięcy mięczaków ugotowało się w oceanie z powodu upału

Przez piętnaście lat Jackie Stone pracowała jako biolog morski w laboratorium Bodega. Przez te wszystkie lata nie widziała czegoś podobnego - większość mięczaków w muszlach jest martwa.

 

 

Stone natychmiast przeprowadził badania i stwierdził, że nie setki, ale dziesiątki tysięcy mięczaków zmarło. Powód - ugotowały się. Stone zobaczył, że mała grupa mięczaków umiera z powodu ciepłej pogody w Kalifornii, ale nie spodziewała się, że zjawisko przyjmie taką skalę.

 

Kiedy mięczaki żyją, ich muszle są szczelnie zamknięte, a kiedy giną ich muszle otwierają się. Kalifornia, podobnie jak większość Europy, również cierpiała z powodu gorącej fali upałów. Temperatura wzrosła trzykrotnie bardziej niż zwykle o tej porze roku. 10 i 11 czerwca br. w Santa Rosa, około 20 mil od Bodega, notowano około 40 stopni ciepła.

 

Małże nie przeżywają raczej w temperaturze około 35 stopni. Południowa Dakota odnotowała temperaturę 38 stopni. Z podobnym problemem zmagano się kilka dni temu w Niemczech i w Polsce. U naszych zachodnich sąsiadów wprowadzono limit prędkości 120 km / h na autostradach, ponieważ ciepło zaczęło topić asfalt.

 

W najbliższych dniach temperatura w Południowej Dakocie skoczy jeszcze wyżej i osiągnie 41 stopni. W Europie, według meteorologów, upały ustępują. Ciepło spowodowało ogromne pożary na setkach hektarów ziemi w Hiszpanii. Najwyższa temperatura, jaką kiedykolwiek zarejestrowano we Francji, wyniosła 45,9 stopnia. Poprzedni rekord został ustanowiony przez falę upałów w 2003 roku.

 

Kilku ekspertów twierdzi, że ta liczba martwych małż wpłynie na ekosystem morski północnoamerykańskiego wybrzeża. Jackie Stones, koordynator badań w Bodega Head Marine Reserve, stwierdza, że „małże są znane jako gatunki podstawowe, odpowiednik drzew w lesie. Dają schronienie i tworzą środowisko dla wielu zwierząt, więc ta sytuacja spowoduje reperkusje dla reszty ekosystemu.”

 




Odświeżacze powietrza uznano za niebezpieczne dla kotów

Substancja zawarta w odświeżaczach powietrza może być niebezpieczna dla starszych kotów, twierdzą eksperci z University of Oregon.

 

 

 

Zdaniem ekspertów związki zaprojektowane w celu zwiększenia ogniotrwałości zwiększają ryzyko rozwoju chorób tarczycy u zwierząt w starszym wieku. W szczególności jest to częsty problem nazywany nadczynnością tarczycy.

 

W latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku substancje z grupy eterów polibromofenylowych (PBDE) były używane do produkcji ubrań, naczyń i niektórych innych artykułów gospodarstwa domowego, ale później okazało się, że stanowią potencjalne zagrożenie dla ludzi. W przeszłości badania wykazały, że taka alternatywa jest znacznie bezpieczniejsza dla ludzi, ale według autorów nowej pracy naukowej podobne testy nie zostały przeprowadzone dla kotów.

 

Eksperci poprosili ochotników o umieszczenie znaczników na zwierzętach, które są w stanie aktywnie gromadzić się w sobie estry fosforowe OPE i PBDE. W czasie badania niektóre koty, które brały udział w badaniu, nie cierpiały na choroby tarczycy, podczas gdy inne miały nadczynność tarczycy, stan spowodowany przedłużonym, uporczywym brakiem hormonów tarczycy. Tydzień później naukowcy sprawdzili, ile potencjalnie szkodliwych substancji zgromadziło się wewnątrz znacznika, a także wykonali badanie krwi u kotów.

 

W rezultacie naukowcy byli w stanie zidentyfikować związek między ryzykiem nadczynności tarczycy a liczbą OPE w otoczeniu zwierząt domowych. Często jego koncentracja była zwiększona u kotów, które wolały spać na meblach, a to może być jedno z głównych źródeł tych substancji. Inne potencjalne źródła obejmują odświeżacze powietrza, a nawet suchą karmę. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Environmental Science & Technology.

 




Pleśń może wytrzymać dawki promieniowania, które zabijają człowieka

Od samego początku stacji kosmicznych mikroorganizmy, w tym grzyby pleśniowe, są wykrywane na ich wewnętrznych powierzchniach. Na przykład na stacji Mir znaleziono duże ilości zarodników pleśni z rodzaju Penicillus, które w warunkach lądowych zwykle powstają na pożywieniu.

 

 

Uważa się, że niektóre z nich mogą powodować korozję stopów aluminium, ale nie wiadomo jeszcze, jak niebezpieczne są w przestrzeni. Niemniej jednak stanowią one zagrożenie dla sprzętu, który może być użyty do kolonizacji Marsa. Badacze z Niemieckiego Centrum Lotnictwa wykazali, że przetrwają one nawet przy ekstremalnych poziomach promieniowania.

 

Odkrycie dokonano podczas eksperymentu, w którym grupa naukowców pod wodzą Marty Cortezo umieściła zarodniki grzybów w warunkach zbliżonych do warunków kosmosu. Poddano je promieniowaniu rentgenowskiemu i promieniowaniu ultrafioletowemu. Potem obserwowano ich wzrost. Okazało się, że pleśń jest w stanie przetrwać nawet po pochłonięciu 500 szarości promieniowania, które jest setki razy wyższe niż śmiertelna dawka promieniowania dla ludzi. W przypadku promieniowania ultrafioletowego zarodniki utrzymywały pojemność 3 tys. dżuli na metr kwadratowy.

 

Co to znaczy, że pleśń jest niebezpieczna? Według Marty Cortezo odporna na promieniowanie pleśń może zakłócać długoterminowe misje kosmiczne. Na przykład, jak wspomniano powyżej, może przyczyniać się do powstawania korozji i wyłączać sprzęt. Na tej podstawie pracownicy agencji kosmicznej będą musieli przynajmniej dokładnie oczyścić wewnętrzną i zewnętrzną część statku, biorąc pod uwagę wysoką żywotność grzybów.

 

Oprócz problemów ze sprzętem niektóre rodzaje pleśni mogą wpływać na zdrowie samych astronautów. Na przykład, na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej znaleziono już zarodniki grzyba Aspergillus fumigatus i Rhodotorula mucilaginosa, które mogą powodować choroby zakaźne u osób z osłabionym układem odpornościowym. Oprócz nieustraszoności przed promieniowaniem, grzyby nie boją się również chemikaliów i wysokich temperatur.

 

W chwili obecnej naukowcy nie mają skutecznych sposobów zwalczania opornych pleśni, ale prawdopodobnie już je opracowują.

 




Muchy w szpitalach stanowią większe zagrożenie niż wcześniej sądzono

Nieprzyjemna obecność much jest niczym w porównaniu z zagrożeniami dla zdrowia, jakie mogą stwarzać. Ostatnie badania pokazują, że prawie 9 na 10 owadów latających zawiera szkodliwe bakterie. Ponad połowa wykrytych bakterii jest oporna na co najmniej jeden rodzaj antybiotyku, a prawie 20% jest opornych na antybiotyki. Wykazano, że penicylina jest najmniej skuteczna w zabijaniu tych bakterii.

 

 

„Wyniki tego wielkoskalowego badania mikrobiologicznego pokazują, że owady latające znalezione w szpitalach są nosicielami różnych bakterii” - napisała Federica Boyokki, główna autorka badań i studentka na Aston University. „To bardzo interesujące, że znaleziono tak wiele lekoopornych bakterii. To dobry przykład tego, jak nadmierne leczenie antybiotykami w systemie opieki zdrowotnej utrudnia leczenie zakażeń."

 

U owadów znaleziono 86 szczepów bakterii. Najczęstszymi (w 41% przypadków) szczepami są Escherichia coli (Escherichia coli) i Enterobacteriaceae salmonella (Salmonella). 24 procent szczepów należy do rodziny bakterii, które zawierają również jadalne laseczki woskowe (B. cereus), 19 procent to rodzina gronkowców, które mogą powodować infekcje skóry, ropnie i infekcje dróg oddechowych.

 

W trwającym osiemnaście miesięcy badaniu naukowcy złapali prawie 20 tys. owadów latających za pomocą pułapek światła ultrafioletowego, pułapek elektronowych i pułapek na klej.

 

„Szpitale należące do British National Health Service są bardzo czyste, więc ryzyko owadów przenoszących bakterie i zakażających pacjentów jest bardzo niskie” - powiedział Anthony Hilton, jeden z autorów stosowanej mikrobiologii w badaniu.

 

„W naszym badaniu chcemy pokazać, że nawet w najczystszym środowisku konieczne są działania zapobiegające przedostawaniu się bakterii do szpitali. Szpitale Narodowej Służby Zdrowia podejmą szereg konkretnych działań, ale można zastosować proste kroki w celu poprawy sytuacji".

 

Wiosną i latem złowiono więcej owadów, które zostały złapane w różnych miejscach szpitala, w tym w ośrodkach przygotowywania żywności dla pacjentów, w pokoju dla gości i dla personelu, w pokojach pacjentów oraz na oddziale noworodków.

 




Cztery tygrysy zaatakowały trenera w cyrku i zjadły go

We włoskiej prowincji Bari cztery tygrysy zabiły trenera podczas próby przedstawienia cyrkowego - informuje lokalny portal informacyjny Borderline24.

 

 

 

W czwartkowy wieczór 4 lipca br. 61 - letni Ettore Weber ćwiczył występ z tygrysami na godzinę przed rozpoczęciem występu. Drapieżniki zaatakowały mężczyznę i zagryzły go na śmierć. Lekarze i koledzy zmarłego, którzy przybyli na miejsce zdarzenia, nie mogli wynieść ciała z klatki z przez co najmniej pół godziny.

 

Według lekarzy, Weber doznał kilku poważnych obrażeń i urazu kręgosłupa, co było śmiertelne. Policja bada i wyjaśnia szczegóły tragedii.

 

Mobilny cyrk Circo Orfei, w którym pracował Weber, przybył do Włoch 15 czerwca br. na miesiąc. Pozostaje niejasne, czy zespół będzie przestrzegał zaplanowanego harmonogramu występów i jakie środki zostaną podjęte wobec agresywnych tygrysów.

 




Witamina C jest paliwem dla komórek rakowych

Znana jako przeciwutleniacz i słynąca z wielu innych pozytywnych właściwości, witamina C (kwas askorbinowy) jest rodzajem „paliwa” dla komórek nowotworowych w różnych nowotworach złośliwych. Taki wniosek wyciągnęła grupa chilijskich naukowców, opierając się na długoterminowym badaniu, którego wyniki opublikowano w najnowszym wydaniu International Specialized Journal of Free Radical Biology and Medicine.

 

 

Badanie, które było przeprowadzone przez dwadzieścia lat przez członków wydziału medycznego Uniwersytetu w Concepción, pokazuje, że około dwadzieścia typów komórek nowotworowych aktywnie absorbuje witaminę C, która jest w rzeczywistości ich produktem spożywczym.

 

„Witamina C, która jest tak niezbędna dla prawidłowego funkcjonowania ludzkiego ciała, pełni wiele funkcji, głównie jako silny przeciwutleniacz i rodzaj budulca ludzkich tkanek” - powiedziała Coralia Rivas - kierownik projektu, profesor na wydziale medycznym. „Tezy, że aktywnie odżywia komórki nowotworowe, nie da się podważyć” – dodała Rivas.

 

Oprócz wyżej wymienionych pozytywnych funkcji witaminy C, naukowcy zwracają uwagę na potrzebę zdrowego odżywiania komórek i produkcję białek kolagenowych, stanowiących podstawę wszystkich ludzkich narządów i tkanek oraz bierze aktywny udziału w tworzeniu i przekazywaniu impulsów nerwowych. Witamina C jest również zaangażowana w rozwój i utrzymanie odporności człowieka.

 

Autorzy badania wyjaśniają, że w organizmie występują dwa rodzaje witaminy C. Jej utleniona forma to kwas disydroaskorbinowy (DHA), a „zredukowana” forma to bezpośredni kwas askorbinowy (AA). Wykazano, że AA ma wyraźne działanie przeciwutleniające na komórki ludzkiego ciała i nie różni się żadną selektywnością dla komórek nowotworowych.

 

„Zdradliwe” właściwości komórek złośliwych to DHA, ponieważ komórki nowotworowe aktywnie absorbują ten kwas, przyciągając go i otaczając. W raporcie stwierdzono, że DHA staje się rodzajem rezerwuaru składników odżywczych dla patologicznie zmienionych komórek.”

 




Karaluchy są w stanie rozwinąć odporność na wszystkie rodzaje chemikaliów

Czerwone karaluchy, znane również jako Blattella germanica, są szeroko rozpowszechnione w Europie Środkowo - Wschodniej i stanowią wielkie zagrożenie dla ludzi - są nosicielami E. coli i Salmonella, a ich odchody często powodują alergie.

 

 

 

Najgorsze jest to, że w tej chwili nie ma przeciwko nim idealnej substancji chemicznej, ponieważ niektóre osobniki mają naturalną odporność na pewne substancje, a na poziomie genu przekazują je swemu potomstwu. Sądząc po wynikach badań naukowców z Purdue University, stworzenie uniwersalnej trucizny przeciwko karaluchom jest po prostu niemożliwe, a ludzkość skazana jest na życie obok nich.

 

W tej chwili użycie kilku środków jednocześnie jest uważane za najskuteczniejszą metodę walki z owadami. Tak więc, jeśli jeden z chemikaliów nie działa, istnieje szansa, że część karaluchów zostanie zniszczona przez drugą. Takie podejście wydaje się idealne, ale nowe odkrycie sugeruje, że karaluchy są w stanie rozwinąć ochronę nawet przed tymi truciznami, których nie znają. Można więc powiedzieć, że są praktycznie niezwyciężone.

 

Wniosek ten został wyciągnięty podczas eksperymentu, w którym naukowcy łowili karaluchy domowe i stwierdzili, na które substancje już mają odporność. Potem przez pół roku poddawali je działaniu różnych trucizn, aby porównać wyniki.

 

Początkowo naukowcy używali trzech chemikaliów i zmienili je co miesiąc. Inna grupa karaluchów podczas całego badania była wystawiona na działanie dwóch różnych klas czynników. W trzecim przypadku karaluchy zostały zatrute substancją chemiczną, przed którą były najmniej chronione.

 

Po pół roku naukowcy odkryli, że przy zmianie chemikaliów karaluchy utrzymują swoją liczbę na pewnym poziomie i nie stają się ani bardziej, ani mniej odporne. Zastosowanie dwóch różnych środków nie dało żadnych rezultatów. Najwyraźniej owady szybko rozwinęły odporność na obie substancje i nadal aktywnie proliferowały. Trzecie podejście dało mieszane wyniki, ponieważ w jednej grupie liczba szkodników zmniejszyła się, a w drugiej wzrosła.

 

Podczas badań nad przeżywającymi karaluchami i ich potomstwem naukowcy odkryli, że rozwinęli odporność nawet na te substancje, z którymi wcześniej się nie spotkali. Według profesora Michaela Scharfa odporność karaluchów na truciznę w jednym pokoleniu czasami wzrasta nawet sześć razy. Jego zdaniem zniszczenie karaluchów za pomocą samych środków chemicznych jest po prostu bez znaczenia.

 

Jak pozbyć się karaluchów? W końcu zasugerowano użycie chemikaliów wraz z wszelkiego rodzaju pułapkami, a także utrzymanie czystości w pokojach i nie pozostawianie jedzenia na otwartej przestrzeni. Oczywiście, dobry stary but z gumową podeszwą przeciwko karaluchom nie został wymieniony.