Styczeń 2017

Arabski książę kupił bilety lotnicze dla swoich 80 ptaków drapieżnych

W sieci opublikowano zdjęcie z wnętrza samolotu pasażerskiego, na którym widać wiele ptaków drapieżnych i kilku pasażerów.




„Mój przyjaciel kapitan przysłał mi to zdjęcie. Arabski książę kupił bilety dla swoich 80 jastrzębi "- pisze Lensoo, użytkownik portalu Reddit.
 

W komentarzach internauci zastanawiają się, po co monarsze tak wiele jastrzębi i sokołów. Zdaniem niektórych, książę lubi długo polować , a do tego potrzeba dużo ptaków drapieżnych, które występują w roli tropicieli.


Nie wiadomo z usług jakiej linii lotniczej skorzystał szejk. Na przykład Qatar Airways zakazuje przewozić na pokładzie więcej niż sześciu zwierząt razem z ludźmi. Jednak możliwe jest, że przedstawiciel bogatej rodziny królewskiej wynajął samolot specjalnie dla swoich pupilów - z pewnością może sobie na to pozwolić.
 




Za głośne pianie kogut trafił za kratki

W Hondurasie w mieście Trujillo miało miejsce niezwykłe zdarzenie – policja uwięziła koguta. Jak się okazało, przyczyną była kłótnia między sąsiadami, informuje Daily Mail.



Kogut wtargnął na teren sąsiedniego gospodarstwa, wspiął się na drzewo i zapiał głośno, co spowodowało oburzenie gospodarza zagrody. Wkrótce oberwało się właścicielowi ptaka. Do kłótni wtrącili się inni sąsiedzi. Doszło do rękoczynów. Interweniowała policja.

Funkcjonariusze zarekwirowali „jabłko niezgody”. Drobiowy król posiedzi w więzieniu tak długo, dopóki ludzie nie znajdą wspólnego języka i nie pogodzą się nawzajem.
 




W chińskim zoo tygrys zabił człowieka, który wpadł do klatki

Tygrys zabił człowieka, który przypadkowo wpadł do klatki w zoo w portowym mieście Ningbo na wschodzie Chin. Przybyli na miejsce policjanci zastrzelili zwierzę, podaje BBC.

 



Mężczyznę odwieziono do szpital, ale nie udało się go uratować. Do zdarzenia doszło w niedzielę około 14:00 czasu lokalnego. Ofiara chciała dostać się do zoo za darmo bez kupowania biletu – informują przedstawiciele ośrodka turystycznego nad Jeziorem Dunstyan.



W oświadczeniu podano nazwisko ofiary. Jest nim nijaki Zhang. Zhang przybył do zoo wraz z małżonką i dwójką dzieci, podobnie jak jego kolega Li z żoną.



Kobiety i dzieci miały bilety i normalnie weszli do ogrodu, a Zhang i jego przyjaciel postanowili zaoszczędzić pieniądze. Obaj wspięli się na trzymetrowy mur. Według Li, Zhang przy pokonywaniu ogrodzenia wpadł prosto na wybieg dla tygrysów.



Pracownicy zoo tłumaczą, że obok muru, uzbrojonego na górze w drut kolczasty i metalowe wzmocnienia, zainstalowano znaki ostrzegawcze. Do tragedii doszło w obecności innych osób, z których wielu nagrało incydent telefonami komórkowymi. Zdjęcia i filmy pojawiły się w portalach społecznościowych.



Na nagraniach widać leżącego na ziemi mężczyznę w niebieskiej kurtce i czarnych spodniach. Podchodzą do niego dwa tygrysy, z których jeden rozszarpuje szyję i głowę pechowca. Potem przybywają kolejne drapieżniki. Pracownicy zoo użyli petard, aby odstraszyć groźne koty, ale na niewiele to się zdało. Natychmiast po incydencie, zoo zostało zamknięte dla zwiedzających.
 




Hinduscy lekarze usunęli dwumetrowego robaka z jelit pacjenta

Lekarze w Indiach przeprowadzili operację wyciągnięcia dwumetrowego uzbrojonego tasiemca wieprzowego z jelit pacjenta. Przypadek został opisany w czasopiśmie medycznym The New England Journal of Medicine, informuje CNN.

 



48-letni mężczyzna zwrócił się do specjalistycznej kliniki z dolegliwością bólu brzucha, który nękał go od dwóch miesięcy. Podczas kolonoskopii lekarze odkryli w jelitach „ślimakowatego” robaka. Zazwyczaj w ręce medyków wpadają tylko fragmenty pasożytów, ale tym razem było inaczej. Tasiemce wieprzowe mogą osiągnąć długość nawet kilku metrów, nie powodując żadnego dyskomfortu u nosiciela. Wiele osób nawet nie wie, że jest zakażone. Jednak tym razem intruz spowodował ból.

 



„To był pofałdowany, poruszający się kawałek robaka” powiedział dr Cyriac Phillips. „Ten segment robaka był potwierdzeniem, że do zakażenia doszło w przewodzie pokarmowym pacjenta”.



Robaka usunięto przez usta. Zabieg trwał zaledwie piętnaście minut. Długość tasiemca wynosiła w tym przypadku dwa metry. Wyciągnięto go w jednym kawałku. Choremu przepisano leki przeciwpasożytnicze i dolegliwości ustąpiły.
 




W Indiach znaleziono dwugłowego węża

W ogromnej globalnej sieci pojawiły się zdjęcia dwugłowego węża. Użytkownicy Internetu mogą podziwiać gada, wijącego się w rękach Hindusa.

 



Dwugłowe węże przychodzą czasem na świat ze względu na mutację genetyczną. Być może, w związku z tym, niegdyś świat przyrody inspirował twórców bajek o smokach.



Rodzi się pytanie, jak takie zwierzę poluje i kieruje jednym ciałem, mając dwie głowy i patrząc w przeciwnych kierunkach. W ogóle, interesujący gad generuje wiele pytań…



Eksperci twierdzą, że dwugłowe węże żyją bardzo krótko, bo, co do zasady, dwie głowy nie lubią się nawzajem. Zwykle zapewne dochodzi do bójki, która kończy się źle. Starcie charakteryzuje się szczególną brutalnością.

 




Sowa śnieżna zaplątała się w drut kolczasty i upadła na terenie aresztu

Sowa śnieżna wpadła w druty kolczaste i upadła na terenie aresztu w Głazowie (Rosja), poinformowano na stronie Federalnej Służby Więziennej Urzędu w Udmurti.

 

 



Ptak zaplątał się w zasieki podczas polowania na kawki i upadł na ziemię. Ranne zwierzę trafiło do kliniki weterynaryjnej. Okazało się, że poważnie uszkodzone jest skrzydło. Po inspekcji sowie założono dwa szwy i wydano zalecenia dotyczące odżywiania. Uratowany drapieżnik to sowa polarna.



Stworzenia te występują w zaśnieżonej tundrze i trzymają się raczej z dala od cywilizacji. Spotkania z nimi w okolicach osiedli ludzkich należą do rzadkości. Ptak trafił do azylu, gdzie pozostanie przez kilka tygodni, aby odzyskać siły. Potem zostanie wypuszczony na wolność.
 




Pies codziennie przychodzi na grób swojego pana

Turecki pies o imieniu Cesur udowodnił, że przyjaźń nie ma końca i może trwać nawet po śmierci. Wierność czworonoga wyciska łzy.

 

 



Pomimo faktu, że ludzkie życie zostało przerwane, lojalność wiernego przyjaciela trwa. Cesur stracił swojego pana tydzień temu. 79-letni Mehmet Ilhan zmarł w szpitalu w Bursie w Turcji.



Syn Ilhana mówi, że ojciec był sparaliżowany, ale wypracował sobie alternatywny sposób komunikowania się z psem. Cezar przestał jeść, kiedy schorowany Turek został hospitalizowany.



Gdy ciało Mehmeda  zostało przewiezione do domu, pies nie odstępował go na krok i wziął nawet udział w procesji pogrzebowej. Widać go na zdjęciach w kondukcie. Siedział także przy trumnie na cmentarzu.

 



„Nikt nie mógł zbliżać się do psa, dopóki ciało mojego ojca nie zostało opuszczone do grobu” – powiedział syn.



Syn Mehmeda zabrał psa do domu i teraz troszczy się o niego. Okazuje się, że Cesur każdego dnia przychodzi na grób swojego pana. Potwierdzają to pracownicy cmentarza.
 




W bursztynie z Birmy odkryto nieznanego owada sprzed 100 mln lat

Amerykańscy naukowcy ze stanu Oregon odkryli nieznane stworzenie w kawału bursztynu sprzed 100 mln lat. Jantar pochodzi z Birmy. Wizualnie zwierzę podobne jest do mrówki, ale, zdaniem ekspertów, nie należy do żadnego ze znanych nam współcześnie gatunków owadów, informuje Cretaceous Research.

 

 


Eksperci wpisali owada do podrzędu Aethiocarenodea i nadali mu nazwę Aethiocarenus burmanicus. Nazwa ma być kojarzona z kopalnią, gdzie bursztyn został znaleziony.



Profesor entomologii George Poinar jest bardzo podekscytowany odkryciem, tłumacząc, że nigdy nic podobnego nie widział. Głowa zwierzęcia ma regularny kształt z trójkątnymi wytrzeszczonymi oczami, co odróżnia je od innych insektów i przypomina nieco obcego z filmów science fiction.



Eksperci uważają, że Aethiocarenus burmanicus były wszystkożerne i żyły w korze drzew, gdzie potrafiły się szybko przemieszczać. Ponadto, poruszały głową na boki, co odróżnia je od współczesnych owadów. Poinar powiedział, że odkrycie jest niesamowicie interesujące i niezwykle rzadkie.

 




W Nowosybirsku ukrzyżowano psa

Na szczęście historia bezdomnego psa Arczi skończyła się dobrze za sprawą dobrych i współczujących ludzi.

 

 


Okropnym bestialstwem wykazał się grupa zwyrodnialców, którzy ukrzyżowali psa na ogrodzeniu. O śmierci zwierzęcia poinformowano aktywistów występujących w obronie praw zwierząt. Ci, po przybyciu na miejsce kaźni, nie znaleźli ciała czworonoga.



Okazało się, że ranne i krwawiące zwierzę usunął z płotu starszy pan – przypadkowy przechodzień i ułożył je w śniegu. Tłumaczył, że więcej nie był w stanie zrobić.



Kilka dni Arczi włóczył się po mieście, liżąc swoje rany. Obrońcy praw zwierząt wytropili go po kroplach krwi, pozostawionych na śniegu. Pies trafił do kliniki weterynaryjnej. Arczi nigdy nie miał własnego domu. Żył na ulicach, ale zawsze był miły i nieagresywny.



Lekarze i wolontariusze dbają, aby zwierzę odzyskało zdrowie i siły. Leczenie idzie w dobrym kierunku, ale na łapach wciąż widoczne są rany. Na szczęście kości kończyn nie zostały uszkodzone. Obecnie trwają poszukiwania nowego domu dla tego biednego i umęczonego psa po przejściach.
 




W Chinach publicznie ukrzyżowano szczura za kradzież ryżu

W sieci opublikowano dziwne zdjęcie, które przedstawia ukrzyżowanego szczura. Ciało gryzonia wystawiono na widok publiczny. Na szyi zwierzątka umocowano tabliczkę z napisem: „ukradł ryż i nie przyznał się do winy nawet w obliczu śmierci”.

 



Fotografia surowo ukaranego szczura została wykonana w chińskim mieście Heping w prowincji Guangdong. Kaci stworzenia kilkakrotnie podmieniali tabliczkę. Na jednej z nich napisano: „Przysięgam, że już tego nie zrobię!”.



Okrutny sposób torturowania nasuwa mnóstwo pytań. Tak naprawdę nie wiadomo, czy szczur przeżył sadystyczne praktyki. Wielu komentatorów przypomina, że w ten sam sposób publicznie upokarzano ludzi, których uważano za wrogów w czasie chińskiej rewolucji kulturalnej.