Styczeń 2019

Naukowcy odkryli niespodziewane niebezpieczeństwo ze strony kotów

Jak wiadomo, większość kotów jest nosicielami pasożyta wewnątrzkomórkowego Toxoplasma gondii, który może być niebezpieczny dla dzieci i dorosłych o słabej odporności.

 

 

Specjaliści z Kopenhaskiego Szpitala Uniwersyteckiego odkryli, że pasożyt jest znacznie bardziej zdradziecki niż się spodziewano, ponieważ po wniknięciu do organizmu ludzkiego zwiększa ryzyko schizofrenii o 50%, donosi Science Alert.

 

Odkrycia dokonano w ramach szeroko zakrojonych badań z udziałem około 80 tysięcy ochotników, z których około 2,5 tysiąca cierpiało na zaburzenia psychiczne. U niektórych z nich, jak wykazały testy, Toxoplasma gondii była obecna w ciele. Co więcej, infekcja u ludzi pojawiła się w organizmie zanim lekarze zdiagnozowali schizofrenię, więc związek między chorobą psychiczną a infekcją Toxoplasma gondii stał się jeszcze bardziej oczywisty.

 




Naukowcy odkryli nowy gatunek grzyba w portugalskim kościele z XII wieku

Portugalski naukowcy odkryli na ścianach Starej Katedry miasta Coimbra, obiektu z listy światowego dziedzictwa UNESCO, nieznany rodzaj grzyba, który niszczy wapień i freski na nim malowane. Artykuł opisujący nowy gatunek został opublikowany w czasopiśmie MycoKeys.

 

 

Stara katedra w Coimbrze (Sé Velha de Coimbra) jest jedynym romańskim kościołem w Portugalii, który był dobrze zachowany od czasów rekonkwisty. Kościół w historycznym centrum miasta został zbudowany w XII - XIII wieku. João Trovão z Uniwersytetu w Coimbrze badał próbki pobrane z wapiennych ścian kaplicy Santa Maria w kościele dla czarnych grzybów drożdżopodobnych, które je skolonizowały. Grzyby te nie tylko powoli niszczą same ściany za pomocą strzępek, ale także wytwarzają polisacharydy, które przyspieszają korozję. Jednocześnie są w stanie przetrwać w najbardziej niesprzyjających warunkach (w szczególności grzyby są odporne na ekstremalne temperatury i brak składników odżywczych), dlatego stanowią szczególne zagrożenie dla zabytków architektury i sztuki.

 

Korzystając z analizy filogenetycznej naukowcy odkryli, że grzyb zebrany ze ścian katedry należy do nowego gatunku, zwanego Aeminium ludgeri. Określono nowy gatunek i nową rodzinę (Aeminiaceae). Grzyb otrzymał swoją specyficzną nazwę na cześć starożytnej rzymskiej nazwy Coimbra, Aeminium i nazwiska zmarłych naukowców. Grzyb kwalifikuje się do rzędu Capnodiales, którego krewni powodują grzybiczą chorobę roślin. Badania fizjologiczne wykazały w szczególności, że grzyb nie jest odporny na wysokie temperatury, ale dobrze toleruje wysokie stężenie soli (20 procent).

 

Naukowcy sugerują, że grzyb mógł dostać się do katedry z wydobytymi wapieniami w pobliskich obszarach Ansan i Portunhos. Taki wapień był również wykorzystywany przy budowie królewskiego szpitala w hiszpańskim mieście Santiago de Compostela, ale jak dotąd grzyby tego gatunku znaleziono tylko w Portugalii i uważa się je za endemiczne.

 

Pod koniec 2018 roku włoscy naukowcy odkryli, że bakterie Staphylococcus i Bacillus oraz grzyby Aspergillus i Penicillium mogą się rozwijać na obrazach. Naukowcy znaleźli kolonie tych mikroorganizmów na płótnie z XVII wieku. Bakterie i grzyby żywią się czerwonym i żółtym pigmentem. Jednocześnie niektóre bakterie z rodzaju Bacillus hamują wzrost mikroorganizmów występujących w obrazach i prawdopodobnie można je wykorzystać do ochrony obrazów.

 




Umarła najbardziej samotna kaczka na świecie o imieniu Trevor

Kaczor zwany Trevor, jedyna kaczka w małej wyspie Niue i prawdopodobnie najbardziej samotna kaczka na świecie, zmarł w ten weekend, podaje agencja AFP.

 

 

Wyspa Niue, znajdująca się 2,4 tysiąca kilometrów na północny wschód od Nowej Zelandii, jest domem dla 1600 osób. Odwiedza ją rocznie około 9 tysięcy turystów. Niue jest wyspą koralową. Nie ma tam stawów ani bagien, a przed pojawieniem się jednego samca, który prawdopodobnie przybył tam z burzą z Nowej Zelandii, nie było kaczek. Przybysz, który został nazwany Trevor na cześć nowozelandzkiego przewodniczącego parlamentu Trevora Mallarda (słowo „mallard" w języku angielskim oznacza dziką kaczkę), osiadł w kałuży przy drodze, która była regularnie uzupełniana wodą przez lokalnych strażaków.

 

Trevor zasłynął po tym, jak redaktor New Zealand Herald, który przybył na wyspę, dowiedział się o nim, a ktoś powiedział  „skręć w prawo na kaczkę", objaśniając drogę. Okazało się, że Trevor jest naprawdę jedyną kaczką na wyspie.

 

„Możemy potwierdzić, że kaczor Trevor odszedł. Widziano go martwego w krzakach po ataku psa” – podano w prasie. W szczególności Izba Handlowa i sam Trevor Mallard złożyli kondolencje ludowi Niue, który pozostawił odpowiedni komentarz na Facebooku pod postem na temat ptaka.

 

Ostatnio na Hawajach zmarł ostatni znany ślimak tropikalny z gatunku Achatinella apexfulva o imieniu George. Miał 14 lat i, podobnie jak Trevor, nie pozostawił potomstwa.

 




Na chińskiej szosie zatrzymano niezwykłego intruza

W chińskiej prowincji Yunnan schwytano strusia, który biegał wzdłuż drogi publicznej, utrudniając ruch samochodowy.

 

 

Według CGTN ptak nie ucierpiał w wyniku zdarzenia i został odesłany do właściciela. Ostatnio w Chinach strusie często pojawiają się na drogach, a nawet spacerują w miastach.

 




Na Wyspach Normandzkich delfin zmarł z powodu plastiku

Być może zwierzę dostało się do sieci rybackich i próbowało się uwolnić, ale nie było w stanie.

 

 

Wyczerpany delfin został znaleziony w pobliżu Wysp Normandzkich. Zmarł z powodu plastiku owiniętego wokół pyska. Poinformowano o tym 22 stycznia br. na stronie Daily Mail.

 

Okazało się, że samiec delfin otrzymał serię bardzo głębokich urazów. Być może zwierzę dostało się do sieci rybackich i próbowało się z nich wydostać, ale nie mogło.

 

Przechodzień, który znalazł delfina, zrobił mu zdjęcie i zwrócił się do władz, aby personel Departamentu Rybołówstwa Wyspy Jersey sprzątnął zwierzę. Jednak patrol, który przybył na plażę, nie mógł znaleźć stworzenia, ponieważ najprawdopodobniej truchło ssaka morskiego zabrał przypływ.

 




Znaleziono szczątki wymarłego rekina z "kosmicznymi" zębami

Paleontolodzy z North Carolina State University (USA) odkryli wcześniej nieznany gatunek wymarłych rekinów, których małe zęby wyglądały jak obce statki z popularnej gry wideo z lat osiemdziesiątych pn. Galaga.

 

 

Informacje na ten temat opublikowano na stronie internetowej uczelni. Wymarły nieznany gatunek rekina został nazwany Galagadon nordquistae na cześć Galaga. Forma zębów tej ryby przypomina statek kosmiczny kosmitów ww. gry.

 

24 zęby znaleziono w starożytnej warstwie osadowej. Ich wiek wynosi około 67 milionów lat. Zęby były naprawdę małe - każdy o średnicy mniejszej niż milimetr. Naukowcy twierdzą, że bez mikroskopu mogłyby zostać przypadkowo wyrzucone.

 

W przeciwieństwie do swojego wielkiego kuzyna megalodona, wymarły galagadon był małym rekinem. Jego długość wahała się od 30 do 45 cm, a współczesnym potomkiem tego gatunku są rekiny dywanowe.

 

Galagadon żył w epoce kredy w wodach współczesnego stanu Południowa Dakota. Nawiasem mówiąc, jego szczątki znaleziono obok Sue - najsłynniejszej na świecie skamieliny tyranozaura.

 

“Dziś może wydawać się to dziwne, ale około 67 milionów lat temu, Południowa Dakota była pokryta lasami, bagnami i meandrującymi rzekami" - powiedział współautor badań Terry Gates. “Galagadon nie zamierzał polować na dinozaury złowione w rzekach. Zęby tego rekina były dobre do łapania małych ryb i miażdżenia mięczaków. "




Zjazd z górki, czyli park wodny z kaczuszkami

Kolejny śmieszny film z udziałem zwierząt pojawił się na portalu społecznościowym Facebook.

 

 

Na nagraniu widać, jak kaczuszki zjeżdżają ze zjeżdżalni, prawie jak w prawdziwym parku wodnym.




W Chinach uwolniono sto żółwi morskich w celu wznowienia populacji

Ministerstwo Rolnictwa Chin wyhodowało sto żółwi morskich w Rezerwacie Narodowym w prowincji Huidong. Wszystkie sto wypuszczonych gadów to zielone żółwie morskie. Wśród nich są 23 gady, wcześniej uratowane w morzu, 14 żółwi przeniesione z innych jednostek i 63 sztucznie wyhodowane osobniki.

 

 

Uwalniając żółwie morskie, rząd planuje przywrócić ich populację w Chinach. To pierwsza tego typu akcja w tym roku – pisze Moya-planeta.

 

Zielony żółw to duży gad morskich, żyjący w Oceanie Spokojnym i Atlantyckim. Długość skorupy zielonego żółwia osiąga 150 cm, a jego waga wynosi 200 kg.

 




Zmiana klimatu przedłużyła magiczny sezon grzybowy

Zmiany klimatyczne w Wielkiej Brytanii w ciągu kilku dziesięcioleci stopniowo wydłużały czas trwania sezonu owocowania dla niektórych gatunków grzybów, w tym halucynogennych. W tym roku niezwykle ciepła jesień i późne nadejście mrozów doprowadziły do ​​tego, że w Wielkiej Brytanii w Nowy Rok możliwe jest, że halucynogenne grzyby będą nadal rosły.

 

 

W Wielkiej Brytanii rośnie kilka gatunków halucynogennych grzybów, w tym te z rodzaju psilocybe i inocyb, które zawierają alkaloidy psilocybinowe i psylocyny. Pomimo faktu, że stosowanie tych grzybów w Wielkiej Brytanii jest zabronione, według statystyk w latach 2017-2018, były one używane przez około 200 tysięcy Brytyjczyków. Grzyby zwykle rosną w drugiej połowie września, a pod koniec listopada, wraz z nadejściem mrozu, kończy się sezon owocowania. W szczególności Psilocybe semilanceata, znane jako „parasol wolności", rośnie w temperaturze poniżej 15 stopni Celsjusza w ciągu dnia i 10 stopni Celsjusza w nocy.

 

Według profesor Lynne Boddy z Cardiff University, każdego roku czas grzybowania zależy od pogody. Do końca lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku początek i koniec tego sezonu zmieniał się nieznacznie. Wraz ze zmianą klimatu sytuacja zaczęła się komplikować. Teraz co roku sezon zaczyna się wcześniej i kończy później. Jeśli wcześniej trwało to średnio 33 dni, teraz zwiększyło się do 70 dni.

 

„Magiczne grzyby rosną we wrześniu, ale w tym roku było tak ciepło, że zaczęły owocować dopiero w październiku"- wyjaśnia doświadczony miłośnik grzybów. „Pierwsze silne mrozy wskazują koniec sezonu. Zwykle zaczynają się one pod koniec listopada, ale w tym roku w Devon, obserwując prognozy, grzyby będę zbierać pierwszego dnia nowego roku."

 

Wcześniej klimatolodzy przewidywali, że następne pięć lat w okresie od 2018 r. do 2022 r. będzie cieplejsze niż średnia, a ryzyko ekstremalnie wysokich temperatur wzrośnie. Generalnie prognoza na przyszłość wygląda raczej ponuro. Naukowcy dają ludzkości 17 lat do punktu, w którym nie będzie odwrotu. Jeśli do 2035 r. wszystkie kraje nie podejmą wysiłków w celu zwalczania zmian klimatu, nie będziemy w stanie ograniczyć wzrostu średniej temperatury globalnej do bezpiecznego poziomu dwóch stopni – pisze The Guardian.




Rośliny słyszą swoje zapylacze

Związek roślin i owadów zapylających ma setki milionów lat, ale dopiero teraz zaczynamy zdawać sobie sprawę z jego złożoności. Nowa praca biologów z Uniwersytetu w Tel Awiwie ujawniła inną stronę tego związku. W artykule przedstawionym w bioRxiv naukowcy zgłaszają zdolność kwitnienia do rejestrowania wibracji akustycznych i rozpoznawania podejścia owada. Są one przyciągane poprzez podkreślenie dodatkowej ilości nektaru.

 

 

Autorzy wykorzystali wiesiołki (Oenothera drummondii), eksponując je na dźwięk różnych częstotliwości i mierząc najmniejsze drgania płatków. Ponadto interakcje takich kwiatów z owadami zapylającymi rejestrowano za pomocą rejestracji wideo w warunkach naturalnych. Eksperymenty wykazały, że płatki rośliny trzęsą się inaczej w zależności od częstotliwości oddziaływania akustycznego. Ale tylko jeśli częstotliwość okazała się zbliżona do częstotliwości odgłosów latającej pszczoły, rośliny zareagowały i po kilku minutach zaczęły wydzielać nektar. Takie „zachowanie" powinno być naprawdę korzystne, pozwalając zarówno roślinom, jak i zapylaczom nie marnować nektaru.

 

Po powtórzeniu eksperymentów z kwiatami, które wcześniej zostały całkowicie opróżnione z nektaru, naukowcy odkryli, że pod wpływem dźwięku lotu zapylacza, roślina zaczyna wytwarzać nektar, zawierający średnio o 20 procent więcej cukrów. Inne częstotliwości akustyczne nie dały takiego efektu. Autorzy sugerują nawet, że sam kwiat służy jako „ucho" dla rośliny. W każdym razie dźwięk „przetwarzania" liści i łodyg nie miał tego samego efektu. Być może rejestracja sygnałów akustycznych jest jedną z tajnych funkcji kwiatu, której jeszcze nie poznaliśmy.