Listopad 2017

Estońscy naukowcy proszą myśliwych o zbieranie ekskrementów wilków

Naukowcy z Uniwersytetu w Tartu (UT), badając jedzenie wilków w warunkach znacznego zmniejszenia liczby dzików, proszą myśliwych o zbieranie odchodów wilków w terenie i przynoszenie ich w plastikowych torebkach.

 



Naukowcy zwracają się do myśliwych z regionów o dużej liczbie wilków o zgłaszanie wykrytych odchodów wilków, zgodnie z oficjalną informacją podaną na stronie społeczności myśliwych. "Oczywiście, będziemy szczęśliwi, jeśli spakujesz odkryte wilcze odchody do paczki i przekażesz je nam. Im z większego obszaru zbierzemy odchody wilków, tym będziemy mieli lepszy ogląd na sytuację” – napisano.



W związku z afrykańskim pomorem świń (ASF) zmniejszył się udział dzika w diecie wilka i prawdopodobnie doszło do innych ważnych zmian. Naukowcy z Wydziału Teriologii z UT zgromadzili już dużą liczbę odchodów wilków, ale potrzebują pomocy w kontynuowaniu badań.




Muchy przenoszą o wiele więcej drobnoustrojów niż dotąd sądzono

Amerykańscy entomolodzy odkryli, że muchy domowe i mięsne są nosicielami znacznie większej liczby patogenów niż wcześniej sądzono. Tolerują ponad 600 różnych gatunków bakterii, o czym świadczy analiza DNA. Wiele z tych bakterii jest przyczyną chorób ludzi, w tym zapalenia płuc, infekcji jelitowych i zatrucia krwi. Jak pokazują eksperymenty, muchy przenoszą bakterie, żyjące na ich łapach i skrzydłach. Dosłownie każdy krok, jaki wykonuje mucha, prowadzi do rozprzestrzeniania się żywych bakterii.

 



„Ludzie wcześniej sądzili, że muchy są nosicielami chorobotwórczych bakterii, ale nikt nie podejrzewał zasięgu tego zjawiska" - powiedział jeden z autorów badania, profesor Donald Bryant z University of Pennsylvania.



Naukowcy wykorzystali metodę analizy DNA do zbadania drobnoustrojów znajdujących się na ciele muchy domowej (Musca domestica) i plujki pospolitej (Chrysomya megacephala). Mucha domowa, która żyje na całym świecie, była nosicielem 351 gatunków bakterii. Plujka, żyjąca w ciepłych krajach, dystrybuuje 316 gatunków bakterii. Większość tych mikroorganizmów jest „transportowana” przez oba gatunki much.



Badacze, którzy opublikowali wyniki w czasopiśmie Scientific Reports, zauważają, że służby zdrowia na całym świecie mogą lekceważyć rolę much w rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych.



„Uważamy, że zidentyfikowano mechanizm rozprzestrzeniania się patogenów, do które służby zdrowia na świecie nie przywiązywały wagi. Muchy przyczyniają się do szybkiego przenoszenia patogenów podczas epidemii" - mówi profesor Bryant. „Następnym razem na pikniku, zastanów się dobrze, czy warto zjeść sałatkę, na której usiadła mucha" - zauważa.



Naukowcy są jednak przekonani, że muchy mogą również odgrywać użyteczną rolę - są systemem wczesnego ostrzegania wystąpieniu infekcji, przypominającym drony zbierające informacje na temat bakterii patogennych.



„Muchy trudno utrzymać w jednym miejscu, ale można byłoby je wykorzystać, jako kolektory biomateriału” - mówi dyrektor naukowy Uniwersytetu Technologicznego Nanyang w Singapurze Stefana Schuster.



Muchy pokojowe są znane ze swojej pogardy dla higieny - jedzą gnijące pokarmy, padlinę i kał. Uważa się, że są nosicielem wielu chorób człowieka, zwierząt i roślin. Plujki często żerują w ciałach martwych zwierząt. Są powszechne na obszarach miejskich i często znajdują się na terenie rzeźni, zakładów przetwórstwa mięsnego i wysypisk odpadów spożywczych.


Źródło:
http://www.bbc.com/russian/news-42125626
https://rus.postimees.ee/4323701/muhi-raznosyat-gorazdo-bolshe-mikrobov-chem-dumali-do-sih...
 

 




Bezpański pies uratował kobietę od złodzieja

W stolicy Czarnogóry Podgoricy uliczny pies uratował kobietę od złodzieja.

 



Szabrownik w kurtce z kapturem zaatakował od tyłu kobietę, idącą ulicą i próbował wyrwać jej torebkę. Pies, który wcześniej spokojnie siedział na drodze, natychmiast rzucił się na ratunek. Na filmie widać, jak czworonóg gryzie i rzuca się na napastnika. W rezultacie przestępca uciekł w popłochu.
 




Policjanci uniemożliwili niedźwiadkom delektowanie się meksykańskim jedzeniem

Policjanci z USA sfilmowali trzy niedźwiedzie, które postanowiły nocą coś przekąsić. Film opublikowano na facebookowym koncie posterunku policji w mieście Placer w stanie Kalifornia.

 



Na wideo zwierzęta uciekają z patrolowanego miasta przed samochodem policyjnym, który podąża za nimi. Po drodze jeden z niedźwiedzi nie może oprzeć się pokusie i próbuje grzebać w skrzyni na śmieci. Drapieżniki zaatakowały restaurację Taco Bell, specjalizującą się w kuchni meksykańskiej. Z opisu do filmu wynika, że policjantom podobało się, jak misie biegły i podskakiwały na widok radiowozu, jakby byli prawdziwymi przestępcami.




Czy można sklonować sklonowanego psa?

Jeśli wierzyć opowieściom science-fiction, klony nigdy nie są doskonałymi odzwierciedleniami oryginału, a kopie klonów mogą okazać się dziwne, a nawet „niechlujne". W świecie rzeczywistym klonowanie zwierząt nadal uważane jest za stosunkowo nową technikę. Zespół naukowców z University of Illinois w Urbana-Champaign postanowił dowiedzieć się, jakie są rzeczywiste konsekwencje klonowania klonów.

 



W tym celu specjaliści stworzyli kilka klonów Snoopy - pierwszego na świecie sklonowanego psa. I jak dotąd wyniki okazały się generalnie pozytywne. Wyjaśnimy, że pies Snuppy rasy Chart afgański urodził się w Seulu w 2005 roku. W sumie zwierzę żyło przez dziesięć lat (przeciętna długość życia dla tej rasy).



Warto zauważyć, że po sklonowaniu owcy Dolly, naukowcy z całego świata „kopiowali” wiele innych zwierząt, ale nie mogli zrobić tego samego z psem z powodu problemów związanych z dojrzewaniem jaja tych zwierząt w sztucznym środowisku. Udało się to dopiero specjalistom z Narodowego Uniwersytetu w Seulu. Szczeniak otrzymał przydomek składający się z kombinacji pierwszych liter nazwy Uniwersytetu Narodowego w Seulu (SNU) i słowa „szczeniak” (Snappy).



Początkowo eksperci dyskutowali o oczekiwanej długości życia i kondycji sklonowanych zwierząt. Niektórzy badacze byli pewni, że klony żyją krócej i są mnie odporne niż ich „kody źródłowe”. Badanie z 2013 r. wykazało jednak, że można z powodzeniem sklonować 25 pokoleń myszy. Innymi słowy, naukowcy byli w stanie wyprodukować 26 generacji klonów od jednego gryzonia. Specjaliści doszli do wniosku, że klonowanie jest skuteczną technologią i klonować można potencjalnie bez końca. Okazuje się więc, że klony zwierząt mogą mieć długie i zdrowe życie.



„Wyniki wskazują, że nowy sposób pozwala na uniknięcie gromadzenia się zaburzeń genetycznych w procesie klonowania” – powiedział prof. Teruhiko Wakayama, szef grupy badawczej. Wakayama zauważył również, że technologia klonowania o takim poziomie wydajności może być wykorzystywana na potrzeby powielania zwierząt gospodarskich lub w ochronie rzadkich gatunków.



Praca naukowa rozpoczęła się od momentu, kiedy badacze w 2010 roku pobrali komórki macierzyste Snuppy (wtedy pies miał pięć lat). Po stworzeniu czterech kopii sklonowanego psa jeden szczeniak zmarł kilka dni po urodzeniu. Jednak eksperci uznali, że w śmierci szczeniaka nie było nic niezwykłego. Według nich, takie wczesne zejście nowonarodzonego zwierzęcia jest dość powszechne. Dziewięć miesięcy później naukowcy stwierdzili: pozostałe trzy „kopie" szczeniaka są absolutnie zdrowe. Autorzy badania w jednym z wywiadów stwierdzili, że szczenięta są pod ścisłą obserwacją. Prawie każdy aspekt ich życia będzie badany, tj. rozwój chorób, układ odpornościowy, wzrost i metabolizm.



Długoterminowe wyniki badań będą analizowane przez wielu specjalistów, ale już teraz wydają się one  być dość obiecujące. Innymi słowy, naukowcy mogą zapewnić prawdziwą „nieśmiertelność" niektórym stworzeniom. Nawiasem mówiąc, praca będzie szczególnie przydatna dla już wymarłych gatunków. Naukowcy zamierzają na przykład „wskrzesić" bezskrzydłą alkę olbrzymią 200 lat po jej zniknięciu. Technologia ta, jak mówią naukowcy, pomoże zwalczyć choroby u naszych mniejszych braci - na przykład cukrzycę, a także liczne nieprawidłowości genetyczne.

 

 




Na Łotwie w listopadzie można spotkać żyrafę, spacerującą przy jednej z dróg

Jaka będzie Twoja reakcja, gdy udasz się w podróż na Łotwę i przy jednej z cichych, prowincjonalnych dróg ujrzysz żywą żyrafę w listopadzie? Tak, chodzi o zwierzę z grupy zwierząt parzystokopytnych, które jest najwyższym zwierzęciem lądowym na naszej planecie.

 



Polot fantazji? Nie. Czasami zdarzają się rzeczy niezwykłe. Niektórzy będą mówić o cudach. Tak może być i w tym przypadku, bo jak inaczej traktować sprawę żyrafy, która późną jesienią chodzi po łące na Łotwie.



Na pewno dzień spotkania z żyrafą w nietypowym miejscu  i czasie zapamięta Kaspars Funts, który nagłośnił sprawę na Facebooku.



„Jadę sobie spokojnie do siebie na łotewską wieś i nagle przestraszyłem się, że mam coś nie tak z głową… W końcu nie często spotyka się wędrującą żyrafę w końcu listopada” - opisał sytuację mężczyzna.




Naukowcy dowodzą, że właściciele psów żyją dłużej

Właściciele psów średnio żyją kilka miesięcy dłużej niż inni ludzie, ale przyczyny tego nie są jasne, twierdzą naukowcy w artykule opublikowanym w czasopiśmie Scientific Reports. „Według naszych danych, obecność w domu psa zmniejsza ryzyko przedwczesnej śmierci o 33% i minimalizuje ryzyko wystąpienia chorób serca i naczyń krwionośnych o 11%. To ciekawe, że pies ma szczególnie korzystny wpływ na życie samotnych osób, które, jak już wiadomo, bardziej narażone są na śmierć niż ludzie żyjący w otoczeniu rodziny "- powiedziała Mwenya Mubanga z Uniwersytetu w Uppsali (Szwecja).

 

 


Psy od dawna uważane są za wyjątkowe bioroboty, których głównym celem jest poszukiwanie żywności i rozmnażanie. Właściciel dla nich to nie kto inny, jak to dostawca żywności. Od niedawna takie teorie są mocno krytykowane. Wielu psychologów i biologów uważa, że komunikacja z człowiekiem sama w sobie odgrywa ważną rolę w życiu psów.



Na przykład ostatnio neurofizjolodzy odkryli, że psy rozumieją intonację, a także znaczenie słów, którymi posługują się ich właściciele. Zwierzęta komunikują się z ludźmi nie tylko po to, aby skupić ich uwagę, ale także po to, aby wyzwalać pozytywne emocje. Ponadto, psy mają zdolność zapamiętywania niepotrzebnych informacji i używania ich podczas komunikacji z człowiekiem.



Mubanga i jej koledzy odkryli kolejną niezwykłą cechę zwierząt, próbując zrozumieć, w jaki sposób życie obok nich może wpłynąć na zdrowie i psychikę danej osoby. Aby to zrobić, naukowcy przeanalizowali wyniki obserwacji stanu serca i naczyń krwionośnych około 3,4 mln Szwedów, które gromadzi rząd szwedzki od 2001 do dnia dzisiejszego.



Wszyscy uczestnicy projektu, jak zauważa Mubanga, zostali przebadani w dłuższym okresie czasu pod kątem tego, jak obecność zwierząt domowych może wpływać na układ krążenia i prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci osoby. Okazało się, że psy działają na człowieka wyjątkowo pozytywnie - ich właściciele umierali znacznie rzadziej i później niż ci, którzy nie posiadali zwierząt. Co ciekawe, siła tego efektu nie zależała tylko od stylu życia właściciela psa, ale również od rasy: właściciele psów myśliwskich żyli średnio dłużej niż właściciele psów „ozdobnych”, „kanapowych” i „miejskich”. Choć nie jest jasne, co dokładnie wywołuje wyżej opisany efekt, psy mogą poprawić zdrowie swoich panów, a także sprawiają, że ludzie czują radość życia.



„Wiemy, że właściciele psów są skazani na zwiększony poziom aktywności fizycznej, co może wzmacniać zdrowie serc i wyjaśnić nasze odkrycie. Z drugiej strony, nie można wykluczyć, że długowieczność może mieć związek z procesem komunikowania się z psem lub jego mikroflorą …” – powiedział jeden z przedstawicieli, wchodzący w skład zespołu badawczego, którym kieruje Mubanga.

 

 




Delfin, który spędził dziewięć dni w Tamizie, wyskoczył na brzeg i zmarł

Delfin, który wpłynął do Tamizy pod koniec zeszłego miesiąca, zmarł. Film z jego udziałem pojawił się na Twitterze 29 października br. Zwierzę przepłynęło rzeką 60 kilometrów, po czym padło, rzucając się na brzeg.

 



Policja potwierdziła, że delfin został znaleziony martwy na brzegu Tamizy w Walford w południowym Londynie. Michael White, który znalazł delfina i zamierzał go ratować, poinformował odpowiednie służby, ale te nic w tej sprawie nie zrobiły.


 
Specjaliści, którzy badali ciało delfina, stwierdzili, że jest on stosunkowo stary i bardzo głodny - najprawdopodobniej zwierzę nie mogło znaleźć odpowiedniego pokarmu w rzece. W tej chwili londyńska policja prowadzi dochodzenie w celu ustalenia dokładnej przyczyny śmierci ssaka morskiego.
 




Samica muchy, wpadająca do lampki wina, psuje jego smak i aromat, a samiec nie

Pojedyncza mucha Drosophila melanogaster wpadająca do kieliszka wina może wystarczyć, by je zepsuć. Jesteśmy w stanie wyczuć niewielkie ilości feromonu uwolnionego przez samice muszek owocowych. Wystarczy tylko jeden nanogram, aby nadać napojowi nieprzyjemny zapach i smak.

 

 



Samice Drosophila melanogaster wytwarzają feromon, który przyciąga samców, uwalniając około 2,4 nanograma substancji chemicznej na godzinę. Kiedy Peter Witzgall i Paul Becher, naukowcy ze Szwedzkiego Uniwersytetu Nauk Rolniczych w Uppsali, po raz pierwszy zidentyfikowali i wyizolowali ten feromon, zastanawiali się, czy jest on odpowiedzią na anegdotę, którą słyszeli o muszce, latającej od kieliszka i do kieliszka z winem, która zmienia jego smak.



Aby się tego dowiedzieć, zespół poprosił o pomoc panel ośmiu doświadczonych degustatorów wina z regionu Badenii w Niemczech. Napój rozlano do ośmiu naczynek. Do pięciu z nich wrzucono samicę muszki. W pozostałych umieszczono samce, które nie miały kontaktu z muchami. Wszyscy eksperci ocenili jednoznacznie, że wino z żeńskimi przedstawicielami gatunku miało w sobie silniejszy i bardziej intensywny zapach niż napój w pozostałych czaszach.



Następnie panelowi ekspertów podano szklanki wody i wino typu pinot blanc, gdzie w niektórych „topiono” wcześniej samice. W innych pojemnikach umieszczono śladowe ilości syntetycznej wersji rozpuszczonego w nich feromonu kobiecego. Okazuje się, że nawet niewielka ilość feromonu, tj. 1 nanogram, wystarczyło, aby panel opisał smak wina jako „nieco nieprzyjemny".



Oznacza to, że nawet jeśli mucha zostanie szybko wyjęta ze szklanki i tak może już zepsuć wino. Jeśli zamiast tego zostawisz muchę, aby utonęła, sytuacja jeszcze się pogorszy, ponieważ samice mają chemiczny prekursor feromonów na woskowej powierzchni swoich ciał.



„Włożenie kilku nanogramów zsyntetyzowanego feromonu do szkła spowodowało ten sam brak posmaku, jaki wywołuje pływająca mucha” - mówi Becher. „Związek jest nie tylko trudno wykrywalny w niewielkich ilościach, ale także trudny do zmywania, co oznacza, że zapach może nawet przykleić się do szkła po umyciu naczyń".



Ściśle rzecz ujmując, ludzie mogą tylko wąchać, a nie smakować feromon. Nasza percepcja smaku jest silnie uzależniona od naszego zmysłu węchu, co oznacza, że obecność feromonu muchowego wystarczy, aby szkodzić zarówno zapachowi jak i smakowi napoju. Nadal nie jest jednak jasne, dlaczego rozwinęliśmy zdolność wyczuwania feromonu muchowego. To ciekawe, że zarówno muchy, jak i ludzie są bardzo wrażliwi na ten sam związek.
 




Biolog ze Stanów Zjednoczonych sfilmował w Peru niezwykłe stworzenie

Amerykański biolog, który przyjechał ze Stanów Zjednoczonych do Peru, sfilmował nieznaną dotąd istotę, która miała ciało z wieloma wyrostkami robaczkowymi. Organizm, według naukowca, dziwnie się poruszył.

 



Biolog Adam Pomerants, pracujący na Uniwersytecie Kalifornijskim w Berkeley, zauważa, że tajemnicze stworzenie okazało się być później „splotem” larw, które tworzyły gęsty guzek, z daleka bardzo przypominający ośmiornicę. Dotykany obiekt zaczynał się aktywnie poruszać.



Naukowiec ustalił, że bryła składa się z larw bryzguny, które połączyły się ze sobą w celu ochrony. Takie zachowanie pomaga istotom przetrwać, ponieważ w pojedynkę larwy stają się łatwym łupem dla drapieżników. Z daleka ptak lub pająk widzi duże stworzenie, więc nie ma odwagi zaatakować.