Listopad 2018

Ciekawski niedźwiedź polarny odwiedził Rosjan

Jeden z pracowników stacji na rosyjskiej wyspie Stolbovoy w Jakucji sfilmował ciekawskiego i wcale nieagresywnego niedźwiedzia polarnego. Osobnik wydaje się młody i prawdopodobnie nigdy wcześniej nie widział ludzi.

 

 

Miś zbliżył się do drewnianego domu i kiedy wstał na tylnych nogach, znalazł się blisko autora nagrania i poczuł nieznane nowe zapachy.

 

Operator zachował zimną krew i nawet, choć z pewnością było to ryzykowne, pogłaskał głowę drapieżnika. Autor filmu prawdopodobnie powinien był stracić tę rękę, ponieważ niedźwiedzie polarne są bardzo silne i mało lojalne wobec ludzi. Skończyło się tylko na wyciągnięciu czarnego jęzora i czułym lizaniu.

 

W trakcie filmowania Rosjanin pyta: „misiu, czemu podchodzisz tak blisko?” i potem robi się bardzo nerwowo. Napięcie rozładowuje pies, który nagle zaczyna szczekać. Wystraszony niedźwiedź szybko ucieka ze stacji.

 




Naukowiec z Chin ogłosił narodziny genetycznie zmodyfikowanych dzieci

Interesujące wiadomości pojawiły się ostatnio na świecie. Chiński naukowiec He Jiankui zapowiedział narodziny pierwszych na świecie dzieci ze zmodyfikowanym genomem. Naukowiec twierdzi, że zmienił genom embrionów w taki sposób, aby ciało przyszłych ludzi było odporne na HIV. Naukowiec złożył takie oświadczenie w ekskluzywnym wywiadzie dla agencji prasowej Associated Press.

 

 

Niestety, jak dotąd brak jest potwierdzenia tej informacji, a ponadto naukowiec nie upublicznił ani jednej publikacji wyjaśniającej i prezentującej eksperyment. Nikt nie wątpi, że ludzki genom może być edytowany, ponieważ takie eksperymenty były przeprowadzane wcześniej i są na pewno realizowane obecnie. Chiński naukowiec mówi jednak o niezwykłym doświadczeniu, czyli o narodzinach genetycznie zmodyfikowanych ludzi z opornością na HIV. Wcześniej amerykańscy i chińscy naukowcy przeprowadzali eksperymenty na embrionach w celach medycznych, ale zarodki były niszczone po każdym badaniu.

 

Według niektórych ekspertów problem polega na tym, że genetycznie zmodyfikowani ludzie przenoszą swoje geny na potomstwo, co powoduje niepokój u wielu ekspertów. Warto zauważyć, że w Chinach nie ma zakazu genetycznej edycji żywych zarodków. W większości innych krajów taki zakaz obowiązuje.

 

Chińczyk twierdzi, że redagował embriony siedmiu par, które przeszły procedurę IVF (in vitro). W rezultacie jedna z tych procedur zakończyła się ciążą i porodem. Rodzice urodzonych bliźniaków nie mogą się ujawnić – nie podano ich nazwisk i nie wiadomo, gdzie mieszkają. Naukowiec powiedział tylko, że rekrutował pacjentów jako wolontariuszy w grupie działaczy HIV w Pekinie.

 

Badacz zapewnia, że posiada niezbędną bazę, tj. zarówno wiedzę, jak i narzędzia. Pracuje on w laboratorium na Południowym Uniwersytecie Nauki i Technologii w Shenzhen. Ponadto naukowiec jest właścicielem dwóch firm działających w dziedzinie genetyki. W ostatnim eksperymencie postanowił wyłączyć gen CCR5. Ten gen odpowiada za kodowanie białka, które pozwala wirusowi HIV przeniknąć do ludzkich komórek.

 

Naukowiec od niechcenia wspomniał o metodzie edycji genomu o nazwie CRISPR / Cas9. Jednak nie ma bezpośredniego wskazania, że Xe użył tej metody. Doświadczenie obejmowało edycję genomu 16 z 22 zarodków przeznaczonych dla ochotników poddanych procedurze IVF. Obecnie eksperymenty zostały zawieszone. Badacz chce upewnić się, że eksperyment jest bezpieczny i nic nie zagraża życiu i zdrowiu urodzonych dziewcząt.

 

Jeden z bliźniaków edytował dwie kopie pożądanego genu, a drugi - jedną kopię. Warto zauważyć, że władze otrzymały powiadomienie o rozpoczęciu badań klinicznych znacznie później niż eksperyment został przeprowadzony. Jeśli chodzi o wolontariuszy, naukowiec obiecał rodzicom przyszłych dzieci ubezpieczenie medyczne i finansowanie procesu edukacji do osiemnastego roku życia. Teraz zarówno szpital, w którym przeprowadzono eksperymenty (przynajmniej tak  twierdzi naukowiec), jak i uniwersytet, na którym prowadzono specjalistyczne prace, prowadzą własne dochodzenia w przedmiotowej sprawie.

 

Warto zauważyć, że bezpośrednio po oświadczeniu naukowca, jeden z twórców edycji genomu CRISPR / Cas, Feng Zhang, wyraził bardzo krytyczną opinie. Opowiedział się on w szczególności za całkowitym zakazem wszczepiania zarodków ze zmienionym genomem do organizmu matki.

 




Austriaccy biolodzy sprawili, że muchy są przezroczyste

Aby zbadać układ nerwowy zwierząt, z reguły konieczne jest uciekanie się do przygotowania sekcji. Zajęcie jest trudne, czasochłonne, a także utrudnia badanie wszystkich licznych połączeń neuronów ze sobą. Bardziej eleganckie podejście wykorzystuje "oświecenie", przetwarzanie próbek w taki sposób, aby uczynić "dodatkowe" tkanki biologiczne przezroczystymi i, zaznaczając układ nerwowy markerami fluorescencyjnymi, obserwować je bezpośrednio w ciele.

 

 

Naukowcy z Wiedeńskiego Uniwersytetu Technologii byli w stanie zmodyfikować tę metodę, aby pracować z dość dużymi owadami. W połączeniu z planarną mikroskopią świetlną pozwolił sobie zwizualizować złożone połączenia włókien nerwowych owocówki. O eksperymencie pisze Hans-Ulrich Dodt i jego koledzy w czasopiśmie Nature Communications.

 

W tym celu autorzy uzyskali linię Drosophilus GM, której neurony zsyntetyzowały fluorescencyjne białka. Śpiące zwierzęta traktowano kolejno roztworami do „oczyszczania" zewnętrznych tkanek. Ostatecznie przezroczysta próbka została oświetlona wiązką laserową, która dzięki specjalnemu układowi optycznemu została skupiona tylko na jednej z osi współrzędnych, tworząc „cięcia" promieniowania, co pozwoliło na skanowanie warstwy tkanki po warstwie i uzyskanie trójwymiarowego obrazu próbki. Naukowcy musieli również udoskonalić system mikroskopu, zmniejszając grubość „warstw światła" z około 10 mikrometrów do trzech.

 

Autorzy są przekonani, że nowa technika znajdzie szerokie zastosowanie w badaniach, pozwoli lepiej zrozumieć strukturę i mechanizm układu nerwowego jako całości, a w niedalekiej przyszłości pomoże ustalić pełne połączenie Drosophila - pełnego opisu połączeń jego neuronów.

 




Na dnie oceanu znaleziono zarodek żywego rekina

Jak wygląda zarodek rekina? Wyprawa amerykańskiej National Oceanic and Atmospheric Administration (NOAA) do wybrzeży Puerto Rico przyniosła nieoczekiwane rezultaty. 15 listopada br. Deep Discoverer, głębinowe zatopienie, zanurzył się w Cieśninie Mona, która łączy Ocean Atlantycki z Morzem Karaibskim. Urządzenie było kontrolowane zdalnie z statku badawczego Okeanos Explorer.

 

 

Na głębokości 250 - 366 metrów w kadr popadło dwanaście gatunków ryb, wiele koralowców i gąbek. Bardzo ciekawym odkryciem był zarodek rekina w przezroczystym kokonie zwanym torebką syreny (wiele rodzajów rekinów i płaszczek składa jaja w takich kapsułkach kolagenu).

 

Naukowcy wyjaśniają, że na filmie uwieczniono przedstawiciela rekinów kocich (łac. Scyliorhinidae), czyli dużej rodziny o co najmniej o piętnastu rodzajach i ponad stu gatunkach. Ich długość waha się od 21 cm do 1,7 m. Występuje w umiarkowanych i tropikalnych morzach na całym świecie, a żywią się bezkręgowcami i małymi rybami. Niektóre gatunki hodują jaja, ale większość składa je w twardej skorupce, która łączy się z algami, gałązką koralowca (jak w tym przypadku) lub z dnem.

 

Płód karmi się z worka owodniowego i wchłania tlen zawarty w wodzie przez pęknięcia w kapsułce. W pełni uformowany rekin „włazuje" przez otwór kapsuły i natychmiast gotowy jest do samodzielnego życia. Według naukowców, zarodek, który znaleziono przypadkiem, ma nie więcej niż pięć miesięcy. Rozwój w jajku, w zależności od rodzaju rekina, trwa nawet rok.

 




Niezwykły morski robak wpadł w rybackie sieci

Rozgwiazdy, płaszczki, żabnice i inni mieszkańcy mórz regularnie łapane są przez Romana Fedortsowa z Murmańska. Podczas swoich wielodniowych podróży fotografuje on zwierzęta, które trafiają na pokłady statków wraz z gatunkami, wykorzystywanymi komercyjnie.

 

 

Dla większości nurków gwałtowna zmiana ciśnienia okazuje się katastrofalna, ale niedawno sfotografowane stworzenie doznało wzniesienia na powierzchnię.

Komentując wideo z „uśmiechniętym" lub „krzyczącym" podwodnym mieszkańcem, eksperci sugerują, że jest to wielobarwny (polychaeta) lub robak polychaete. Ta klasa zwierząt zawiera co najmniej 10 tysięcy gatunków. Ich cechą wyróżniającą jest parapodia, występująca w kształcie płatka rozciągającego się w każdym segmencie ciała. U niektórych gatunków funkcja skrzeli jest wykonywana z brzegowych macek na części głowy.

 




U wybrzeży Angoli zauważono dziwne stworzenie

Naukowcy badający głębiny morza z australijskiego projektu Serpent nakręcili w pobliżu wybrzeża Angoli absolutnie fantastyczne stworzenie, niczym poplątany makaron. Stworzenie żyło na głębokości 1325 metrów. Najpierw kamera sfilmowała coś białawego i rozciągającego się w wodzie. „Nowy przybysz?" - zażartował kamerzysta, a następnie zbliżył kamerę do obiektu. W świetle kamery głębinowej obiekt z wieloma zwisającymi nitkami był jeszcze bardziej przyprószony „makaronem z chińskich zupek”.

 

 

Poniżej te nici były cienkie i długie, a na górze stworzenia krótkie i grube. Film wideo trafił do Internetu w 2015 roku, ale dopiero niedawno pojawił się na stronie Reddit, a następnie w mediach. W sieci istota została żartobliwie nazwana „prawdziwym potworem z makaronu". Autorzy filmu nie wiedzieli, co to było, ale wtedy jeden z nich założył, że może to być jeden z gatunków Siphonophore. Są to stworzenia morskie, które przypominają meduzę, ale żyją w koloniach.

 

Stworzenie w filmie nie jest więc pojedynczym organizmem, ale dużą kolonią wielu indywidualnych stworzeń. Najsławniejszym siphonoforem jest portugalski Physalia i słynie przede wszystkim z tego, że jego długie „macki" są niebezpieczne dla ludzi i powodują bolesne oparzenia. To, czy makabryczne stworzenie uchwycone przez projekt Serpent jest również trujące, czy też nie pozostaje tajemnicą. Wiadomo, że przebywa na dużych głębokościach i dlatego nie jest niebezpieczny dla ludzi, w przeciwieństwie do tych samych fizyczności, żyjących blisko powierzchni.

 




Obrońcy praw zwierząt pozwalają przerabiać jenoty, króliki, lisy na czapki i futra

Kobieta zamówiła sztuczną czapkę z pomponem na eBayu, ale w wyniku badania okazało się, że nakrycie głowy z okrągłą dekoracją było zrobione z futra jenota. Odzież i akcesoria wykonane z królika, lisa i jenota znaleziono w dużych brytyjskich sklepach przeciwstawiających się noszeniu naturalnych futer, informuje Daily Mail.

 

 

Powodem zamieszania jest skarga klientki Chloe Salvi przesłana do redaktora programu telewizyjnego pt. Watchdog. Kobieta zamówiła rzekomo sztuczną czapkę z pomponem na eBayu, ale w wyniku badania okazało się, że przedmiotowy pompon był wykonany z futra jenota.

 

Po wynikach badania eksperci Watchdog odkryli, że w asortymencie wielu dużych brytyjskich sklepów, takich jak TK Maxx, Amazon i Missy Empire, oferowane są przedmioty wykonane z naturalnych futer. Wcześniej firmy te prowadziły agresywne kampanie przeciwko ludziom, kupującym i noszącym odzież, produkowaną z wykorzystaniem skór zwierzęcych.

 




Statua fallicznej sowy wzbudza oburzenie w Serbii

Posąg na cześć uszatek w małym miasteczku na granicy Serbii z Rumunią zwraca uwagę z niecodziennego powodu. Protestujący mówią o wydłużonym kształcie posągu z terakoty i minimalistycznych rysach przypominających fallusa, a mniej nocnego drapieżnika.

 

 

Pomnik w serbskim mieście Kikinda przyciągnął krytykę miejscowych, którzy przyrównali projekt do fallusa. Kiedy miasto  Kikinda ujawniło swój najnowszy punkt orientacyjny, reakcje ludzi były co najmniej mieszane.

 

Posąg sowy miał na celu uczczenie statusu miasta jako ulubionego celu wśród obserwatorów ptaków, którzy gromadzą się, aby zobaczyć największą na świecie populację sów uszatych.

 

Mieszkańcy twierdzą, że dzieło sztuki, stworzone przez lokalnego rzeźbiarza Jovana Blata, wygląda bardziej jak fallus niż ptak. Niektórzy uaktywnili się w mediach społecznościowych, aby wyrazić swoje oburzenie, a jeden z komentatorów uznał statuę za „całkowitą porażkę".

 

„Ludzie, kocham sowy i kocham miasto, ale ta rzeźba to czysta porażka" - napisał. „To wstyd dla Serbii".

 

Blat powiedział serbskiej gazecie Vecernje Novosti, że nie zamierzał stworzyć dokładnej kopii sowy, ale raczej „stylizowaną rzeźbę" z „wydłużonym ciałem w kształcie rury”.

 

Nie wszyscy, jak widać, rozumieją sztukę współczesną. Poza tym pomnik ma „pewne ograniczenia techniczne". Rzeźbiarz powiedział także, że jest gotów stworzyć nowe dzieło dla miasta po fali krytyki. Oferta ta została odrzucona jednak przez Zeljko Bodrozica, redaktora lokalnej gazety, który stwierdził, że posąg stał się symbolem i powinien pozostać na swoim miejscu.

 




Biolodzy odkryli kwitnącą populację niedźwiedzi polarnych na Morzu Czukockim

Fakt, że niedźwiedzie spędzają coraz mniej czasu na lodzie, niepokoi naukowców. Subpopulacja niedźwiedzi liczy nieco mniej niż 3 tys. osobników, ale ich rozmnażanie się i przetrwanie nie budzą obaw. Większym zagrożeniem jest topnienie lodu morskiego, na którym drapieżcy spędzają prawie całe życie.

 

 

Niedźwiedzie polarne mogą całkowicie wyginąć do 2025 roku, jeśli świat nie powstrzyma emisji gazów cieplarnianych, a ludzkość nie podejmie żadnych środków w celu ich zachowania – podano w raporcie US Service for Fish Resources and Wildlife. Dlatego odkrycie Centrum Nauki Polarnej na Uniwersytecie Waszyngtońskim, opisane w czasopiśmie Scientific Reports, jest zachęcające, ale biolodzy ostrzegają, że te niedźwiedzie są w niebezpieczeństwie.

 

„Ta praca jest wynikiem dekady badań, która po raz pierwszy pozwala nam oszacować subpopulację Morza Czukockiego. Topnienie lodu morskiego z powodu zmian klimatu nadal stanowi poważny problem dla gatunku, ale, jak pokazują nasze prace, istnieją różnice w skutkach tego zjawiska. Niektóre subpopulacje kurczą się, a inne nadal czują się normalnie” - mówi biolog Eric Regehr.

 

W latach 2008-2016 niedźwiedzie z regionu Czukotki utrzymywały dość zdrową subpopulację, chociaż w porównaniu z sytuacją sprzed 25 lat spędzili mniej niż miesiąc na lodzie morskim - ich głównym środowisku, gdzie wolą polować i hodować. W tym czasie badacze monitorowali 60 niedźwiedzi rocznie, a niektórzy obserwowali je za pomocą urządzeń GPS. Według najnowszych danych, ich subpopulacja składała się z niecałych 3 tys. osobników, ale mimo to wykazała dobre wskaźniki rozrodczości i przeżywalności.

 

Obecnie istnieje 19 subpopulacji 26 tysięcy osobników niedźwiedzi polarnych na całym świecie, które są wymienione w Czerwonej Księdze jako zagrożone. Na przykład, subpopulacja, która należy do południowego wybrzeża Beauforta między Stanami Zjednoczonymi i Kanadą, wykazywała oznaki spadku w ostatnich latach, z powodu topnienia lodu morskiego i z powodu zmian klimatycznych, podczas gdy Morze Czukocki jest zamieszkane dość obficie (na przykład istnieje duża liczba śladów w postaci ofiar białych drapieżników).

 

„To bardzo bogate terytorium. Większość Morza Czukockiego jest płytka, z bogatymi składnikami odżywczymi w wodzie płynącej z Oceanu Spokojnego. Prowadzi to do wysokiej produktywności biologicznej i dużej liczby potomstwa, co jest ważne dla niedźwiedzi polarnych. Istnieją również tuszki wielorybie, które są wyrzucane na brzeg latem, karmiąc niedźwiedzie w miesiącach, kiedy lód morski znajduje się na najniższym poziomie” - tłumaczy Reger.

 

Fakt, że niedźwiedzie spędzają coraz mniej czasu na lodzie, niepokoi naukowców. Po raz pierwszy w historii, zniszczenie najstarszego i najgrubszego lodowca z lodu arktycznego zostało zarejestrowane na północy Grenlandii, a badania NASA potwierdziły, że od 1958 r. zniknęła ponad połowa arktycznego lodu morskiego.

 

„Nasze odkrycie to z pewnością dobra wiadomość, ale nie oznacza to, że niedźwiedzie na Morzu Czukockim nie stracą lodu" - dodaje Reger.

 




Brytyjski turysta zmarł na wściekliznę po ugryzieniu przez kota w Maroku

Jeśli zostałeś ugryziony, podrapany lub polizany przez zwierzę, musisz opłukać to miejsce dużą ilością wody z mydłem i natychmiast skonsultować się z lekarzem. Brytyjski turysta zachorował na wściekliznę po ugryzieniu przez kota na wakacjach w Maroku i zmarł, podaje portal Buzz.ie.

 

 

„Angielski turysta został ugryziony przez wściekłego zarażonego kota podczas wakacji w Maroku i zmarł po powrocie do domu" – informuje portal.

 

Wścieklizna jest chorobą wirusową powodującą zapalenie mózgu i rdzenia kręgowego. Po pojawieniu się pierwszych objawów uważa się je za nieuleczalne i prowadzące do śmierci. Choroba jest przenoszona ze zwierząt na ludzi.

 

„Nie ma znanych przypadków przeniesienia wścieklizny z człowieka na człowieka, ale członkowie rodziny, koledzy i pracownicy medyczni, którzy brali udział w wycieczce, również zostali sprawdzeni".

 

Według Buzz.ie dzikie i domowe zwierzęta nie mają wścieklizny w Wielkiej Brytanii i Irlandii, ale w latach 2000-2017 pięć osób zostało zarażonych wirusem po ukąszeniu przez zwierzęta za granicą.

 

„Podczas podróży do krajów, gdzie występuje wścieklizna, należy podjąć środki ostrożności. Jeśli zostałeś ugryziony, podrapany lub polizany przez zwierzęta, miejsca zainfekowane należy przemyć dużą ilością wody z mydłem i szukać natychmiastowej pomocy medycznej.  Pamiętajcie, że stosuje się także szczepionkę przeciwko wściekliźnie ...” – przypomina Buzz.ie.