Maj 2019

Spełnia się proroctwo Alberta Einsteina. Śmierć pszczół to początek końca!

W odległej przeszłości Albert Einstein oświadczył, że śmierć pszczół pociągnie za sobą śmierć wszystkich innych mieszkańców planety. Czy obawy fizyka zaczynają się spełniać? Według najnowszych danych naukowców populacja pszczół miodnych na Ziemi gwałtownie maleje.

 

 

Istnieje wiele przyczyn śmierci tych owadów, na przykład zmiany klimatu, degradacja środowiska, stosowanie pestycydów przez rolników, negatywny wpływ elektroniki (zwłaszcza stacji bazowych) i działanie pasożytów.

 

Dla zobrazowaniu problemu trzeba mówić, że na przykład w USA w 2018 r. lczba pszczół zmniejszyła się o ponad 50%. Głównym powodem wyginięcia, według ekspertów, jest stosowanie pestycydów. W miodzie i w wosku owadów znaleziono ponad sześć różnych toksycznych substancji chemicznych. Rolnicy poprzez swoją działalność doprowadzają do tego, że pszczoły nie mogą normalnie się odżywiać. W rezultacie są pożerane przez pasożyty, wirusy i bakterie.

 

Z kolei naukowcy z Indii zauważają, że pszczoły cierpią również na promieniowanie elektromagnetyczne, które rozprzestrzenia się z wież operatorów komórkowych. Podczas jednego eksperymentu eksperci zainstalowali kilka stacji bazowych, w wyniku czego cała populacja pszczół opuściła obszar objęty doświadczeniem. Ze względu na promieniowanie, owady giną w przestrzeni, bo ich wewnętrzne „kompasy” psują się po prostu.

 

Jeśli pszczoły całkowicie znikną, ludzkość i inne zwierzęta będą głodować. Wszyscy są tego świadomi, ale wciąż mało się robi, aby to zmienić i odwrócić ten trend, a tak niewiele trzeba. Na przykład w Polsce wielu rolników prowadzi opryski swoich upraw w środku dnia, co jest karygodne. Operacje takie, jeśli to konieczne, prowadzone być powinny najlepiej pod wieczór.

 




Regularne spożywanie bananów pomaga utrzymać ciśnienie krwi pod kontrolą

Według ekspertów w dziedzinie zdrowia włączenie bananów do codziennej diety nie tylko daje natychmiastowy zastrzyk energii, ale także pomaga utrzymać normalne ciśnienie krwi. Dlaczego banany obniżają ciśnienie krwi?

 

 

Według różnych badań spożycie żywności bogatej w potas pomaga obniżyć ciśnienie krwi. Banany są niezwykle bogate w potas i mają niską zawartość sodu. Dieta o niskiej zawartości sodu, bogata w potas, może zmniejszyć ryzyko nadciśnienia, chorób serca i udaru mózgu.

 

Nadmiar sodu w organizmie powoduje stres na naczyniach krwionośnych, a także zakłóca równowagę wodną. Spożycie żywności zawierającej potas, zmniejsza ciśnienie w nerkach, a także pomaga pozbyć się nadmiaru sodu w organizmie, spłukując jego nadmiary z organizmu wraz z moczem. Potas pomaga również utrzymać równowagę płynów i elektrolitów w organizmie, co pomaga kontrolować ciśnienie krwi.

 

Ile bananów można zjeść w ciągu jednego dnia? Według badań dwa banany dziennie przez tydzień mogą obniżyć ciśnienie krwi o dziesięć procent. Skonsultuj się z lekarzem przed włączeniem bananów do diety, jeśli cierpisz na jakiekolwiek inne problemy zdrowotne.

 

Średni banan zawiera tylko 109 kalorii, 18 gramów naturalnego cukru, 20 gramów węglowodanów i 1 gram białka. Zawiera również witaminę C, kwas foliowy i witaminę A. Banany można dodawać do płatków owsianych, wytwarzać koktajle lub naleśniki.

 

Ile potasu jest w bananach? Banany są doskonałym źródłem potasu w diecie. Małe banany zawierają 362 miligramów, średnie 422 miligramów, a duże 487 miligramów potasu.

 




Cielęta łosi pozostają bez matek z powodu ćwiczeń wojskowych o kryptonimie Wiosenna Burza

W czasie trwania ćwiczeń Wiosenna  Estońskie Stowarzyszenie Dobrostanu Zwierząt otrzymało raporty o sześciu łosiątkach, które zgubiły swoje matki. Pięć cieląt przebywa teraz w ochronce leśnej, a szóstego nie można złapać, pisze Lemmik.

 

 

Pierwsze doniesienia o zaginionych zwierzętach zaczęły pojawiać się we wtorek, kiedy dwa cielęta łosi znaleziono w ogrodzie w pobliżu prywatnego domu w Ida - Virumaa. Dział ochrony środowiska przywiózł je do azylu leśnego. Trzecie cielę dostarczano dzień wcześniej.

 

Pod koniec ubiegłego tygodnia otrzymano informacje o trzech kolejnych małych łosiach. Dwa z nich zostały złapane, a trzeci gdzieś przepadł. Unia Ochrony Zwierząt próbowała uzyskać pomoc w różnych departamentach, ale bezskutecznie. Niemożliwe było również pozostawienie żołnierzy na straży, aby zdali relację o możliwym powrocie łosia. Tego samego wieczoru myśliwi przybyli na miejsce, ale nie zdołali znaleźć cielaka.

 

Początkowo próbowano wypuścić dwa złapane zwierzęta do lasu w nadziei, że pojawi się ich matka. Jednak według różnych specjalistów w dziedzinie dzikiej fauny i flory nie warto było liczyć na jej powrót w takiej sytuacji. Na ratunek przybyły duże firmy, wysyłając specjalne mleko w proszku i butelki do karmienia zwierząt, a także pomogły zbudować schronienie.

 

„Podczas transportu widać było pełno ciężkiego sprzętu wojskowego. Na drogach znajdowały się kolumny, których nie można było wyminąć na wąskich traktach leśnych” – opisuje sytuację Unia Ochrony Zwierząt. „Technika, hałas i wielu żołnierzy w lesie okropnie wpływają na zachowanie zwierząt”.

Unia Ochrony Zwierząt wzywa również do podpisania petycji domagającej się przerwania ćwiczeń „Wiosenna burza” (petycja w załączeniu).

 




W bursztynie po raz pierwszy odkryto wymarły amonit

Większość pradawnych organizmów złowionych w bursztynowej „pułapce” żyła w lesie. Bardzo rzadko zdarza się znaleźć życie morskie w bursztynie. Niemniej jednak międzynarodowy zespół naukowców pod kierownictwem profesora Wanga Bo z Nanking Institute of Geology and Paleontology doniósł w czasopiśmie PNAS o pierwszym znanym amonicie, oczywiście martwym, zachowanym w bursztynie.

 

 

Amonit jest podklasą wymarłych głowonogów, które żyły na Ziemi od dewonu (rozpoczęły się około 420 milionów lat temu) aż po kredę (zakończonej 66 milionów lat temu). Większość tych zwierząt morskich miała zewnętrzną spiralną skorupę. Naukowcy odkryli, że amonit znaleziony w bursztynie należy do rodzaju Puzosia (Bhimaites). Średnica jego skorupy wynosiła zaledwie 1,2 centymetra.

 

Bursztyn znaleziono na północy Myanmaru. Jego wiek szacuje się na 99 milionów lat. Kawałek utwardzonej żywicy ma małe wymiary, tj. 33 mm długości, 9,5 mm szerokości, 29 mm wysokości i waży tylko 6,08 grama. W tym małym fragmencie, oprócz amonitu, znaleziono różne organizmy, które nadal żyją na lądzie lub w morzu. W sumie w bursztynie zachowało się 40 organizmów.

 

Spośród przedstawicieli fauny lądowej występującej w bursztynie, najliczniejsze są kleszcze. Są też pająki, stonogi, karaluchy, chrząszcze, muchy i osy, z których większość żyłaby w okolicach ściółki leśnej. A z organizmów morskich, oprócz samego amonitu, znajdowane są morskie ślimaki i robaki morskie.

 

Pytanie, które zaintrygowało naukowców brzmi, jak amonit, żyjący w środowisku morskim, trafił do kawałka bursztynu, który również „unieruchamiał” zwierzęta lądowe?

 

Skorupy ślimaków i mięczaków były z reguły puste, bez miękkich tkanek. Zewnętrzny pancerz amonitu jest złamany, a wejście do niego pełne piasku. Sam bursztyn zawiera również ziarna piasku.

 

Prawdopodobnie 99 milionów lat temu mogło być tak. Piaszczysta plaża, pokryta muszlami, znajdowała się w pobliżu drzew, z których spływała żywica. Owady latające zostały uwięzione w kleistej mazi, gdy siadały na pniu drzewa, bądź jego gałęziach. Substancja spływając po korze zagarnęła organizmy, żyjące  u podstawy drzewa, a po dotarciu na plażę żywica spłynęła po skorupach, unieruchamiając różnych przedstawicieli starożytnego świata we wspólnej „klatce”.

 




Krowa chodząca po dachach garaży zaskoczyła Rosjan

Mieszkańcy Serowa regionu Swierdłowska sfilmowali krowę, która spokojnie wędrowała po dachach osiedlowych garaży. Film został opublikowany w grupie pn. Это Серов, детка! (To jest Serow, dzieciaki) na portalu społecznościowym VKontakt.

 

 

„Kto powiedział, że nic się nie dzieje w Serowie?” Napisał autor postu. W komentarzach użytkownicy nie mogli zrozumieć, w jaki sposób zwierzę wspięło się tak wysoko i dlaczego. Jeden z nich zasugerował, że gdzieś w pobliżu garaży prawdopodobnie znajduje się winda.

 




Amerykańscy badacze wskazali niebezpieczne składniki w „domowej” karmie dla kotów

Domowe jedzenie może być szkodliwe dla kotów pod wieloma względami, dowiedzieli się naukowcy z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis. W tym celu naukowcy przeanalizowali 114 receptur karmy dla kotów z Internetu i książek kucharskich. Zdaniem ekspertów, w siedmiu procentach badanych receptur jednym ze składników był czosnek, cebula i por. Każdy z tych produktów znany jest z toksyczności dla kotów. Ponadto, według ekspertów, wiele karm dla kotów zawierało surowe mięso, które może zawierać niebezpieczne bakterie i pasożyty.

 

 

W tym samym czasie wiele składników odżywczych, przydatnych dla czworonożnych drapieżników, przeciwnie, nie było zawartych w jedzeniu. Prawie w każdemu z nich brakowało trzech lub więcej takich substancji, a w niektórych z nich prawie dwudziestu przydatnych substancji. Jednocześnie eksperci twierdzą, że znacznie bliżej właściwego odżywiania kotów były receptury opracowane przez weterynarzy, choć i tych nie można nazwać idealnymi.

 

Jakość receptur została oceniona przez autorów nowej pracy naukowej zgodnie z zaleceniami Narodowej Rady Badań Stanów Zjednoczonych w sprawie dodatków dla dorosłych kotów. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie naukowym American Veterinary Medical Association.

 




Ośmiornica przykleiła się do twarzy blogerki i zepsuła nagranie

Blogerka, znany jako Seaside Girl Little Seven, regularnie transmituje na żywo filmy, w których opowiada o owocach morza.

 

 

Ostatnio, mając nadzieję na więcej polubień, postanowiła nakręcić film z żywą ośmiornicą. Pięćdziesięciosekundowy materiał został opublikowany na popularnej platformie filmów krótkometrażowych Kuaishou. Video przedstawia dziewczynę, która walczy z ośmiornicą, która do niej przylgnęła.

 

Zwierzę najwyraźniej próbując się chronić, przyssało się do dziewczyny mackami. Kobieta płacząc z bólu desperacko próbuje usunąć stworzenie z twarzy. Ośmiornica w końcu poddaje się i odpuszcza, pozostawiając ślady krwi.

 




Gołąb – lotnik, który przekroczył prędkość, popadł w obiektyw fotoradaru

W Niemczech w Bocholt (Nadrenia Północna - Westfalia) gołąb przestępca dał się sfotografować fotoradarowi. Ptak przekroczył prędkość dozwoloną na tym odcinku drogi o 15 kilometrów na godzinę, informuje DW.

 

 

Zdjęcie skrzydlatego pirata zostało umieszczone na Facebooku na stronie poświęconej wiadomościom miejskim. Następnie ptak stał się prawdziwą lokalną gwiazdą, a służba prasowa Bocholt zaczęła otrzymywać wiele uwag w tej sprawie.

 

Analiza zdjęcia pokazała, że zamiast przepisanych 30 kilometrów na godzinę, gołąb leciał z prędkością 45. W tym samym czasie kamera najwyraźniej zareagowała na ruch skrzydeł ptaka.

 

Władze lokalne potraktowały ten incydent poważnie. Zgodnie z prawem, gołąb będzie ukarany grzywną w wysokości 25 euro, mówią pracownicy administracji miasta.

 




Eksperci ostrzegają przed niebezpieczeństwem mycia kurczaka przed gotowaniem

Eksperci zalecają, aby nie myć kurczaka przed gotowaniem. Wynika to z faktu, że strumień wody może rozprzestrzeniać niebezpieczne bakterie zawarte w kurczaku.

 

 

„Nie myj surowego kurczaka. Podczas tej procedury soki z kurczaka mogą rozprzestrzeniać się w kuchni i zanieczyszczać inne produkty żywnościowe, naczynia i blaty” - pisze Centers for Disease Control and Prevention.

 

Eksperci zauważają, że surowy kurczak jest często zakażony bakteriami Campylobacter, a czasami Salmonella i Clostridium perfringens, co prowadzi do zatrucia pokarmowego. Zdaniem ekspertów co roku około miliona osób choruje z powodu spożycia zarażonego drobiu.

 

W celu ochrony zaleca się nie tylko zaprzestanie mycia kurczaka, ale także przestrzeganie innych procedur. W szczególności trzeba oprawiać kurczaka na osobnej desce do krojenia i trzymać tuszę w lodówce w jednorazowej torebce, aby nie miał kontaktu z innymi produktami. Po kontakcie z surowym kurczakiem należy umyć ręce wodą z mydłem przez 20 sekund. Konieczne jest również umycie deski do krojenia, naczyń i blatów wodą z mydłem.

 

Do takich wniosków doszli eksperci z Amerykańskich Centrów Kontroli i Zapobiegania Chorób (Centers for Disease Control and Prevention).

 




Trzy osoby zostały zabite przez hipopotamy w Południowej Afryce

Hipopotam jest jednym z najbardziej niebezpiecznych zwierząt w Afryce.

 

 

Trzy osoby zmarły w wyniku ataku hipopotama lub hipopotamów w RPA.

 

Atak miał miejsce w pobliżu rzeki Limpopo w pobliżu granicy z Zimbabwe w środę wieczorem, ale odkryto go dopiero w czwartek rano, gdy znaleziono płaczące dziecko proszące o pomoc. Uważa się, że należy ono do grupy ludzi zaatakowanych przez groźne ssaki.

 

Rzecznik policji w Zimbabwe w Limpopo powiedział gazecie The Herald, że grupa ludzi została zaatakowana przez hipopotamy podczas próby nielegalnego przekroczenia granicy z Zimbabwe do Republiki Południowej Afryki. Ciała ofiar zostały zabrane do lokalnego szpitala, a zespół medyczny przeprowadził sekcję zwłok.

 

Hipopotam jest jednym z najbardziej niebezpiecznych zwierząt w Afryce i często atakuje ludzi, zarówno na lądzie, jak i na łodziach.