Wrzesień 2018

W Kanadzie znaleziono szczątki wilka i cielaka karibu z epoki lodowcowej

W północno-zachodniej części stanu Yukon w Kanadzie odkryto zmumifikowane ciało małego wilka i cielaka karibu, które żyły ponad 50 tysięcy lat temu podczas ostatniego zlodowacenia. Według naukowców, są to jedyne odkryte do tej pory szczątki zwierząt z okresu lodowcowego na terenie Kanady.

 



Ostatnia epoka lodowcowa rozpoczęła się około 110 tysięcy lat temu i zakończyła się około 9,6 tysięcy lat temu. W tym czasie większość terytorium współczesnej Kanady skute było lodem z wyjątkiem stanu Yukon. Badacze twierdzą, że wilczek i cielak karibu żyły w tym samym czasie, gdy Ameryka Północna była zamieszkana przez mamuty i szablastozębne koty.



Szczątki zwierząt znaleziono w 2016 roku. Częściowo zachowana mumia karibu (głowa, tułów i przednie nogi) znaleziono w kopalni złota, która znajduje się w pobliżu miasta Dawson. W tym samym miejscu, w którym spoczywały szczątki, zachowała się skała wulkaniczna sprzed 80 tysięcy lat. „Uważamy, że są to prawdopodobnie najstarsze na świecie zmumifikowane tkanki skóry, sierści i mięśni ssaków” - wyjaśnia paleontolog Grant Zazula.



Szczątki wilczego szczenięcia znaleziono w innej kopalni złota, również w pobliżu Dawson. Ciało zostało całkowicie zachowane, a mumia była w bardzo dobrym stanie. Badacze są w posiadaniu tkanki miękkiej, skóry i sierści. Szczątki zostały zbadane przez weterynarzy i stwierdzono, że szczeniak miał nie więcej niż dwa miesiące, jak zginał. „O ile nam wiadomo, jest to jedyna znaleziona mumia wilka, który żył w czasach ostatniego zlodowacenia" - mówi Zazula. Pozostałości zwierząt datowane są metodą radiowęglową. Oba osobniki żyły ponad 50 tysięcy lat temu.
 




W Peru urodził się szczeniak z dwoma pyskami

W Peru urodził się szczeniak z dwoma zrośniętymi głowami. Percy Huangal Ortiz, właściciel psa z miejscowości Bagua na północy kraju, powiedział, że pozostałe pięć szczeniąt urodziło się bez żadnych wad. Mężczyzna planuje pokazać mutanta rasy Cimarron Uruguayo weterynarzom, aby nauczyć się, jak prawidłowo go karmić i opiekować się nim. Niezwykłe zwierzę stało się gwiazdą w mieście, a wszyscy sąsiedzi chętnie i często mu się przyglądają.

 



Internauci zareagowali różnie na szczeniaka z dwoma pyskami. Niektórzy uważają, że jest to piękne, a inni są pewni, że szczeniak nie pożyje długo i że na pewno jest „pomiotem szatana”.



Ta anomalia to polycefalia. Występuje u gadów, ssaków, a czasami u ludzi. Jeśli dwa zarodki nie są rozdzielone do końca, jednostka rozwija dwa mózgi, a przy tym pojedynczy system oddychania i trawienia, a także jedno ciało. Zazwyczaj takie stworzenia umierają wkrótce po urodzeniu, ale zdarzają się wyjątki.
 




Żółw morski może umrzeć od połknięcia nawet jednego kawałka plastiku

Naukowcy z Państwowego Stowarzyszenia Badań Naukowych i Stosowanych Australii przeprowadzili badanie dotyczące wpływu połkniętych plastikowych śmieci na śmiertelność żółwi morskich. Okazało się, że nawet mały kawałek plastiku może być śmiertelny dla zwierzęcia. Według badań co piąty żółw umiera po połknięciu jednego kawałka. Badanie zostało opublikowane w czasopiśmie Scientific Reports.

 



Naukowcy przeanalizowali wyniki autopsji 246 żółwi morskich wyrzuconych na brzeg na plażach w Queensland (Australia). Policzyli ilość plastiku w żołądkach martwych osobników i odkryli, że gady nieuchronnie padały po połknięciu ponad 200 kawałków plastiku. 14 fragmentów zwiększa prawdopodobieństwo śmierci do 50%, a jeden fragment do 22%.



Naukowcy zauważają, że połowa wszystkich żółwi morskich na planecie połyka plastik, podczas gdy wśród młodych osobników u wybrzeża Brazylii ta liczba osiąga 90%. Dla żółwi śmiertelnie niebezpieczne jest jedzenie czegoś, co spowoduje niedrożność jelit, nawet jeśli jest to jeden mały kawałek plastiku. Duże fragmenty mogą spowodować śmiertelne obrażenia wewnętrzne.



Młode żółwie absorbują więcej plastiku niż żółwie dorosłe - 54% wśród nowo wyklutych i 23% wśród młodych osobników w porównaniu do 16% wśród dorosłych. Według badań ilość pochłoniętych odpadów zależy od miejsca zamieszkania i sposobu karmienia zwierzęcia.



„Małe żółwie dryfują z prądami oceanu, gdzie unosi się większość małych i lekkich fragmentów plastiku" - powiedziała Britta Denise Hardesty z Państwowego Stowarzyszenia Badań Naukowych i Stosowanych Australii. Według niej młode są w gorszej sytuacji, bo odżywiają się i funkcjonują przy większej koncentracji śmieci. Wypływają one na poszukiwanie jedzenia na otwarte morze, podczas gdy dorosłe osobniki odżywiają się bliżej brzegu.



„Odpady z tworzyw sztucznych, zwłaszcza balony, mogą przypominać meduzy i kalmary, a także skorupiaki i gąbki" - powiedziała Hardesty. Dodała, że żółwie mogą żyć dłużej niż 80 lat. Zdaniem badaczki śmieci znalezione wewnątrz młodych będą miały długoterminowe konsekwencje dla przetrwania gatunku. Jako rozwiązanie tego problemu naukowcy proponują ponowne rozważenie podniesienie podatków od tworzyw sztucznych.
 




W Brazylii żyje krowa z trzema rogami

W Brazylii pojawiła się krowa z trzema rogami. Sprawę opisał portal informacyjny UPI. Niezwykłe zwierzę przyciągało uwagę ludzi odwiedzających gospodarstwo. U czarnej garbatej krowy trzeci róg wyrósł na środku głowy. Poza tym jałówka nie różni się wyglądem od swoich krewnych współtowarzyszek i po cichu często pasie się między nimi.

 


Zjawisko wielorogości to rzadka anomalia występująca u zwierząt parzystokopytnych różnych gatunków. Wiadomo o istnieniu krów nawet z sześcioma rogami i więcej. Mutacja częściej dotyka owce. W sierpniu br. odnotowano narodziny dwugłowego cielaka w chińskiej wiosce. Kierownik gospodarstwa wątpił, czy zwierzę będzie żyło długo.

 

 




W organizmach delfinów na Florydzie znalezione ftalany

Chemikalia znajdują się w wyrobach z tworzyw sztucznych, a badania wykazały, że przyczyniają się one do rozwoju guzów nowotworowych i mogą zakłócać funkcje rozrodcze.

 

 


Naukowcy odkryli ftalany w moczu delfinów butlonosych, mieszkających w pobliżu Sarasota (miasto w USA, w stanie Floryda). Substancje sprawiają, że tworzywa są bardziej miękkie i elastyczne oraz są szeroko stosowane w produkcji różnych produktów konsumenckich, na przykład opakowań, szamponów, lakierów do paznokci. Wiele wcześniejszych badań wskazuje na związek między ftalanami a rozwojem niektórych postaci raka i zaburzeń układu rozrodczego.



Specjaliści z Charleston College (College of Charleston, Karolina Południowa, USA) i Chicago Zoological Society od 2016 do 2017 pobierali próbki moczu 17 delfinów pływających w pobliżu wybrzeża. Potem badano je pod kątem zawartości związków chemicznych. Ślady ftalanów odkryto w organizmach dwóch trzecich badanych zwierząt.



Od kiedy naukowcy zaczęli używać testerów moczu łatwiej zidentyfikować, co uznać za normę, a co za anomalię. Niestety u niektórych delfinów ilość ftalanów, biorących udział w metabolizmie, okazała się porównywalna z stężeniami, które zwykle występują u ludzi. Zdaniem kierowniczki badań Leslie Hart, jest to zaskakujące, ponieważ ludzie częściej wchodzą w interakcje z wyrobami z tworzyw sztucznych, zawierającymi ftalany.



Naukowcy już wiedzą, jakie substancje chemiczne dostają się do organizmu dzikich delfinów. Muszą ustalić, jak to się dzieje i jak wpływają one na zdrowie zwierząt. Zgodnie z jedną hipotez chemikalia trafiają do ciała delfina butlonosego, gdy te jedzą glony, ryby i bezkręgowce. Ftalany mogą również zanieczyszczać wodę w miarę rozkładania się plastikowych odpadów.



Tara Cox z Savannah State University z Georgii, która nie brała udziału w badaniu, uważa, że delfiny stanowią wierzchołek w łańcuchu pokarmowym i mogą być źródłem informacji o środowisku, które może mieć wpływ na stan ludzi.



Praca Leslie Hart jest częścią szerszego badania, którego celem jest ustalenie, w jaki sposób ftalany wpływają na zdrowie i jak rozprzestrzeniają się w środowisku.
 




Kura w Teksasie zaprzyjaźniła się z wężem

Sarah Allison w Halle w Teksasie poszła doglądnąć kurczęta w kurniku u swoich rodziców. Dziewczyna była zdumiona, widząc ogromnego węża spokojnie odpoczywającego pod skrzydłami kwoki.




Kobieta najpierw zaczęła panikować, bojąc się o życie kury i innych mieszkańców kurnika. Wąż zachowywał się jednak spokojnie i nikogo nie krzywdził.


Później okazało się, że gad przez długi czas mieszkała w pobliżu domu farmera. Czasami wąż zjada kilka jaj. Ojciec Sarah jest „zaznajomiony" z niezwykłym sąsiadem, a nawet uważa go za przyjaciela.




Rekin, który pogryzł dzieci w Nowym Jorku, został zidentyfikowany dzięki analizie DNA zęba

Dzięki DNA biolodzy zidentyfikowali rekina, który ugryzł nastolatka na plaży w Nowym Jorku w lipcu tego roku. To był tawrosz piaskowy, który jest uważany za gatunek nieszkodliwy dla ludzi. Informacje na ten temat opublikowano w czasopiśmie Nature.

 



W połowie lipca dwóch nastolatków, tj. chłopiec i dziewczynka, pływali blisko brzegu wyspy Fire Island off na południowym wybrzeżu Long Island (Nowy Jork). Jest to bardzo popularne miejsce wśród mieszkańców NY. W odstępach kilku minut dzieci zostały pokąsane przez niezidentyfikowane rekiny, a mały fragment zęba pozostał w ranie jednego z nich. Fragment postanowiono wysłać do identyfikacji na Florydzie, gdzie lokalne muzeum historii naturalnej dokumentuje incydenty dot. ataków rekinów na ludzi od 1958 roku. Naukowcy oczyścili ząb i zrobili analizę DNA, porównując ją z DNA mitochondrialnym około 900 gatunków ryb chrząstnoszkieletowych.



„To pozwoliło nam ustalić, że ząb należał do zwykłego tawrosza piaskowy (Caurarias taurus). Rekin ten jest generalnie uważany za nieszkodliwy dla ludzi pomimo swoich dużych rozmiarów - do trzech metrów długości i wagi ponad 200 kg "- pisze Gavin Naylor z University of Florida.



Podano, że nastolatki znajdowały się siedem kilometrów od siebie i były pogryzione w odstępie kilku minut. „To nie jest tak zaskakujące, jak mogłoby się wydawać, ponieważ rekiny piaskowe polują na ryby, które opuszczają ławicę i płyną za nimi wzdłuż wybrzeża” . Najprawdopodobniej, zdaniem Naylora, rekin myli ludzi z rybami - takie przypadki są niezwykle rzadkie. Ponadto poinformowano, że w ciągu sześćdziesięciu lat prowadzenia statystyk na Florydzie zarejestrowano tylko 15 ugryzień tego gatunku, a żaden z nich nie był śmiertelny dla ludzi.
 




Sztuczna inteligencja pomoże zmniejszyć liczbę populacji tse-tse w celu ograniczenia częstości występowania chorób u zwierząt i ludzi

Samice tse-tse latają raz w życiu, co pozwala kontrolować liczebność populacji tych szkodliwych owadów. Zatem samica, która łączy się z jałowym samcem, nie będzie miała potomstwa. W rezultacie, podczas monitorowania wystarczającej liczby kojarzeń, można zmniejszyć liczbę groźnych owadów, a co za tym idzie ograniczyć częstość występowania chorób u ludzi i bydła.

 



Badanie przeprowadzone w Senegalu pokazało, że ten pomysł jest możliwy do zrealizowania. W ciągu ostatnich pięciu lat sterylizuje się samce tse-tse, wykorzystując promieniowanie gamma uwalniane trzy razy w tygodniu do skażonych obszarów. Pozwoliło to zmniejszyć miejscową populację much o 98%, z odpowiednim spadkiem częstości występowania śpiączki. Takie projekty są niezwykle trudne, bo wymagają dużej liczby wysterylizowanych samców osadzanych i dostarczanych w odpowiednim czasie i miejscu.



Jednym z problemów jest to, że hodowla samców nieuchronnie wpływa na rozmnażanie samic. Sortowanie według płci jest konieczne, aby napromieniowywać wyłącznie samce. Elementarne napromieniowanie obu płci powoduje problemy, ponieważ w przypadku sterylizacji u samic wymagana jest wyższa dawka napromieniania, co może spowodować śmierć samców. Sortowanie tse-tse polega na odczekaniu, aż muchy wyklują się z poczwarek. Jednocześnie ochładza się ich otoczenie w celu zmniejszenia metabolizmu, a co za tym idzie, ich aktywności. Rozdzielanie samców od samic odbywa się ręcznie za pomocą pędzla. Samiec różni się od samicy narządem zwanym anteną, co pomaga w identyfikacji. Ten proces jest efektywny, ale czasochłonny i wymaga dużo pracy. Zelda Moran z Columbia University uważa, że istnieje w tym zakresie lepsza metoda.



W 2014 roku Moran, który w tym czasie była pracownikiem naukowym w entomologia laboratorium Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej w Wiedniu (International Atomic Energy Agency), wykonując podobną pracę, zauważyła, że poczwarki samców i samica tse-tse rozwijają inaczej. Dorosłe muchy wyłaniają się z poczwarek po 30 dniach od przepoczwarzenia. Chociaż poczwarki tse-tse nie są przezroczyste, Moran zauważyła, że w pewnych warunkach oświetleniowych, takich jak podczerwień, można zobaczyć, że skrzydełka owadów zaczęły ciemnieć. W przypadku samic występuje to około 25-26 dni po przepoczwarzeniu. W przypadku samców dzieje się to później, tj. 27-29 dni po przepoczwarzeniu. Zasadniczo umożliwia to sortowanie much przed opuszczeniem poczwarek.



Ta metoda była stosowana, dopóki Moran przypadkowo nie spotkała dr Szabolcs Márka, astrofizyka z Kolumbii. W tym czasie dr Márk wykorzystywał sztuczną inteligencję do znajdowania wzorców w ogromnych grupach danych astrofizycznych. Zaproponował zastosowanie podobnego procesu do identyfikacji płciowej poczwarek.



Po pierwsze, dr Márk i jego współpracownicy użyli skanera podczerwieni do stworzenia obrazów dużej liczby poczwarek. Następnie użyli tych obrazów, aby nauczyć algorytm komputerowy decydowania, czy poczwarka jest określana jako męska, żeńska, czy jeszcze nie uformowana. Umożliwia to również oddzielenie martwych od żywych stworzeń. Uczenie maszynowe automatycznie sortowało żywe poczwarki samców z innych, używając pęcherzyków powietrza lub dysz wodnych, aby wyeliminować niechciane osobniki. Tak więc indywidualnie muchy mogły być napromieniowane i uwalniane.



Sztuczna inteligencja powinna uprościć sterylizację samców w projektach takich jak ten w Senegalu. Być może znajdzie on zastosowanie przy innych gatunkach. Jeżeli definicja uczenia maszynowego rozróżniania płci może być zastosowana u innych owadów, np. u komarów, choroby takie jak malaria, czy denga mogą być również kontrolowane przez ludzi.



Mucha tse-tse należy do rodzaju owadów z much Glossinida. Żyją w tropikalnych i subtropikalnych regionach Afryki, zwykle w wilgotnych lasach i wzdłuż rzek. Zidentyfikowanych jest 21 gatunków tej muchy. Interesujące jest to, że jedynym zwierzęciem, którego mucha tse-tse nie atakuje, jest zebra. Zakłada się, że owady postrzegają ją jako migotanie czarno – białych pasków. Ustalono również, że muchy tse-tse zawsze atakują poruszające się obiekty, w tym także te mechaniczne.



Niektórzy zapytają, dlaczego całkowicie nie można wyeliminować much tse-tse. Niektórzy naukowcy uparcie do tego dążą, stosując promieniowanie gamma. Problem ma zostać rozwiązany w ciągu najbliższych trzydziestu lat. Wiele innych osób żywi przekonanie, że gdyby nie mucha tse-tse, ogromna różnorodność dzikiej fauny afrykańskiej już dawno ustąpiłaby miejsca stadom bydła.
 

 

 




Owady z powodu ocieplenia zjadają o 46 procent pszenicy więcej niż kiedyś. To 59 milionów ton rocznie

Amerykańscy naukowcy oszacowali straty w światowym rolnictwie od szkodników, których aktywność wzrośnie z powodu globalnego ocieplenia. Roczne straty plonu pszenicy, nawet gdy opracowane zostaną scenariusze ochronne, wyniosą 59 mln ton przy obecnej wielkości produkcji do 749,4 mln ton. Wraz z ryżem i kukurydzą straty wyniosą około 213 milionów ton. Badanie na ten temat opublikowano w czasopiśmie Science.

 

 

 

Globalne zmiany klimatu doprowadzą w szczególności do częstszych i intensywniejszych susz niebezpiecznych dla upraw. Ponadto ocieplenie może „przekształcić" mapę światowego rolnictwa, przesuwając granice regionów, w których klimat pozwala na uprawę niektórych gatunków roślin. Grupa Curtis Deutsch z Uniwersytetu w Waszyngtonie oceniła zwiększenie aktywności owadów, które badano w związku z ociepleniem klimatu i które wpływa na plony ryżu, kukurydzy i pszenicy (tj. trzy główne uprawy na około 4 miliardów ludzi). Według FAO w 2016 r. na świecie uprawiano 749,4 mln pszenicy, 740 mln ton ryżu i 1,06 mld ton kukurydzy.

 

 

„Spodziewamy się, że straty w uprawach spowodowane działaniem owadów wzrosną z dwóch powodów. Po pierwsze, ocieplenie wykładniczo zwiększa tempo metabolizmu u owadów. Po drugie, wszędzie, z wyjątkiem tropików, ocieplenie zwiększy tempo ich reprodukcji. W rezultacie będzie więcej owadów, które będą jeść więcej” – poinformowały służby prasowe uniwersytetu.

 

 

Naukowcy wykorzystali dane z poprzednich badań laboratoryjnych i uwagi na temat wpływu temperatury na metabolizm oraz reprodukcję 38 gatunków szkodników W szczególności, badania te wykazały, że jeśli szybkość metabolizmu stopniowo wzrasta do temperatury otoczenia, to tworzą się optymalne warunki do reprodukcji, po czym jej prędkość osiąga plateau lub maleje.

 

 

Naukowcy opracowali model dynamiki populacji według różnych scenariuszy zmian klimatycznych, łącząc te dane z danymi na temat wydajności i przewidywania wzrostu średniej globalnej temperaturze do 2050. Rozdzielczość geograficzna modelu pozwoliła im dokonać prognozy dla poszczególnych regionów. Okazuje się, że najbardziej wyraźny efekt ocieplenia nastąpi w regionach, gdzie klimat jest obecnie umiarkowany (na przykład „pas kukurydzy” w amerykańskim Środkowym Zachodzie i w Europie, gdzie roczna strata plonu pszenicy, utrzymując trend wzrostu temperatury, może przekroczyć 16 milionów ton).

 

 

Autorzy badania wykazali, że każdy dodatkowy stopień przyszłego ocieplenia doprowadzi do wzrostu rocznych strat plonów o 10 - 25 procent. Względnie bezpieczne scenariusz ocieplenia do dwóch stopni, co zakłada Porozumienie Paryskie z 2015, doprowadzi do utraty około 213 milionów ton rocznie, co zmniejszy wydajność upraw kukurydzy o 31 procent, ryżu o 19 procent, a pszenicy o 46 procent. Wpłynie to także na większość dzisiejszych głównych producentów tych roślin - na przykład USA, Chiny i Francję. Najbardziej wyraźny wpływ będzie to miało na pszenicę, podczas gdy ryż i kukurydza rosnące w cieplejszym klimacie, ucierpią mniej.

 

 

Według współautor badania Rosamonda Naylora, zwiększona aktywność owadów będzie wymagała rozwoju  technologii nowoczesnego rolnictwa, w tym pestycydów, stosowania GMO i praktyk, takich jak płodozmian, niedostępny dla wszystkich krajów, ale i tak przy takim zintensyfikowaniu  użycia rozmaitych środków owady będą górą.

 

 

W komentarzu do badania, opublikowanym w czasopiśmie Science, Markus Riegler z Uniwersytetu Western Sydney zauważa, że ​​model autorów ww. badania mógł zlekceważyć inne czynniki straty plonów. Na przykład pominięto fakt, że wiele owadów, w tym samym czasie przenosić będzie niebezpieczne patogeny w uprawach. Z drugiej strony, ocieplenie wpłynie niewątpliwie również na naturalnych wrogów owadów.

 

 

Wcześniej, inna grupa naukowców dowiodła, że jeśli ludzkość nie zacznie podejmować kroków w celu przeciwdziałania zmianom klimatu do roku 2035, nie będzie w stanie bezpiecznie ograniczyć wzrostu średniej globalnej temperatury do dwóch stopni Celsjusza. I nawet jeśli ludzkość wypełni Porozumienie Paryskie, średnia temperatura na Ziemi może nadal wzrastać o 3-4 stopnie z powodu nieodwracalnych procesów klimatycznych, które spowodują ocieplenie.