Grudzień 2018

Zebry uciekły z cyrku i kilka godzin biegały po ulicach Drezna

W Dreźnie wprowadzono stan wyjątkowy, ponieważ cztery zebry uciekły z namiotu cyrkowego i przez kilka godzin biegły w centrum miasta, donosi Bild.

 

 

Policja użyła siedmiu samochodów i wielu funkcjonariuszy, aby złapać uciekinierów.

W końcu wszystkie zwierzęta zostały umieszczone w klatce, ale później jedna zebra zmarła z powodu przeżytego stresu.

 




Belgia wydaje setki tysięcy euro na ochronę rzadkich gatunków ptaków, a we Francji do nich strzelają

Każdego roku władze belgijskiej Flandrii wydają 800 tysięcy euro na ochronę dwóch chronionych gatunków ptaków, ale są rozstrzeliwane na granicy francuskiej. Problem polega na niedoskonałości europejskiego prawodawstwa, które pozwala każdemu krajowi na niezależne angażowanie się w ochronę zwierząt.

 


Rycyk (limosa limosa) i kulik wielki (numenius arquata) migrują każdej jesieni z północnych regionów Europy na południe. Trasa ptaków przebiega przez północne wybrzeże Francji, gdzie polowanie jest starą tradycją, a wiele ptaków uratowanych w lecie jest zabijanych przez lokalnych łowców.

 

Według Geralda Drissensa, członka flamandzkiej organizacji ochrony środowiska Natuurpunt, strefa przybrzeżna jest ważna podczas migracji ptaków. Linia brzegowa służy im jako przewodnik, zwłaszcza w nocy. Każdego roku ptaki podróżują w ten sam sposób, ale ta ścieżka jest również dobrze znana myśliwym.

 

„Polowanie to nieszczęście. To dobrze przemyślana strategia. Ludzie wiedzą, gdzie czekać na ptaki. Wabią zwierzęta dźwiękami, a następnie do nich strzelają. Mięso nie jest spożywane. To tylko rozrywka lub sport, który uprawiają nawet młodzi myśliwi, to bardzo dziecinne i głupie"- mówi ekspert.

 

Północne regiony Belgii są bagniste, co jest idealne do hodowli brodzących. Mokradła dostarczają ptakom żywności i schronienie przed drapieżnikami. Od maja do sierpnia ptaki mają możliwość wychowywania potomstwa i przygotowania go do lotu. Pod koniec lata i we wrześniu część z nich leci na południe Europy, a niektóre - do Afryki Północnej.

 

Ww. gatunki mają jednak trudniej. Główną tego przyczyną jest intensywne rolnictwo. W ciągu ostatnich 30-40 lat w Belgii i Holandii coraz mniej jest pól, gdzie ptaki mogły żyć latem i hodować nowe potomstwo.

 

Władze lokalne zajmowały się tym problemem zaledwie kilka lat temu - ze względu na brak wysokiej jakości systemów monitorowania skala zmniejszenia populacji nie była oczywista. W 2015 r. rząd flamandzki zaczął wypłacać lokalnym rolnikom rekompensaty, aby odłożyć sianokosy na później.

 

Hermann Antonissen jest rolnikiem w prowincji Antwerpia. Chronione mokradła bagienne obejmują jego ziemie. Najlepszym okresem do sianokosów jest maj, ale zgodnie z lokalnymi przepisami, rolnicy, na których chronią się ptaki, nie mogą pracować od końca marca do końca czerwca.

 

„W miesiącach, w których obowiązuje zakaz, rząd flamandzki płaci nam odszkodowanie w wysokości 697 euro za hektar" - mówi Antonissen. „Nie wszyscy rolnicy są zainteresowani tym dofinansowaniem, ale muszą przestrzegać prawa. Osobiście nie mam nic przeciwko. Rolnictwo i przyroda idą w parze i cieszę się, że poprzez rekompensatę mogę przyczynić się do zachowania natury. To powinno być wspólne zadanie rządu i zwykłych ludzi ".

 

W sumie odszkodowanie kosztowało rząd flamandzki 800 tysięcy euro rocznie. Pierwsze próby ochrony populacji ptaków zaczęły się w Europie w późnych lat siedemdziesiątych, kiedy stało się jasne, że urbanizacja jest nieunikniona. Znacznie później w 2009 r. próby te ukształtowały się w paneuropejskim prawodawstwie, tzw. Dyrektywie ptasiej. Zgodnie z dokumentem wszystkie kraje UE powinny w równym stopniu uczestniczyć w ochronie zagrożonych gatunków. W praktyce tak się nie dzieje, a każdy kraj sam decyduje o ochronie ptaków.

Oba gatunki, tj. rycyk i kulik wielki, są wymienione w dyrektywie, ale nie są uwzględnione w wykazie ptaków szczególnie chronionych. Zgodnie z dokumentem zabrania się do nich strzelać, gdy wracają do domu z zimowania. Kiedy ptaki lecą jesienią, polowanie jest regulowane przez ustawodawstwo krajowe państw członkowskich UE.

 

Według Flamandzkiego Instytutu Badawczego Przyrody i Lasu (Instituut voor Natuur-en Bosonderzoek), dwa lata temu w Belgii było 350-400 par kulika, a dziś populacja obejmuje zaledwie 300 par. Rycyk to tak zwany gatunek chroniony. Jeśli uratujesz jego siedlisko, wiele innych gatunków ptaków będzie miało większą szansę na przeżycie. Do tej pory ornitolodzy naliczyli w Belgii 850 par brodzących. W ciągu ostatnich 30 lat populacja tych ptaków w Belgii i Holandii spadła o 60% i nadal maleje.

 

„Nie możemy twierdzić, że myśliwi są głównym powodem zmniejszenia populacji, ponieważ istnieją czynniki naturalne. Niemniej jednak każdego roku jest coraz mniej ptaków i absurdem jest strzelanie do nich” - tłumaczy Gerald Drissens.

 

Rząd i organizacje ekologiczne w Belgii żądają, aby władze francuskie całkowicie zakazały polowań na te dwa gatunki. Francuscy konserwatyści popierają inicjatywę i próbują zmienić stuletnie tradycje łowieckie w swoim kraju. Pytanie to zostało kilkakrotnie podniesione na szczeblu UE, ale jak dotąd bez skutku. Belgijscy konserwatyści mają nadzieję na powolne, ale pewne zmiany w świadomości francuskich sąsiadów. Należy przypomnieć, że jeszcze 30 lat temu nielegalne polowania praktykowane były w Belgii.

 




Amerykański naukowiec twierdzi, że spacer kotów po dworze na smyczy wydłuża ich życie

Amerykańscy badacze zalecają ludziom częstsze chodzenie z kotami po dworze na smyczy.

 

 

David Grimm, naukowiec ze Stanów Zjednoczonych, który sam jest właścicielem kotów, wezwał ludzi, aby jak najczęściej wyprowadzali swoje koty z mieszkania i chadzali z nimi na specjalnych smyczach dla kotów.

 

Sam ekspert ćwiczy takie spacery od ponad 13 lat, a tym samym przedłuża rzekomo życie swoich pupili. Wiele kotów przebywa w zamkniętych pomieszczeniach przez dłuższy czas, szczególnie w dużych miastach i mogą one częściej chorować z powodu braku aktywności.

 

Dr Grimm twierdzi, że koty powinny chodzić raz w tygodniu po dworze przez co najmniej 30 minut. Zwierzęta powinny być zabierane do parku, w którym jest dużo trawy, drzew i krzewów. David Grimm mówi, że świeże powietrze i większa aktywność fizyczna mogą uczynić życie kota zdrowszym i dłuższym.

 

Grim nie powiedział jednak, jaką postawę przyjąć, gdy wyprowadzany na sznurku kot zostanie zaatakowany na przykład przez psa? Czy w takim przypadku należy puścić smycz, czy wziąć pupila na ręce. W pierwszym wariancie jest bardzo prawdopodobne, że stracimy kontakt z kotem być może na zawsze, a w drugim zestresowane stworzenie skrępowane smyczą może dotkliwie zranić swojego właściciela.

 




Pies i górskie wędrówki

Koegzystencja człowieka i psa jest znacznie łatwiejsza, jeśli możemy mówić o zbieżności potrzeb, charakterów i upodobań. Dlatego osoby prowadzące aktywny tryb życia i ceniące sobie częste wypady w góry, poszukując idealnego dla siebie psa, powinny wybierać spośród czworonogów, które lubią długie spacery i dobrze poradzą sobie w górskich warunkach. Jak się okazuje, osób, które wędrują po szlakach wraz ze swoimi pupilami, jest całkiem sporo. Uwaga, należy pamiętać, że nie wszędzie wolno nam wejść razem z psem. Dlatego, zanim wybierzesz się w góry ze swoim pupilem, dowiedz się, gdzie i jak to robić.

Planując górski wypad z czworonogiem, koniecznie sprawdź, czy w rejonach, w które się wybierasz, można wędrować razem z czworonogiem. Część obszarów górskich (i nie tylko) objętych jest stosownymi zakazami. Najczęściej są to parki narodowe lub ich fragmenty. Czasem wejście na teren parku jest dozwolone, ale pod warunkiem trzymania psa na smyczy oraz w kagańcu. Przed wyjazdem na wypoczynek, koniecznie należy sprawdzić, czy zakazy dotyczą celu naszej podróży.

Czas na przygotowania

Wyjazd w góry powinien być poprzedzony odpowiednimi przygotowaniami. W tym przypadku musimy myśleć nie tylko o sobie, ale również o czworonogu. To, czego nie powinno zabraknąć w bagażu podróżnym to przede wszystkim: psie miski (takie, które dobrze sprawdzą się podczas górskich wycieczek); dostosowana do potrzeb pupila karma, wygodne szelki oraz odpowiednia smycz. Najlepiej sprawdza się smycz treningowa, która daje możliwość regulacji długości i daje pupilowi na szlaku większą swobodę. To rozwiązanie znacznie wygodniejsze również dla nas. Wiele wspomnianych tu akcesoriów oferuje internetowy sklep zoologiczny SklepZoologic.pl.

Warto zastanowić się także nad zabraniem biodrowego pasa dog trekkingowego, który daje właścicielowi psa znacznie większą swobodę ruchu. Udogodnienie polega na tym, że ręce pozostają wolne, co nie jest bez znaczenia w czasie pieszych wędrówek.

Nareszcie na szlaku

Jeśli nie znamy jeszcze możliwości psa, nie powinniśmy od razu rzucać się na głęboką wodę, ale rozpocząć od prostszych szlaków i delikatnych podejść. Jeśli już pierwszego dnia przeforsujemy pupila, prawdopodobnie będziemy musieli zrezygnować ze wspólnych górskich wypadów w pozostałe dni.

Bardzo istotne jest właściwe przygotowanie do wyjścia na szlak. W naszym plecaku nie powinno zabraknąć kalorycznych przekąsek, które dadzą nam sporą dawkę energii. Przekąski przygotowujemy zarówno dla siebie, jak i dla naszego pupila. Nadmierne dokarmianie psa w czasie górskiej wędrówki lub tuż przed nią nie jest wskazane, jednak warto co jakiś czas (trochę na zachętę, a trochę dla podreparowania sił) dać małą przekąskę. Posiłek najlepiej zaplanować po powrocie do hotelu. Jeśli nie jest to możliwe, można nakarmić psa podczas dłuższego postoju. Koniecznie też należy zabrać spore zapasy wody. W czasie marszu zarówno my, jak i nasz pupil będziemy odczuwać pragnienie.

Bardzo ważne jest, by na szlaku pies cały czas pozostawał zapięty na smyczy. Dbamy w ten sposób zarówno o bezpieczeństwo pupila, jak i innych, wędrujących po górach osób. Wyjazd w góry powinien być przede wszystkim wypoczynkiem, a dostarczanie sobie niepotrzebnych emocji poprzez przykre wydarzenia na szlaku to zbędna atrakcja.

Wędrowanie z psem po górach może być bardzo przyjemne. Wymaga jednak odpowiedniego przygotowania. Właściwe zabezpieczenie siebie oraz pupila poprzez zabranie odpowiedniej ilości jedzenia i picia jest niezbędne. Konieczny jest również zakup odpowiednich akcesoriów dla pupila. 

 




Pod mostem w centrum Petersburga zamieszkała foka

Foka obrączkowana osiadł w Petersburgu nad Newą. Mieszka przy jednym z mostów w centralnej części miasta.

 

 

Według Fundacji Przyjaciele Bałtyckich Fok, informacje o zwierzęciu zostały przekazane przyrodnikom przez funkcjonariuszy ochrony mostu. Dla wszystkich, którzy badają populację ssaków morskich, są to bardzo cenne dane.

 

Nie podano dokładnie, o jaką przeprawę w mieście chodzi, aby mieszkańcy nadmiernie nie nękali nerpy.

 

Należy zauważyć, że płetwonogi w centrum Petersburga nie są rzadkością. Na przykład latem ubiegłego roku foka wpełzła na nabrzeże Petrowskaja tuż obok mostu Trockiego w Petersburgu i zaczęła się wygrzewać w słońcu. Pracownicy ds. ochrony środowiska złapali wówczas fokę i wypuścili ją do zatoki w regionie leningradzkim.

 




We Włoszech znaleziono szczątki najstarszego dinozaura z okresu jurajskiego

Jest to pierwszy znany dinozaur tego okresu. Paleontolodzy znaleźli szczątki dużego drapieżnego dinozaura z czterema palcami w dość nietypowym miejscu - we włoskich Alpach, podano w środę 19 grudnia br. w Naked Science.

 

 

Naukowcy twierdzą, że nowo zidentyfikowana jaszczurka, zwana Saltriovenator zanellai, żyła około 200 milionów lat temu. Jest to pierwszy znany dinozaur okresu jurajskiego znaleziony na terytorium współczesnych Włoch. Również to odkrycie pozwala spierać się o niespodziewanie wczesne pojawienie się mięsożernych dinozaurów. Wcześniej uważano, że duże dinozaury pojawiły się tylko w środkowej jurze około 180-170 milionów lat temu, a przed tym czasem dinozaury były stosunkowo małe.

 

Według ekspertów, wiek dinozaura, którego szczątki odkrył miłośnik paleontologii Angelo Zanella, ma zaledwie 24 lata. Podczas gdy Saltriovenator zanellai ważył 1,3 tony, miał siedem metrów długości i około trzech metrów wysokości. Sugeruje to, że jaszczur miał ogromne rozmiary nie tylko według standardów swoich czasów, ale całego okresu jurajskiego.

 

Ponadto naukowcy uważają, że jest to „brakujące ogniwo" łączące najstarsze dinozaury ceratozaura, dilofozaura, allozaura i z wszystkimi innymi drapieżnikami z mezozoiku. Taki wniosek wynikał z faktu, że wyglądem przypominał on starożytne dinozaury, jednak miał tylko trzy palce na przednich łapach.

 

Po zbadaniu szczątków, archeolodzy doszli do wniosku, że ciało dinozaura znajdowało się w morzu, gdzie został poważnie uszkodzony przez organizmy morskie. Następnie formacja Alp 30 milionów lat temu „wypchnęła” jego kości na powierzchnię.

 

132 kości były rozdrobnione, ale to wystarczyło, aby ustalić, że dinozaur ma trzy palce, jak każdy słynny ceratozaur. Bardziej starożytne dinozaury, takie jak herrerazaur, miały pięć palców, a słynny allozaur i tyranozaury już trzy palce na łapie.

 

Odkrycie to stanowi odpowiedź na długotrwałe pytanie, w jaki sposób ptaki i trójpalczaste dinozaury straciły dwa „dodatkowe" palce. W szczególności, łapy Saltriovenator zanellai potwierdzają, że najdłuższy palec ptaków i drapieżnych dinozaurów był podobny do palca wskazującego, a nie środkowego, jak to było rozważane wcześniej.

 




Krowa karateka wykopała motocyklistę z motoru

W jednej z wiosek w Paragwaju nagrano film, dokumentujący nietypowe wydarzenie. Krowa, która spokojnie przechodziła przez ulicę, niespodziewanie zawróciła i uderzyła motocyklistę tylnymi kopytami.

 

 

Po incydencie człowiek znalazł się na poboczu drogi, a zwierzę uciekło. Według Biblii LAD, poszkodowany nie odniósł poważniejszych obrażeń.

 

Nagranie szybko rozprzestrzeniło się w sieci, a internauci zaczęli umieszczać pod nim różne śmieszne komentarze. Niektórzy sugerują, że mogła to być krowa - mistrz Kung Fu.

 




Na Malcie turysta uratował żółwia z plastikowej uwięzi

Turysta na Malcie na plaży znalazł wśród kamieni żółwia średniej wielkości. Morski gad praktycznie się nie poruszył, co wskazywało, że może mieć kłopoty.

 


Chwilę później okazało się, że żółw jest splątany plastikową taśmą, do której przywiązana była plastikowa butelka po wodzie mineralnej.


Turysta, nie mając przy sobie nożyczek, posłużył się zapalniczką, aby stopić plastik. Inaczej nie udałoby się usunąć śmieci. Oswobodzony żółw wrócił do wody.

 

Potem mężczyzna sfilmował plaże pokryte tworzywem sztucznym, aby pokazać katastroficzną skalę problemu.

 




Naukowcy odkryli mikroplastik w jelitach morskich żółwi

Naukowcy z University of Exeter i Plymouth Marine Laboratory (Wielka Brytania), we współpracy z laboratoriami badawczymi Greenpeace, znaleźli cząstki syntetyczne o długości poniżej 5 milimetrów, w tym mikroplastiki, w 102 morskich żółwiach w Oceanie Atlantyckim i Pacyfiku oraz w Morzu Śródziemnym. Cząstki syntetyczne znaleziono we wszystkich żółwiach, z których najczęstszymi były włókna odzieżowe, opony samochodowe, filtry papierosowe, liny i sieci rybackie.

 

 

Wyniki badań opublikowano w czasopiśmie Global Change Biology.

 

„Wpływ tych cząstek na żółwie nie jest jeszcze dokładnie określony - ich mały rozmiar pozwala im przejść przez jelita, bez blokowania go, jak to często bywa z większymi plastikowymi fragmentami. Kolejne badania powinny jednak skupić się na tym, czy mikrodrobiny wpływają na organizmy na ważniejszym poziomie. Na przykład cząstki te mogą przenosić zanieczyszczenia, bakterie lub wirusy lub mogą wpływać na żółwie na poziomie komórkowym lub subkomórkowym " - wyjaśnia dr Emily Duncan, autorka artykułu i członek personelu w Exeter University.

 

W sumie w badanych żółwiach znaleziono ponad 800 syntetycznych cząstek, ale naukowcy sprawdzili tylko część jelit każdego zwierzęcia, dlatego całkowita liczba cząstek jest około 20 razy większa. Naukowcy nie wiedzą dokładnie, w jaki sposób cząsteczki syntetyczne dostają się do ciała żółwi - wśród prawdopodobnych źródeł są zanieczyszczone wody morskie i żywność.

 

Żółwie z największą ilością syntetycznych cząstek znaleziono w rejonie Morza Śródziemnego, który zdaniem naukowców ma wyższy poziom zanieczyszczenia niż Ocean Atlantycki lub Pacyfik, jednak skala i metodologia tego badania nie pozwalały na szczegółowe porównania geograficzne.

 

„Pomimo faktu, że badanie zakończyło się sukcesem, wykrycie mikroplastyki w jelitach każdego żółwia, którego badaliśmy, trudno nazwać sukcesem. Przez lata naszej pracy odkryliśmy substancje syntetyczne w prawie wszystkich gatunkach zwierząt morskich: od małych zooplanktonów po larwy, ryby, delfiny i teraz żółwie. Nasze badania dostarczają więcej dowodów na to, że wszyscy musimy zmniejszyć ilość odpadów plastikowych uwalnianych do oceanów i zachować czystą, zdrową i wydajną wodę dla przyszłych pokoleń” -  mówi dr Penelope Lindeque z Plymouth Marine Laboratory.

 




Narodziny bawoła na oczach turystów

Wielu mieszkańców afrykańskiej sawanny rodzi się w porze deszczowej, co zwiększa ich szansę na przeżycie. Turyści, którzy w tym czasie znajdują się w parkach przyrody mogą być świadkami niesamowitych scen narodzin.

 

 

Grupa turystów odwiedziła rezerwat Sabi Sands, który jest częścią Parku Narodowego Kruger w Afryce Południowej. Mieli szczęście, napotykając od razu dwanaście lwów. Kolejne spotkanie z przedstawicielami fauny było jeszcze bardziej interesujące. Na rozległym terenie wypasało się ogromne stado bawołów - co najmniej sto osobników. Nagle jeden z bawołów zaczął rodzić, a 15-20 minut później cielak chwiał się już na nogach. W takich momentach nawet najsilniejsze zwierzę jest wyjątkowo wrażliwe, dlatego w warunkach naturalnych poród trwa bardzo szybko.

 

Matka oblizuje dziecko, a ono próbuje wstać, ale nie utrzymuje się na słabych nogach i upada kilka razy. Jednak kolejna próba okazuje się skuteczna, a noworodek wraz z matką i całym stadem ukrywa się w zaroślach. Cielę będzie piło mleko matki przez pierwsze sześć miesięcy - do 5 litrów dziennie, a w wieku jednego miesiąca doda trawę do swojej diety.

 

Na grzbiecie bizona i jego bliskich można zobaczyć wiele ptaków: ciągną, lub bawołów szpak (łac. Buphagus). Występują tylko w Afryce i żyją w symbiozie z kopytami. Ptak wyskakuje ze skóry bawołów i larw, nie zadając sobie trudu, by poszukać jedzenia; bestia z kolei pozbywa się pasożytów w ten sposób.