Czerwiec 2018

Co za stworzenie wyrzuciły na brzeg bałtyckie fale?

Fotograf Alexander Sokolov udostępnił na Facebooku zdjęcie martwego zwierzęcia znalezionego na wybrzeżu na Łotwie. W opinii autora są to zwłoki dużego jelenia, pisze TVNET.

 

 

„Wczoraj wyszedłem na morze i znalazłem zwłoki jelenia w okolicy Lilaste, leżące w nienaturalnej pozycji i miałem wrażenie, że mają one wyraźnie długą szyję. Fotografię opublikowałem na Instagramie. Podpisałem zdjęcie, że może to być żyrafa".

 

Alexander był zaskoczony, gdy otrzymał około 50 komentarzy od ludzi, którzy uwierzyli mu na słowo i byli zaskoczeni, że żyrafa mogła utonąć w łotewskich wodach.

 

„Oglądając zdjęcie niemal wszyscy byli pewni, że to naprawdę żyrafa! Powinienem był napisać, że znalazłem afrykańskiego słonia!"- szydzi fotograf.

 

„Sądząc po zdjęciu - to łoś, którego nie oszczędził czas”- wyjaśniła przedstawicielka Departamentu Ochrony Przyrody Maja Rena. Łoś jest dobrym pływakiem i często znajduje się w pobliżu zbiorników wodnych, ponieważ szuka nie tylko jedzenia, ale także chłodu. Jednak prąd i fale mogły być silniejsze niż ogromne zwierzę. W tym roku zdarzały się już przypadki, gdzie ludzie znajdowali utopionego dzika, łosia i niedźwiedzia. Zgodnie z prawem europejskim uprzątniecie ścierwa zwierzęcia dzikiego lub domowego jest zadaniem samorządu. Jeśli znajdziesz się w takiej sytuacji, powinieneś skontaktować się z lokalnymi władzami".

 




Nagranie z kokpitu: niedźwiedź wybiegł na drogę tuż przed samochodem

Kierowca niespodziewanie natknął się na niedźwiedzia w południowej części wyspy Saaremaa w Estonii. Drapieżnik został nagrany na wideo za pomocą wbudowanej kamery samochodu, a Egon Sepp, ojciec nowej estońskiej gwiazdy Udo Sepp, udostępnił nagranie w sieciach społecznościowych.

 



Według Egona, niezdarne zwierzę było widziane 20 kilometrów od miejscowości Jarve. Latem ubiegłego roku pojawienie się niedźwiedzia na Saaremaa wywołał wiele emocji wśród mieszkańców, ponieważ ostatni raz taki przypadek odnotowano sześćdziesiąt lat temu.





Czym karmić gryzonie?

Gryzonie to częsty wybór miłośników zwierząt, który nie dysponują wolnym czasem lub odpowiednimi warunkami, by zaopiekować się psem lub kotem. Chociaż opieka nad tymi małymi pupilami jest stosunkowo łatwa, należy trzymać się zaleceń specjalistów, by gryzoń cieszył się dobrym zdrowiem. W tym kontekście bardzo ważne jest prawidłowe żywienie. Jakie warunki powinna spełniać dobra karma dla myszy, chomików, szczurów i podobnych zwierzątek? Czego powinny one unikać w jadłospisie?

Czym karmić gryzonie?

 

Optymalny pokarm dla myszy, szczurów i innych gryzoni

Obecnie żywienie gryzoni jest stosunkowo łatwe. Karma dla myszy i innych gryzoni jest powszechnie dostępna w sklepach, również internetowych. Znajduję się tam kombinacja zbóż, ziaren i innych składników przygotowana przez specjalistów w laboratoriach i spełniająca wymagania poszczególnych gatunków. Jeśli w domu trzymamy więcej niż jednego gryzonia, możemy zdecydować się na uniwersalną mieszankę, jednak wcześniej warto sprawdzić, czy zawiera odpowiednie proporcje czystego białka, tłuszczów, włókien, składników mineralnych i innych ważnych substancji. Istotny jest stały dostęp do pokarmu, ponieważ w przypadku gryzoni bardzo ważne jest ścieranie siekaczy.

 

Czy ser to rzeczywiście ulubiona karma dla myszy?

Według stereotypu ulubiona przez futrzaki karma dla myszy to ser. Rzeczywiście, nic nie stoi na przeszkodzie, by zaserwować go gryzoniowi jako przekąskę. Większość gatunków gryzoni zadowoli się także kawałkami jabłka czy warzyw. Myszy mogą dodatkowo otrzymać gotowane jajka, a nawet mięso, ale nie są to odpowiednie produkty dla świnek morskich.

 

Czego gryzonie nie powinny jadać?

Opiekunowie zwierząt często mają tendencję do ich rozpieszczania, przy okazji mierząc je swoją miarą. Niestety słodycze, chipsy i inne słone produkty, podobnie jak owoce cytrusowe to nieodpowiednia karma dla myszy, chomików i innych gryzoni. Nieprawidłowa dieta grozi naszym podopiecznym chorobami układu pokarmowego, dlatego nie mając pewności, jaki przysmak możemy podać małemu futrzastemu przyjacielowi, najlepiej skonsultować się z weterynarzem.

 

 

 

 




W grobowcu chińskiego cesarza znaleziono nieznane stworzenie

Czternaście lat temu w 2004 r. naukowcy badali grób cesarza Qin Shihuang, który znajduje się w prowincji Shaanxi. W obiekcie znaleziono nie tylko ludzkie szczątki, w tym cesarza i jego babki, ale także szkielety zwierząt, tj. lamparty. Uczeni przez wiele lat aż do teraz nie byli w stanie zidentyfikować właściciela jednej z czaszek.

 



Prawdę odkryli specjaliści z University College w Londynie. Ustalili, że kości głowy należały do wymarłych gatunków gibonów, którym naukowcy nadali nazwę Junzi imperialis.



Istoty te niewiele się różniły od współczesnych gibonów. Ważyły około 6 kilogramów, odżywiały się także owocami, jajami ptaków, liśćmi i owadami. Eksperci nie są w stanie podać dokładnej przyczyny wyginięcia, ale podejrzewają, że zwierzęta te zostały wytrzebione. W dawnych czasach, zdaniem członkini zespołu badawczego Helen Chatterjee, gibony zamieszkiwały duże obszary, ale ludzie zawężali siedliska tych stworzeń. W skutek tych destrukcyjnych działań zniknęły one całkowicie z powierzchni Ziemi.




Dzikie pszczoły przyciąga niebieski

Amerykańscy biolodzy odkryli, że dzikie pszczoły przy wyborze kwiatu do zapylania używają głównie tych fotoreceptorów, które są wrażliwe na niebieski, więc niebieskie kwiaty przyciągają je bardziej niż inne. W takim przypadku receptory działające w zielonej i ultrafioletowej części widma nie mają wpływu na wybór. Efekt ten jest szczególnie silny, jeśli kwiat jest nie tylko niebieski, ale także fluoryzuje w tym samym obszarze widma - piszą naukowcy w Journal of Comparative Physiology A.

 



Kolor jest jedną z głównych zachęt, których używają owady zapylające, aby wybrać kwiat, który im odpowiada podczas zbierania nektaru. Na przykład w narządach wzroku pszczół znajdują się trzy typy światłoczułych receptorów, które działają w różnych obszarach spektrum: ultrafioletowego, zielonego i niebieskiego. Wiadomo, że receptory te mogą działać niezależnie od siebie: na przykład przy wyborze kwiatu pszczoła może polegać tylko na wzbudzeniu niebieskich receptorów. Jednak żadne analogiczne dane dotyczące pozostałych dwóch typów fotoreceptorów nie były znane.



Amerykańscy biolodzy z Uniwersytetu Oregon pod kierunkiem Sujaya Rao przeprowadzili badania w terenie, aby ustalić, czy dzikie pszczoły i trzmiele w doborze danych kwiatowych pochodzących z innych rodzajów fotoreceptorów, odpowiadają na kolorowe bodźce w różny obszarach widma widzialnego. W tym celu naukowcy zastosowali jedenaście pułapek fluorescencyjnych z jednokolorowymi płytkami przyciągającymi owady, przypominającymi płatki kwiatów.



Płytki te były barwione za pomocą specjalnych farb tak, żeby mogły także emitować światło o określonej długości fali, dzięki fluorescencji po absorpcji UV. Maksymalna fluorescencja w tym przypadku była albo w niebieskim obszarze widma (400-480 nanometrów), albo w zieleni (510-540 nanometrów).



Badania przeprowadzono w terenie. Pułapki w różnych kolorach zostały umieszczone na polach, na których występuje kilka gatunków dzikich pszczół i trzmieli, poszukujących kwiatów do zbierania nektaru. W wyniku kilku eksperymentów porównawczych naukowcy odkryli kilka wzorców. Po pierwsze, wydaje się, że pszczoły i trzmiele odpowiadały wyłącznie na niebieski kolor (różne odcienie), natomiast do czysto zielonych pułapek, które pobudzają tylko „zielone” fotoreceptory i żadne inne, owady praktycznie nie zaglądały. Prawdopodobnie receptory tego typu nie są wykorzystywane przez pszczoły do poszukiwania nektaru.



Jeśli chodzi o niebieskie pułapki, ich atrakcyjność dla pszczół wzrasta mocno, jeśli nie tylko odbijają światło w niebieskiej części spektrum, ale także fluoryzują w tym obszarze. Efekt ten został już zaobserwowany u poszczególnych gatunków trzmieli, a nowe badanie potwierdziło te wyniki, wspierając obserwacje dokładniejszymi i bardziej wiarygodnymi danymi. Ten efekt, naukowcy tłumaczą faktem, że fluorescencja podekscytuje wyłącznie niebieskie fotoreceptory na tle zielonych traw, pąków i liści.



Ponadto naukowcy przeprowadzili bardziej szczegółowe badania dotyczące aktywacji niebieskich receptorów. Okazało się, że przede wszystkim pszczoły przyciąga barwa w zakresie długości fal od 430 do 490 nanometrów, a zakres od 400 do 430 nanometrów jest mniej atrakcyjny dla owadów.



Biolodzy podkreślają, że szczegółowa analiza charakterystyk widmowych fotoreceptorów trzmieli i ich stosunek do zachowań owadów pomoże w rozwoju skutecznych narzędzi do zarządzania dzikimi populacjami owadów. Niemniej jednak w przyszłości potrzebne będą bardziej szczegółowe badania ilościowe dla pszczół poszczególnych gatunków.



Zabarwienie kwiatu nie jest jedynym bodźcem, który pomaga trzmielom w wyborze odpowiedniego kwiatu. Na przykład, ostatnio brytyjscy biolodzy pokazali, że trzmiele kierują się również termicznym wzorem na płatkach. Oceniają kolor i dystrybucję zapach z jego powierzchni. W wyborze odpowiedniej rośliny decydują z pewnością te dwa czynniki.




Biedny bocian przez tydzień nie mógł jeść i pić z powodu kawałka gumy na dziobie

Około tygodnia temu tysiące ludzi w Indiach było zdziwionych, gdy na portalach społecznościowych ujrzeli przerażające zdjęcia czarnego bociana z kawałkiem gumy, przyklejonej do dzioba.

 



Zdjęcia biednego ptaka wykonał indyjski ornitolog Manoj Nair, który fotografował ptaki na bagnach w pobliżu dużego miasta Gurgaon w stanie Haryana. Oczywistym jest, że przemysłowe śmieci przedostały się z miasta na dziki teren, a bocian w poszukiwaniu jedzenia utrafił dziobem gumę, która szczelnie utknęła tam, gdzie nie powinna.



Czarny przedmiot unieruchomił dziób i bocian nie mógł jeść ani pić. Zszokowani ludzie dotarli do urzędników, zajmujących się dziką przyrodą i wysłali oddział, aby wyszukał i złapał nieszczęsnego ptaka. Głównym problemem było to, aby ustalić, ile stworzenie męczyło się w tym stanie. Niektórzy uważali, że co najmniej tydzień. Zwierzę mogło wkrótce umrzeć z głodu oraz odwodnienia, jeśli nie zostałoby w porę odnalezione.



„Jak zwykle odwiedziłem te bagna, aby fotografować ptaki" - opowiada ornitolog Manoj Nair. „Kiedy fotografowałem tego czarnego bociana, początkowo nie zauważyłem, że na dziobie miał coś czarnego. Może mi się wydawało, że tam jest jakiś czarny plastik. Byłem bardzo zdenerwowany i natychmiast opublikowałem zdjęcie w Internecie na stronie ornitologów. Temat chwycił i obraz rozprzestrzenił się w sieci."



W akcji poszukiwawczej na ogromnym obszarze brały udział cztery zespoły ludzi, którzy musieli ciężko pracować. Po kilku godzinach pracy szczęście się do nich uśmiechnęło. Bocian został znaleziony i odłowiony.



„Kiedy go znaleźliśmy, był tak słaby, że nie mógł latać" - mówi Pankaj Gupta, członek Delhi Bird Foundation. „Początkowo myśleliśmy, że to kawałek plastiku, ale to była czarna guma i natychmiast łatwo ściągnęliśmy ją z dzioba".



Po akcji ratunkowej ptak został nakarmiony i sprowadzony do Sultanpur - parku narodowego i rezerwatu ptaków w stanie Uttar Pradesh.



„Jesteśmy bardzo wdzięczni urzędnikom, którzy szybko zorganizowali akcję ratowania tego bociana i wszystkim indyjskim miłośnikom ptaków, którzy nas wspierali" - mówi Pankaj Gupta.



Gupta ma również nadzieję, że historia z bocianem pomoże zwrócić uwagę na zanieczyszczenie bagien w pobliżu Gurgaon i ochroni ten region, w którym żyje wiele zwierząt.



Czerwononogi bocian czarny lub azjatyckie żabiru (Ephippiorhynchus) osiąga długość ciała 130-150 centymetrów, a rozpiętość skrzydeł wynosi 230 centymetrów. Jest to jedyny gatunek bocianowatych, żyjących w południowej i południowo-wschodniej Azji. Żabiru wpisane są do Czerwonej Księgi. W Indiach jest ich wiele, ale w Australii uważane są za gatunek zagrożony wyginięciem.


 

 




U rzadkich gatunków płazów w Indiach odkryto śmiertelny grzyb Bd

Bakteria grzybów Bd, która zabiła około 200 gatunków płazów na całym świecie, jest obecnie rejestrowana u zagrożonych wyginięciem płazów w Indiach. Donoszą o tym naukowcy z University of Plymouth (Wielka Brytania) w czasopiśmie Royal Society Open Science.

 



Dendrobatidis Batrachochytrium (BD w skrócie) to grzyb, który powoduje śmiertelną chorobę skóry płazów chitridiomikozę (chytridiomycosis). Patogen jest szeroko rozpowszechniony w Australii, Europie, Ameryce Północnej i Południowej. Doprowadził już do wyginięcia wielu rzadkich gatunków żab, na przykład, żaby Darwina i rzekotki ecnomiohyla rabborum.



Patogen Bd występuje również w Azji, ale, według autorów badania, niewiele przeprowadzono testów w tym regionie świata. Po raz pierwszy grzyb został znaleziony w 2011 roku w Ghats - pasmo górskie w zachodniej części subkontynentu indyjskiego, które jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. To miejsce jest uznawane za jedno z ośmiu najbardziej „gorących punktów" różnorodności biologicznej. Tylko w tym rejonie żyje około 180 gatunków płazów. Niektóre z nich są na skraju wyginięcia.



W najnowszym badaniu naukowcy odkryli „grzyba-zabójcę” Bd u takich rzadkich gatunków z Ghats, jak ropucha Xanthophryne tigerina, która ma charakter endemiczny, czy u płaza Fejervarya cf. sahyadris. Na razie nad chitridiomikozą można jeszcze zapanować, ale naukowcy ostrzegają, że konieczne jest ścisłe monitorowanie sytuacji, aby zapobiec rozwojowi czarnych „scenariuszy".



W sumie zespół badawczy kierowany przez Christophera Thorpe odwiedził 13 miejsc na różnych wysokościach w północnej części zachodniego Ghats i przetestowane 118 osobników, reprezentujących 21 gatunków. U 79% procent płazów stwierdzono pozytywny wynik dla Bd. Uczeni odkryli również, że intensywność infekcji w strefie przybrzeżnej, gdzie temperatura powietrza była wyższa, była znacznie niższa. Teraz i w przyszłości obszar ten może stać się przystanią dla rzadkich płazów, co może spowolnić rozprzestrzenianie się zarazy.

 

 




Niedźwiedzi bieg po plaży na Sachalinie

Dorosły niedźwiedź brunatny biegał wzdłuż wybrzeża w pobliżu wioski Wzmorje na Sachalinie.  Zdarzenie obserwowało wielu ludzi. Drapieżnik został sfilmowany. O zdarzeniu informuje redakcja SakhalinMedia.

 



Według naocznych świadków niedźwiedź „uprawiał sport" w porze lunchu, w przybliżeniu w odległości około 3-5 km od wspomnianej wioski. Niepokój wzbudza fakt, że zwykle w tym akurat miejscu odpoczywali plażowicze. Na szczęście tym razem nikogo tam nie było.



Niedźwiedź mógł dojść do miejsca, w którym byli ludzie, ale, według jednego ze świadków, „zwierzę sprawiało wrażenie bardzo przerażonego i postanowiło szybko zejść z widoku”.



„Ja z moim przyjacielem się nie baliśmy, bo siedzieliśmy w samochodzie. Szczerze mówiąc, my, wręcz przeciwnie, byliśmy zachwyceni i zaskoczeni, ponieważ po raz pierwszy widziałem tak blisko dorosłego niedźwiedź. Ponadto biegł on jakby galopem jak koń …” - opowiada naoczny świadek .



O tej porze roku niedźwiedzie są bardzo aktywne i dlatego często spotykają się z ludźmi. Na przykład w Europie władze Estonii, gdzie w lasach żyje wiele tych drapieżników, wezwały mieszkańców do zachowania szczególnej ostrożności w tym zakresie.




Pytony doskonale orientują się w terenie

Naukowcy odkryli, że pytony są w stanie znaleźć drogę do domu z odległości 20 kilometrów. Jednak wciąż nie wiadomo, do czego dokładnie te gady się odnoszą przy wyborze trasy.

 



Badanie zostało przeprowadzone przez amerykańskich naukowców po tym, jak w Parku Narodowym Everglades pojawiły się ciemne pytony tygrysie (Python bivittatus) – gatunek obcy, inwazyjny dla stanu Floryda. Po opanowaniu terenu parku gady zaczęły się tuczyć i wyrządziły znaczne szkody lokalnej faunie.



Te drapieżniki mogą osiągnąć długość 8 lub więcej metrów i ważą do 70 kilogramów. Żywią się różnymi ssakami (w tym dzikimi zwierzętami) i ptakami. Znane są również przypadki ataków na ludzi.



Aby zrozumieć zasady migracji pytonów, naukowcy wszczepili czujniki w ciała 12 osobników i wywieźli je 20 kilometrów od miejsca, w którym te zostały złapane. Węże poświęciły trochę czasu na orientację, gdy znalazły się w nieznanym terenie, ale potem ruszyły prosto do miejsca, z którego zostały zabrane i po pokonaniu niezbędnego dystansu powróciły do pierwotnego punktu.



Badanie będzie kontynuowane. Naukowcy nie znają odpowiedzi na pytanie, co dokładnie pozwala pytonom na poruszanie się: zapach, światło, pole magnetyczne lub coś innego. Wiadomo, że wiele węży może znaleźć drogę przez gwiazdy, ale to, czy odnosi się to do pytonów, pozostaje do wyjaśnienia. Wyniki badania są ważne, aby zrozumieć mechanizm rozmieszczenia gatunków inwazyjnych na nowych terytoriach, aby podjąć w odpowiednim czasie działania mające na celu ochronę przyrody.

 




Czarny delfin zmarł na wybrzeżu Tajlandii. Morski ssak wymiotował plastikowymi torebkami

Na południu Tajlandii czarny delfin połknął osiemdziesiąt plastikowych toreb, poinformowały władze lokalne. Stworzenie zdołało zwrócić tylko pięć opakowań. Zoologom nie udało się go uratować.

 



Śmieci, ważące łącznie osiem kilogramów, utknęły w żołądku oraz gardle zwierzęcia i nie pozwoliły mu połknąć ani strawić jedzenia. Ostatnie badania wykazały, że liczba różnych produktów z tworzyw sztucznych w oceanie potroi się w ciągu następne dziesięciu lat, jeśli nie podejmie żadnych konkretnych działań zapobiegawczych.



Tajlandia to główny konsument toreb plastikowych. Tajlandzki rząd ogłosił w maju, że zamierza nałożyć na nie dodatkowy podatek. Uważa się, że porzucone przez ludzi worki corocznie prowadzą do śmierci setek mieszkańców oceanu.



W poniedziałek w kanale Na-Tap znaleziono małego czarnego delfina grindwala. Ekolodzy próbowali utrzymać zwierzę na powierzchni przy pomocy łodzi i zainstalowali na nim markizę, aby chronić przed palącymi promieniami słońca. Walka o życie stworzenia trwała przez kilka dni i w piątek po południu zakończyła się niepowodzeniem. Grindwal zmarł.

 


Biolog - oceanograf Ton Tamrongnavasavat wyjaśnił dziennikarzom, że z powodu połkniętych paczek delfin nie mógł przeżyć, ponieważ nie był już w stanie przyjmować jedzenia.



„Jeśli masz 80 plastikowych toreb w żołądku, to możesz być pewien, że umrzesz" - powiedział.



Czarne delfiny mogą osiągnąć długość ponad ośmiu metrów i ważyć do trzech ton. Są przyjazne z natury i żyją gromadnie, przemieszczając duże odległości.