Lipiec 2018

Składnik marihuany przedłużył życie myszy z rakiem trzustki

Naukowcy byli w stanie niemal trzy razy wydłużyć długość życia myszy laboratoryjnych, które cierpiały na raka trzustki, stosując kombinację chemioterapii i kanabidiolu.

 



Według naukowców z Wielkiej Brytanii, Australii i Włoch, kanabidiol (CBD) blokuje aktywność receptorów GPR55, które mogą gromadzić się w tkankach nowotworowych. Naukowcy uważają, że ten efekt można powtórzyć u osób poddawanych chemioterapii. Praca została opublikowana w czasopiśmie Oncogene.



Kanabidiol jest jednym z głównych kannabinoidów zawartych w konopiach. Nie posiada właściwości psychoaktywnych, jak w przypadku innych składników roślinnych, tj. tetrahydrokannabinol (THC). CBD stosuje się w kilku rodzajach leków, w tym lekach przeciwbólowych i przeciwzapalnych. W czerwcu 2018 roku FDA zatwierdziła stosowanie leku na podstawie kanabidiolu, przeznaczonego dla dzieci z ciężką padaczką.



Kanabidiol łagodzi wiele skutków ubocznych chemioterapii, na przykład zmniejsza nudności. Autorzy nowej pracy sugerowali, że zażywanie CBD może również wzmocnić działanie leków stosowanych w chemioterapii. Środek testowano na myszach z onkologiczną chorobą trzustki. Jest to jeden z bardzo agresywnych typów nowotworów. Rozwija się szybko, a zwalczany często nawraca.



Naukowcy przeprowadzili szereg eksperymentów w tkankach ludzkich guzów trzustki, a 26% znaleziono w próbkach wielu receptorów GPR55. Receptor współdziała z roślinnym i syntetycznymi kanabinoidami, a także z endogennymi l-a-lizofosfatidilinozitolom (LPI) - ten ostatni związany jest z rozwojem wielu rodzajów raka.



Za pomocą kanabidiolu naukowcy zablokowali aktywność GPR55 u zwierząt laboratoryjnych podatnych na rozwój raka trzustki. Myszy podzielono na cztery grupy. Dziesięć gryzoni otrzymywało tylko kannabidiolu, osiem - tylko chemioterapeutyczną gemcytabinę, a siedem - oba środki. Dziewięć myszy otrzymało placebo. Zwierzęta w grupie z placebo żył średnio 19 dni po rozpoczęciu eksperymentu, a myszy w pierwszych dwóch grupach - 25 i 28 dni odpowiednio. Najdłużej trwały myszy, które otrzymały oba leki. Tam średnia długość życia podczas eksperymentu wynosiła prawie 53 dni.



Według naukowców, blokowanie GPR55 nie pozwoliło komórkom nowotworowym rozwinąć oporność na chemioterapię. Aby dowiedzieć się, czy kanabidiol pomaga ludziom, potrzebujemy badań klinicznych z dużą liczbą uczestników. Naukowcy uważają, że stosunkowo łatwo jest przeprowadzić je w Wielkiej Brytanii. W tym kraju można używać CBD do celów medycznych. Wcześniej naukowcy sugerowali diagnozowanie raka trzustki podczas analizy moczu.
 




Startupy zaczęły hodować mięso myszy dla wegetariańskich kotów

Ostatnio coraz więcej osób myśli o swojej niechęci do jedzenia mięsa zwierząt. To dało początek popularnym startupom, które hodują mięso w laboratoriach z komórek zwierzęcych. Ryan Betenkork poszedł dalej. Jego firma produkuje mięso dla zwierząt domowych.

 



Wszystko zaczęło się od tego, że wegetarianin Ryan Betenkort zdecydował, że nie da swojemu psu tego, czego sam by nie jadł. Wiemy, że psy i koty są drapieżnymi zwierzętami. Kochają mięso innych zwierząt. Ryan Betenkor nie może dać go swojemu psu. Z tego powodu postanowił założyć startup Wild Earth, który zajmuje się tworzeniem karmy dla zwierząt domowych.



Laboratorium Wild Earth zajmuje się uprawą mięsa myszy. Ryan Betenkort uważa, że jest ono doskonałe dla zwierząt domowych. Z kolei technologiczny potentat Peter Thiel już ogłosił, że chce zainwestować w startup nieco mniej niż pół miliona dolarów.



Wkrótce zwierzęta domowe wegetarian będą mogły adoptować styl życia swoich właścicieli. W tym wszystkim jest tylko jeden problem. Firmy zajmujące się hodowlą mięsa krów i kur są niezadowolone z pojawienia się na rynku Ryana Betenkarta i jego Wild Earth. Uważają, że to odstraszy potencjalnych nabywców „mięsa laboratoryjnego" produkowanego dla ludzi. Konsumenci mogą zacząć kojarzyć całe mięso z laboratorium z karmą dla zwierząt.
 




Odkryto powiązanie między pasożytem kota a skłonnością przedsiębiorców do ryzyka

Skłonność biznesmenów do ryzyka i infekcja toksoplazmy, charakterystyczna dla pasożyta kociego,mogą być ze sobą powiązane. Wniosek ten został wyciągnięty przez międzynarodowy zespół naukowców, którego wyniki zaprezentowano na łamach Proceedings of the RoyalSociety B.

 



Toxoplasma gondii jest jednokomórkowym pasożytem, którego nosicielem końcowym są najczęściej przedstawiciele rodziny kotów. Istnieją przesłanki wskazujące na to, że nawet jedna czwarta ludzi na świecie może też się tym zarazić. Zwykle infekcja przebiega bez widocznych objawów, ale w niektórych przypadkach może jej towarzyszyć ból głowy i stan podobny do przeziębienia.



Pośrednim gospodarzem toksoplazmy są zazwyczaj gryzonie. Zmieniają one wówczas swoje zachowanie. Zainfekowane nie boją się kotów, co pozwala pasożytowi z dużym prawdopodobieństwem dostać się do ciała drapieżnika. Istnieje hipoteza, że pasja niektórych ludzi dla kotów może być również związana z faktem, że są one zarażone toksoplazmą. Pasożyt może znajdować się w ludzkim ciele, jeśli jesz mało smażonego lub nieprzetworzonego mięsa lub gdy masz bliskie kontakty z odchodami tych zwierząt.



W nowej pracy autorzy postanowili zbadać, jak mogą zmieniać się zachowania osób z toksoplazmozą. W pracach wzięło udział 1500 studentów i 200 słuchaczy kursów kierunków biznesowych. Średnio toksoplazmę stwierdzono u 22% osób. Prawdopodobieństwo wykrycia wśród zarażonych uczniów osób uczących się w specjalnościach związanych z biznesem było o 40% wyższe niż ogólnie wyliczona średnia. Prawdopodobieństwo znalezienia osób, które już zaczęły robić interesy w praktyce wśród zarażonych uczestników kursu, było o 80% wyższe od średniej.



Autorzy zauważają, że organizacja biznesowa jest ryzykownym przedsięwzięciem, a wiele osób nie odniesie sukcesu i będzie miało trudności finansowych w przyszłości. Naukowcy zamierzają kontynuować badania i spróbują znaleźć inne zmiany w zachowaniu. W szczególności chcą sprawdzić, czy istnieje powiązanie między toksoplazmozą a tendencją do konserwatyzmu i porównać udziały odnoszących sukcesy przedsiębiorców wśród osób zdrowych i zarażonych pasożytami.
 




Trzmiele mogły przybyć do Islandii na statkach Wikingów

Zespół z Arktycznego Uniwersytetu Federalnego oraz Federalnego Centrum Badań Kompleksowych Arktyki przeprowadzili badanie fauny Islandii na przykładzie pszczół. Owady te są niezbędne do normalnego funkcjonowania ekosystemów i rolnictwa, w tym do uprawy traw na północy. Wyniki pracy opublikowano w czasopiśmie ZooKeys.

 



Pochodzenie flory i fauny Islandii nie zostało dostatecznie zbadane. Wielu naukowców uważa, że wszystkie gatunki żywych istot przybyły na wyspę stosunkowo niedawno po zakończeniu epoki lodowcowej. Inni uważają, że niektóre żywe organizmy mogły przetrwać epokę lodowcową na tej wyspie, na przykład w ciepłych obszarach w pobliżu gorących źródeł.



Nowoczesne metody genetyczne pozwoliły uzyskać nowe dane, aby rzucić światło na rozwiązanie tej zagadki. Badania potwierdziły, że większość gatunków islandzkich trzmieli pojawiła się na wyspie dopiero niedawno. Są to przedstawiciele linii genetycznych, które są szeroko rozpowszechnione w Eurazji. Jednak jeden z gatunków, trzmiel (Bombus jonellus), jest reprezentowany w Islandii przez dwie linie genetyczne, z których jedna wskazuje na bardziej starożytne pochodzenie.



Według naukowców, trzmiele te mogłyby dostać się do Islandii wraz z Wikingami. W tym historycznym okresie na północnym Atlantyku pływała dość duża liczba statków, które mogły przewozić małe stworzenia. Wraz z Wikingami na Wyspie osiedlały się nie tylko pszczoły, ale także małe ssaki. W Orkadach rozpracowano linię genetyczną myszy domowych.
 

 

 




Naukowcy przetestowali urządzenie do chwytania zwierząt głębinowych

Nowy podwodny manipulator może pracować pod ogromną presją i delikatnie łapać nawet najbardziej miękkich mieszkańców głębin.

 



Dotychczas niemożliwe było chwytanie miękkich i bezkształtnych stworzeń na wielkiej głębokości. Eksperci uważają, że ocean może ukrywać około miliona nieznanych gatunków. Naukowcy muszą obserwować ich przez komory bezzałogowych okrętów podwodnych lub zbierać  stworzenia za pomocą ostrzy, skrobaków lub chwytając je w sieci. Jednak mieszkańcy głębin często są miękko zbudowani, a więc po prostu nie da się ich ruszyć bez spowodowania uszkodzeń i dlatego biolodzy morscy często mają do czynienia tylko z ich fragmentami, na przykład z pojedynczymi mackami lub twardymi dziobami głowonogów.



Są inne sposoby ich odławiania, na przykład poprzez zasysanie zwierząt przez specjalnie skonstruowaną fajkę, ale takie metody są bardzo niewygodne. Wszystkie te problemy zachęciły zespół naukowców z Uniwersytetu Harvarda i innych amerykańskich uniwersytetów do stworzenia absolutnie niesamowitego narzędzia do zbierania fauny morskiej. Informacje na ten temat opublikowano w czasopiśmie Science Robotics.



Aby zapewnić niezawodne działanie przy ogromnym ciśnieniu, liczba części w manipulatorze jest zminimalizowana, a wiele z nich wydrukowano na zwykłej drukarce 3D. Mechanizm pracy opiera się na geometrii konstrukcji, zaczerpując wiele z zasad orgiami. Jeden silnik napędza pięć „płatków”, dzięki czemu delikatnie i bezpiecznie można pobrać próbkę, zamykając ją wewnątrz wydrążonego dwunastościanu.



Autorzy przetestowali swój wynalazek w akwarium, skutecznie łapiąc meduzę. Następnie manipulator został umieszczony na zdalnie sterowanym aparacie głębokowodnym i przetestowany w rzeczywistych warunkach, podnosząc z głębokości 500-700 metrów meduzy i kalmary. Wkrótce twórcy obiecują przedstawić jeszcze bardziej solidną wersję z metalowymi „płatkami" zdolnymi wytrzymać ciśnienie kilku kilometrów pod wodą.
 




Joga z kozami dla zdrowia i nastroju: nowy trend fitness podbija świat

W Kalifornii odbyły się coroczne prezentacje, które aktywnie zyskują popularność w USA, jako nowy rodzaj fitness - joga z kozami.

 



Kozy są przyjaznymi, ciekawskimi i bardzo aktywnymi zwierzętami, dlatego chętnie stają się pełnymi uczestnikami zajęć jogi.



Wskakują na plecy ludzi, przeżuwają włosy, brody, a nawet liżą ich twarze. I wielu twierdzi, że taka terapia jest bezcenna, ponieważ pozwala naprawić skołatane nerwy i pozbyć się stresu.



Nawiasem mówiąc, na farmach kozy są wykorzystywane do zmniejszenia nerwowości koni przed wykonywaniem skoków.



Podczas zajęć jogi, kozy stwarzają dodatkowe obciążenie, które może być przydatne w wykonaniu niektórych asan.



„To wspaniały sposób wymiany energii dla osoby, która kocha zwierzęta i ćwiczy jogę" – tłumaczy instruktor Beta Wolf.




Zapach kawy zwiększa zdolności intelektualne

Naukowcy doszli do bardzo nietypowych wniosków. Ich zdaniem zapach kawy przyczynia się do wzrostu zdolności intelektualnych, umożliwiając w szczególności lepsze radzenie sobie z zadaniami algebry.

 



Wiadomo, że ludzie, którzy piją kawę w dużych ilościach, częściej dożywają wieku stu lat niż ci, którzy w ogóle nie piją tego napoju. Uważa się, że kawa zmniejsza ryzyko chorób sercowo - naczyniowych, cukrzycy i otępienia. To stwierdzenie dotyczy również osób starszych, które nie powinny nadużywać napoju. Oczywiście wszystko jest w porządku przy zachowaniu umiaru.



Kawa ma niezwykły wpływ na zdolności intelektualne człowieka. Wielu czytelników zapewne zauważyło, że filiżanka tego napoju orzeźwia rano i pomaga skoncentrować się na rozwiązywaniu codziennych problemów. Powodem tego jest kofeina, alkaloid typu purynowego, znany również jako środek psychostymulujący. Jego zastosowanie prowadzi do stymulacji ośrodkowego układu nerwowego, wzmocnienia czynności serca i przyspieszenia tętna.



Teraz naukowcy z Stevens Institute of Technology w Stanach Zjednoczonych ujawnili kolejną ciekawą właściwość kawy. Okazało się, że nawet aromat samej kawy może poprawić wydajność intelektualną. Wnioski, naukowcy opublikowali w czasopiśmie MedicalXpress.



W eksperymencie wzięło udział około stu studentów, którzy mieli rozwiązać dziesięć zadań z algebry. Zostali oni podzieleni na dwie grupy, które były zaangażowane w różne zespoły odbiorców. Jeden wyczuwał zapach kawy, a drugi był go zupełnie pozbawiony. Jak się okazało, średnia wydajność wśród uczniów z pierwszej grupy była wyższa, mimo że w ich przypadku używano substancji smakowo –zapachowej niezawierającej kofeiny.



Wcześniej inna grupa badaczy ujawniła bardzo ciekawy związek między inteligencją, a aktywnością seksualną u osób starszych. Wyniki pokazały, że osoby, które częściej uprawiają seks, pomyślnie przechodzą testy werbalne i wizualne.

 

 




W japońskiej Wakayama koty wyczuły trzęsienie ziemi na dziesięć sekund przed wystąpieniem wstrząsów

Dnia 18 czerwca 2018 roku nastąpiło potężne trzęsienie ziemi w japońskiej prefekturze Osaka. Wstrząsy odczuwalne były w sąsiedniej prefekturze Wakayama, gdzie w mieście o tej samej nazwie funkcjonuje Cat Cafe.

 


Kamery zarejestrowały w lokalu ciekawe zjawisko. Około 10 sekund przed trzęsieniem ziemi przestraszone koty zaczęły miauczeć i nerwowo poruszać się po pomieszczeniu.



Potem obiekty  i przedmioty w kawiarni zaczęły się kołysać. Na tej podstawie po raz kolejny stwierdzono, że zwierzęta mogą wyczuwać fale zwiastujące trzęsienie ziemi, które nie są wyczuwalne dla ludzi, informuje portal HuffPost.

 

 




Jajka afrodyzjaki z THC znoszone przez przepiórki karmione nasionami konopi i marihuany

Potrzeba, jak to się popularnie mówi, jest matką wynalazków. Hodowla przepiórek wiąże się zwykle z pozyskiwaniem jajek, które w opinii wielu ludzi, uchodzą za afrodyzjaki. Taki pokarm powinien znaleźć się w każdym domu. Jeden z właścicieli drobiu ozdobnego w Polsce, gdzie uprawianie konopi jest mocno ograniczone, wpadł na niesamowity pomysł przy lekko nakrapianej imprezie, aby dowartościować ostatecznie pozyskany produkt.

 



Uruchomienie projektu poprzedzone było eksperymentami na kurach. Odizolowane nieloty karmione były wyłącznie liśćmi i pączkami konopi. Doświadczeniem objęto dziesięć osobników i efekt był zadowalający. Okazało się, że jajka znoszone przez kury, mają wspaniałe właściwości i cieszą się dobrą opinią wśród nabywców.



Podobnie zareagowali klienci, którzy konsumują jajka, pozyskane od przepiórek, które są karmione w podobny sposób. Dedykowane są one odbiorcom na szczególne okazje. Jajka po spożyciu działają przyjemnie i relaksująco. Obecność tetrahidrokannabinolu (THC) jest bardzo niska, ale efekty są zauważalne. Przepiórki również sprawiają wrażenie zadowolonych i lepiej się niosą.




Na Białorusi w dwóch akwenach odkryto meduzy pochodzące z Ameryki Południowej

Meduzy słodkowodne to małe stworzenia. Wielkość dorosłych osobników wynosi mniej niż dwa centymetry, więc znalezienie ich w wodzie nie jest łatwe. Ostatnio jednak eksperci odkryli je w kanale wioślarskim w Brześciu, a potem także w zbiorniku Muchawiec na Białorusi.

 


Pierwszych takich odkryć dokonywano w latach osiemdziesiątych. Najpierw w Londynie. Ojczyzną meduz słodkowodnych jest Ameryka Południowa. Jak stworzenia trafiły do Brześcia? Niektórzy uważają, że za sprawą akwarystów, gdzie meduzy występują w akwariach w środowisku glonów i roślin wodnych. Inni twierdzą, że zwierzęta na Białoruś przypadkowo przywlekli sportowcy, używający sprzętu wodniackiego.



Meduzy w białoruskim kanale czują się znakomicie i mnożą się na potęgę. Sprzyjają im warunki, tj. łatwy przepływ, czysta woda i wystarczająco wysoka temperatura. Rodzi się pytanie, czy meduzy mogą trafić do innych akwenów, np. do Bugu, który płynie do Polski?
 

Białoruscy biolodzy uważają, że szanse są marne. W innych zbiornikach może być dla nich zbyt zimno. Te w Brześciu dożyją prawdopodobnie do jesieni i być może pojedyncze osobniki przetrwają w najgłębszych miejscach, gdzieś przy dnie, ale w przyszłym roku już ich nie będzie.

 


Meduzy słodkowodne są bezpieczne dla ludzi, a ich obecność jest wskaźnikiem czystości wody, w której może występować trochę glonów, ale na pewno nie ma bakterii z grupy coli. W ostatnich latach często odnotowuje się biologiczne niespodzianki. W brzeskich wodach żyje amerykański rak pręgowaty, a od co najmniej pięciu lat rozwija się populacja ślimaków krymskich. Każdego roku trafia się nowe ekologiczne znalezisko.