luty 2019

Genom białego rekina może pomóc ludziom w walce z procesem starzenia się i rakiem

Naukowcy przeprowadzili porównawczą analizę genomu dużego drapieżnika z rybami chrząstkowymi, rekinem wielorybim, rekinem słonecznym i różnymi kręgowcami, w tym ludźmi, i odkryli wiele interesujących rzeczy.

 

 

 

Międzynarodowa grupa badaczy, w skład której wchodzili specjaliści z Centrum Genomowej Bioinformatyki im. F.G. Dobrzańskiego przy Uniwersytecie w St. Petersburgu, w pełni rozszyfrowali genom wielkiego białego rekina - jednej z największych drapieżnych ryb na planecie. Naukowcy odkryli geny, które mogą pozwolić legendarnemu drapieżnikowi szybko leczyć rany, przeciwstawiać się rakowi i procesowi starzenia, a także zachować integralność genomu.

 

Dziś biały rekin jest znany na całym świecie dzięki powieści Petera Benchleya pn. Szczęki (Jaws), a także jego słynnej adaptacji filmowej, nakręconej przez Stevena Spielberga. Drapieżnik zamieszkuje wszystkie oceany Ziemi, z wyjątkiem Arktyki. Pod względem długości ciała osiągają sześć metrów, a ich waga może wynosić około dwóch ton. Chociaż rekiny białe żyją dość długo - przynajmniej 70 lat, dziś są na skraju wyginięcia.

 

Międzynarodowa grupa naukowców, w skład której weszli specjaliści z Centrum Genomowej Bioinformatyki im. F.G. Dobrzańskiego przy Uniwersytecie w St. Petersburgu (Rosja), Southeastern University Nova (USA), College of Veterinary Medicine, Cornell University (USA), Monterey Bay Aquarium (USA), California State University (USA), Clemson University (USA) i University of Porto (Portugalia), udało się rozszyfrować genom wielkiego białego rekina.

 

Naukowcy przeprowadzili porównawczą analizę genomu dużego drapieżnika z rybami chrząstkowymi, rekinem wielorybim, rekinem słonecznym i różnymi kręgowcami, w tym ludźmi, i odkryli wiele interesujących rzeczy. Na przykład znaleźli mutacje DNA, które wskazują na ewolucyjną selekcję wielu genów związanych z utrzymaniem stabilności genomu. Te ochronne mechanizmy genetyczne pozwalają rybom przeciwdziałać gromadzeniu się mutacji w DNA, zachowując w ten sposób integralność genomu.

 

Uzyskane informacje pozwolą również lepiej zrozumieć procesy demograficzne zachodzące w populacjach białych rekinów, co oznacza, że pomoże to zachować ten i wiele innych pokrewnych gatunków ryb, których liczba gwałtownie maleje z powodu zubożenia żywności w oceanach.

 

Co ciekawe, podobne geny odpowiedzialne za integralność genomu znaleziono także u największych na świecie rekinów wielorybich. To ważne odkrycie popycha naukowców do przekonania, że ta grupa może mieć specjalne mechanizmy, które chronią ich przed rakiem. Faktem jest, że im dłużej organizm żyje i im więcej jest w nim komórek (a rekin wielorybi osiąga 20 metrów długości i żyje dłużej niż 70 lat), tym większe jest ryzyko raka. Jednak w przeciwieństwie do oczekiwań naukowców, te duże zwierzęta częściej nie chorują na raka niż ludzie.

 

Kolejne zaskakujące odkrycie wiąże się z inną wyjątkową zdolnością drapieżników - ich rany goją się bardzo szybko. Naukowcom udało się znaleźć ślady selekcji ewolucyjnej, które są związane z genami odpowiedzialnymi za proces gojenia ran, w tym gen krzepnięcia krwi. Naukowcy zauważają, że dane to tylko wierzchołek góry lodowej. Dalsze badania nad niesamowitymi strategiami genetycznymi, których nauczyły się rekiny, mogą pomóc w lepszym poznaniu walki z rakiem i starzeniem się, a także w procesach gojenia się ran u ludzi.

 




Ptaki migrujące zmieniają swoje zachowanie w wyniku zmian klimatycznych

W badaniu przeprowadzonym przez Uniwersytet w Novii oraz uniwersytety w Helsinkach i Sztokholmie zaobserwowano powrót 200 gatunków ptaków do 21 stacji ornitologicznych w Europie Północnej i Kanadzie, informuje Yle.W Finlandii obserwowano ptaki na stacjach ornitologicznych w Hanko i Yurmo. Ptaki powracają średnio tydzień wcześniej niż 50 lat temu.

 

 

 

Ptaki zimujące w Europie i Ameryce Północnej zaczęły wracać wcześniej. Na przykład, skowronek, czajka i pospolity gołąb zaczęły wcześniej lecieć do Finlandii. Różnica w czasie przylotu do Finlandii jest mniejsza w przypadku ptaków zimujących w krajach położonych w strefie tropikalnej.

 

U niektórych gatunków zmiana nastąpiła w krótkim czasie. Na przykład łabędź krzykliwy wraca do Finlandii dwa tygodnie wcześniej niż w latach osiemdziesiątych dwudziestego wieku.Ewolucja, czy ptaki po prostu zmieniają swoje zachowania?

 

Według Andreasa Lindena, badacza ekologii z Uniwersytetu Novia, wiadomo, że ptaki zaczęły wracać wcześniej, ale nie jest jeszcze jasne, czy te same osobniki reagują na ocieplenie, czy też jest to kwestia szybkiej ewolucji.

 

„Toczone są debaty na temat przyczyn wcześniejszego powrotu. Prawdopodobnie oba procesy mogą być ze sobą powiązane" – powiedział Linden. Według niego fakt, że ptaki zaczęły wracać wcześniej na wiosnę, nie był zaskoczeniem dla badaczy. Tymczasem badania pokazują, że tak się dzieje, przynajmniej wszędzie w Europie Północnej i Kanadzie.

 

Według badań ptaki zimujące bliżej Europy Północnej lub Kanady zareagowały na zmiany klimatyczne szybciej niż ptaki zimujące daleko na południu.

 

„To całkiem logiczne, że ptaki zimujące w krajach o tropikalnym klimacie nie wiedzą, kiedy nadejdzie wiosna na północy" - tłumaczy Linden. Światło i wiosna przyciągają ptaki na północ. Naukowcy uważają, że światło odgrywa kluczową rolę w locie ptaków. „Ilość światła, oczywiście, jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na kalendarz ptaków" – powiedział Linden.

 

Według badań, ptaki w Europie Północnej zaczęły szybciej zmieniać swój rozkład lotów niż ptaki w Kanadzie. Jest to również związane z globalną zmianą klimatu.

 

„Kiedy monitorujemy rozwój temperatur na lokalnych stacjach ornitologicznych, zauważamy, że zmiany średniej rocznej temperatury są bardziej odczuwalne w Europie niż w Kanadzie" - powiedział ekspert. W przyszłości ptaki przesiedzą tu prawdopodobnie całą zimę.

 

Niektóre gatunki ptaków migrują tylko częściowo, niektóre odlatują na południe, podczas gdy inne pozostają zimą na północy" - wyjaśniła Linden. „Można przypuszczać, że ci częściowi imigranci będą coraz częściej tu przebywać" - podsumował badacz.

 

 




Żółw, uznany za wymarły gatunek sto lat temu, został odnaleziony żywy

Gigantyczny żółw, którego gatunek uznano za wymarły ponad sto lat temu, odkryto na Wyspach Galapagos – podaje Independent. Odkrycie zostało ogłoszone przez rząd Ekwadoru. Minister środowiska Marcelo Mata na Twitterze napisał, że podczas wyprawy znaleziono dorosłego osobnika. Do tego momentu jedynym faktem istnienia gatunku Chelonoidis phantasticus było potwierdzenie złożone przez członków wyprawy Kalifornijskiej Akademii Nauk, dokonanej w 1906 roku.

 

 

 

Znaleziony żółw był uważany za wymarły gatunek z powodu erupcji wulkanicznych. Pomimo braku dowodów naukowych na życie gatunku, w 2017 r. Międzynarodowa Unia Ochrony Przyrody zidentyfikowała żółwie jako „zagrożone (być może wymarłe)". W raporcie stwierdzono również, że w 1964 r. na miejscu dawnego siedliska gatunku stwierdzono występowanie ukąszeń kaktusów, co pośrednio mogło wskazywać na istnienie gadów. Na Wyspach Galapagos żyło co najmniej czternaście gatunków gigantycznych żółwi. Do chwili obecnej przetrwało tylko dziesięć z nich.

 




Pies mutant z okropnym drugim pyskiem

Pracownicy schroniska dla zwierząt Mutt Misfits w Oklahoma City byli zszokowani tym, co zobaczyli u bezpańskiego psa, który przyszedł do nich z ulicy. Pięcioletni pies o imieniu Toad (Ropuch) ma w uszach coś, co wygląda jak drugi pysk. Zęby rosną w tej formacji, a z gruczołów wydziela się prawdziwa ślina. Według niektórych internautów pies wygląda jak stworzenie z horroru pt. Something.

 

 

 

„Od razu zdaliśmy sobie sprawę, że Toad różni się od wszystkich innych psów" - powiedziała Heather Hernandez założycielka sierocińca. „Początkowo myśleliśmy, że mutacja obejmuje nadmiar uszu (Toad na pierwszy rzut oka ma trzy uszy), ale kiedy zbadał go weterynarz, okazało się, że jedno z uszu jest naturalną drugą jamą ustną!”. Według Hernandez, pies prawie nie odczuwa bólu z powodu tej anomalii, ale ponieważ niektóre zęby w uchu były pęknięte lub złamane, odczuwał dyskomfort.

 

Po tym jak weterynarz usunął uszkodzone zęby z ucha, pozostawiając tylko kilka zdrowych, Toad poczuł się lepiej.

 

„Te pozostałe zęby wydają się być bezpiecznie przytwierdzone do kości czaszki. Nie wykluczone, że Toad może mieć inne problemy w przyszłości, ale na razie to wszystko, co możemy zrobić dla jego dobrego samopoczucia".

 

Druga jama ustna psa jest niedorozwinięta i nie funkcjonuje prawidłowa  - nie ma z niej przejścia z do przełyku i brakuje mięśni, a także kości. Ta mutacja nie zagraża jego życiu ani zdrowiu.

 




W USA złowiono jesiotra olbrzyma

9 lutego br. John Eiden z Shono County w stanie Wisconsin pojechał z ojcem łowić pod lodem. Mężczyzna zarzucił wędkę. Ryba szybko połknęła przynętę i wkrótce okazało się, że wędkarz ma do czynienia z olbrzymem.

 

 

Po dokonaniu pomiarów okazało się, że jesiotr osiągnął długość 217 cm, a jego waga wynosi 77,5 kg. Wracając do domu, John zaczął szukać informacji o gigantach jesiotrach i wcale nie jest to światowy rekord.

 

Amerykańska Agencja Ochrony Środowiska (Departament Zasobów Naturalnych) śledzi szczególnie połowy dużych okazów. W 2012 r. złowiono jesiotra o długości ponad 222 cm i wadze prawie 109 kg. Według szacunków ryba miała wtedy 125 lat, czyli urodziła się w 1887 roku. Została wpisana do rejestru i wypuszczona z powrotem do wody. Niemniej jednak, jesiotr Johna robi wrażenie.

 

Do Johna zwrócił się biolog, który wcześniej obserwował tę rybę. Kilka lat temu w żołądku jesiotra umieszczono tracker. Teraz urządzenie zostało przekazane naukowcom i będą mogli dowiedzieć się więcej o życiu i żywieniu tego stworzenia, które przeżyło około 130 lat. Rodzina Eiden jest obecnie zaangażowana w filetowanie ryby - w środku było 9 kg czarnego kawioru. Mięso będzie smażone i wędzone.

 




Człowiek został obwiniony o śmierć ponad jednej czwartej ziemskich kręgowców

Amerykańscy naukowcy przeanalizowali przyczyny śmierci ponad 42 tysięcy zwierząt w badaniach nad dzikimi zwierzętami od 1970 roku i odkryli, że 28 procent z nich zmarło bezpośrednio z rąk ludzi. Wyniki metaanalizy zostały przedstawione w czasopiśmie Global Ecology and Biogeography.

 

 

Działalność człowieka ma silny wpływ na życie zwierząt na wolności, a dotyczy to nie tylko oczywiście negatywnych czynników, takich jak kłusownictwo, ale także innych, na przykład urbanizacja. Z powodu wycinania lasów w celu poprawy stanu miast i ekspansji kolonizacji, zwierzęta tracą swoje siedliska i pokarm. Ostatniej zimy biolodzy pokazali na przykład, że ruch ssaków na całym świecie został poważnie ograniczony z powodu czynników antropogenicznych.

 

Naukowcy z Uniwersytetu w Nowym Jorku pod przewodnictwem Jacoba Hilla postanowili obliczyć odsetek zgonów dzikich zwierząt bezpośrednio z winy człowieka. Skupili się na badaniach, w których obserwowano dzikie zwierzęta w życiu zwierząt za pomocą metod telemetrycznych - czujniki są przymocowane do ciała zwierzęcia, stosowane są kolorowe etykiety lub bardziej złożone systemy monitorowania. W sumie udało się zebrać 1114 prac opublikowanych w latach 1970-2018. Badano życie lądowych ssaków, ptaków, płazów i gadów. Większość prac wykonanych do analizy dotyczyła wykorzystania telemetrii do monitorowania zwierząt w Ameryce Północnej.

 

Z każdego badania naukowcy gromadzili dane dotyczące wieku zmarłych (dorosłych lub młodych), a także przyczyn naturalnych lub wywołanych przez człowieka. Wśród przyczyn antropogenicznych naukowcy wymieniają legalne polowania, kłusownictwo (nielegalne polowanie - umyślna śmierć zwierzęcia z rąk osoby w miejscach, gdzie polowanie jest zabronione), wypadki samochodowe lub inne. W naturalnych przyczynach naukowcy uwzględnili głód, śmierć od drapieżników, choroby, wypadki i inne. W przypadku ptaków zastosowano dodatkową kategorię antropogeniczną - śmierć w wyniku zderzenia z budynkami i innymi konstrukcjami zbudowanymi przez człowieka.

 

Spośród ponad 120 tysięcy zwierząt, których życie badano w analizowanych badaniach, naukowcom udało się ustalić przyczynę śmierci 42 755 sztuk z 305 różnych gatunków. Naukowcy szacują, że 28 procent zgonów było spowodowane przez ludzi. Drapieżniki przyczyniały się najczęściej do śmierci zwierząt na wolności (55 procent wszystkich zgonów), a legalne polowanie były na drugim miejscu (17 procent). Wszystkie pozostałe kategorie spowodowały śmierć w mniej niż 10 procentach przypadków.

 

Naukowcy badali również, w jaki sposób wiek danego osobnika wpływa na ryzyko śmierci z czynników antropogenicznych. Okazał się, że osobniki dorosłe najczęściej umierają z winy człowieka, podczas gdy młodzi często umierają z rąk drapieżników.

 

Warto zauważyć, że naukowcy rozważali tylko bezpośrednią rolę człowieka w śmierci zwierząt, a w rzeczywistości wpływ oddziaływania antropogenicznego może być większy. Na przykład naukowcy zauważyli, że naturalne przyczyny śmierci można pośrednio przypisać interwencji człowieka. Głód może być spowodowany wylesianiem i inną urbanizacją, a choroby i zatrucia w wyniku przetwarzania obszarów rolniczych.

 

Naukowcy zauważają również, że na wnioski, do których doszli w swojej pracy, wpłynął fakt, że 85 procent wszystkich recenzowanych prac dotyczyło zwierząt żyjących w Ameryce Północnej. Na przykład kłusownictwo jest powszechne w Afryce. Ponadto badania na zwierzętach na terytorium Rosji nie zostały uwzględnione w próbie, podczas gdy ziemie rosyjskie są oficjalnie uważane za najdziksze na świecie Dynamika śmiertelności zwierząt w tym obszarze może być inna. Niemniej naukowcy zauważyli, że pewna dynamika śmierci zwierząt z czynników antropogenicznych (na przykład fakt, że dojrzali częściej umierają z rąk ludzkich), co zaobserwowano we wszystkich badanych krajach, może pozwolić na przeniesienie wyników na inne terytoria.

 

Z powodu intensywnej urbanizacji niektóre dzikie zwierzęta muszą żyć obok ludzi. Jednocześnie ich wpływ może również zapobiec, na przykład gacki, które często gniazdują w dzwonnicach kościelnych, są zmuszone opuścić je z powodu intensywnego oświetlenia nocnego, nawet jeśli mieszkały tam przez dziesięciolecia.

 




W Afryce po raz pierwszy od stu lat sfotografowano czarnego lamparta

W Kenii fotograf - przyrodnik uchwycił przedstawiciela najrzadszego gatunku pantery - czarnego lamparta. O zdarzeniu pisze Daily Mail. Will Burrard - Lucas powiedział, że od dzieciństwa chciał zobaczyć takiego drapieżnika. Po otrzymaniu raportów, że lampart został zauważony w kenijskim regionie Laikipia, zgodził się współpracować z naukowcami w zoo w San Diego w tym rejonie i udał się na ekspedycję.

 

 

Mężczyzna ustawił fotopułapki i pozostawił sprzęt na kilka dni. Kiedy wrócił, przejrzał materiał i nie mógł uwierzyć własnym oczom.

 

„Minęło kilka dni, zanim zdałem sobie sprawę, że spełniłem swoje marzenie" – powiedział Will Burrard - Lucas. Czarny lampart jest rzadką mutacją genetyczną przeciwną albinizmowi. Ostatni raz zdjęcie czarnego lamparta zostało zrobione w 1909 roku.

 




Dwa niedźwiedzie uratowane z restauracji w Albanii przybyły do Szwajcarii

W styczniu 2019 r. obrońcy zwierząt organizacji Four Paws uratowali dwa niedźwiedzie Meimo i Amelię. Zwierzęta trzymane były w zardzewiałych klatkach, stojących w pobliżu małej restauracji w Albanii. Oba osobniki nie są już młode. Mają co najmniej 13 lat i większość swojego życia spędziły w tym karcerze.

 

 

Teraz oba drapieżniki są już w schronieniu niedźwiedzi Arosa w Szwajcarii, dokąd zostały przetransportowane z Albanii. Według Briana De Cela, dyrektora organizacji Four Paws, misie miały szczęście, że właściciele restauracji zgodzili się dobrowolnie oddać je po perswazji.

„Dla każdego, kto widzi te dzikie zwierzęta w nieodpowiednich warunkach, jasne jest, że jest to całkowicie nie do przyjęcia, jeśli zależy ci na ich potrzebach. Jeśli kochasz niedźwiedzie, nie powinieneś trzymać ich w ciasnych klatkach z betonowymi podłogami, w których te nie mogą się ukryć od ludzi ciągle do nich przychodzących”.

Przeniesieniu niedźwiedzi z Albanii do szwajcarskiego sierocińca alpejskiego towarzyszyło czterech pracowników Arosa Mountain Railways, weterynarze z Leibniz Institute for Zoo i Wildlife Research. Podróż rozpoczęła się rankiem 29 stycznia i trwała cztery dni z Albanii do Grecji, Macedonii, Włoch, a następnie do Szwajcarii. 5 lutego, po badaniach, oba niedźwiedzie zostały wypuszczone do przestronnych otwartych zagród w schronisku.




W Rosji tygrys przy spotkaniu z ludźmi udawał drzewo

Na stronie ośrodka Amurski Tygrys (org. Амурский тигр) na Instagramie pojawił się materiał wideo z spotkania mieszkańców Kraju Nadmorskiego z pasiastym drapieżnikiem.

 

 

Ludzie jechali samochodem i ujrzeli tygrysa amurskiego, poruszającego się bezszelestnie po lesie. Zwierz chciał się schować, ale zdał sobie sprawę, że to nie bardzo mu wyjdzie. Bestia stanęła, jak wryta i zastygła w pewnej pozie, jak gdyby celowo.

 

„Tygrys, rozumiejąc, że niemożliwe jest schowanie się za zaspą śnieżną, jak piękna i dumna bestia stanęła przy pniu i udawał, że jest drzewem" – żartują pracownicy ośrodka.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

В лесу в Приморском крае очевидцы засняли на видео амурского тигра. И тигр, и люди повели себя нормально. Тигр, поняв, что затаиться за сугробом не получиться, как красивый и гордый зверь вышел и притворился деревом. Люди не стали покидать авто, засняли хищника и удалились. Звук мы отключили ввиду ненормативной лексики, выражающей крайнее удивление. ENG: In Primorsky Krai, an amur tiger got filmed on video. Both the tiger and the people behaved natural. The tiger, having understood that it is impossible to hide behind a snowdrift, acted as beautiful and proud beast – came out and pretended to be a tree. People did not leave the car, filmed a predator and left. We turned off the sound due to profanity, expressing extreme surprise. #амурскийтигр #тигр #центрамурскийтигр #amurtigercenter #amurtiger #tiger #siberiantiger #приморскийкрай #wildlife #animals

Post udostępniony przez Центр "Амурский тигр" (@amurtigercenter)

Niestety, mieszkańcy Kraju Nadmorskiego, którzy filmowali tygrysa tak dynamicznie wyrażali swoje emocje, że dźwięk z filmu musiał zostać usunięty.

 




Jak Rosjanie na dalekiej północy radzą sobie z inwazją niedźwiedzi polarnych?

Liczba niedźwiedzi polarnych, których inwazja została odnotowana w wioskach na archipelagu Nowaja Zemla, nieco ustała. Zwierzęta są stopniowo wypędzane, ale stan wyjątkowy, jest nadal utrzymywany – powiedział Żigansza Musin, szef gminy Nowaja Zemla.

 

 

W sobotę władze Archangielska zdecydowały o wprowadzeniu stany wyjątkowego na terenie archipelagu Nowaja Zemla ze względu na niezwykle duże nagromadzenie niedźwiedzi polarnych wokół osiedli. Na obszarze wsi Beluszja Guba odnotowano obecność 52 drapieżników. Zdarzają się przypadki agresywnego zachowania dzikich zwierząt, tj. ataki na ludzi, wchodzenie do budynków mieszkalnych i biurowych.

 

„Aktywne wypieranie niedźwiedzi poza wioskę trwa. Teraz jest mniej niedźwiedzi. Jesteśmy dobrze wyposażeni. Obecnie w okolicy jest mniej niż 50 osobników. Nie możemy podać precyzyjnej liczby z uwagi na pogodę. Borykamy się z burzą śnieżną i obfitymi opadami śniegu” – powiedział Musin.

 

Według Musina, w celu zapewnienia bezpieczeństwa ludzi na archipelagu, monitorowany jest ruch personelu garnizonowego - żołnierze są transportowani transporterami. Władze zapewniają dzieciom przewóz do przedszkoli i do szkół.

„Mamy dwa przedszkola. Dzieci bawią się na placach zabaw, gdzie jest zainstalowane dodatkowe ogrodzenie. W pobliżu ustawione są patrole wojskowe. Żołnierze reagują, jeśli pojawia się zagrożenie” – powiedział Musin.